Witam kochani;) Pisałam Wam ostatnio, jak z utęsknieniem wyczekiwałam dnia, kiedy pojadę na festyn w pobliskiej miejscowości.Jak to bywa w życiu, nie udało mi się na nim być. Stwierdziłam, że się na niego nie wybiorę, gdyż - znów byłabym na nim sama. Moje przyjaciółki też nie były, (rozumiem to, pewnie znając życie, po prostu nie mogły) i w gruncie rzeczy, to miało główny i bardzo duży wpływ. Mój brat, ma całą masę kumpli, z którymi imprezuje, a także jeździ na festyny, jednak mi jest głupio tak samej, gdyż mówią -idziemy na laski, no i idą. Jedna szkoła się skończyła, kontakt się urwał, następna szkoła się zaczęła, jednak koleżanki te mieszkają zbyt daleko, żeby mi towarzyszyć.
Mimo wszystko, tego dnia, byłam nad jeziorem. Namówiłam tatę, brata i pojechaliśmy razem. Było świetnie. Woda była letnia - w sam raz na upał, ludzi było niewiele, żar lał się z nieba ale było warto. Pomimo tego że
się meeega wstydziłam wyjść w stroju kąpielowym, ochłodziłam się trochę, a także tata z bratem starali się nauczyć mnie pływać. Muszę przyznać że nie nauczyłam się od razu, wciąż nie umiem:/ a to niedobrze.
Dziś wróciłam do miasta, muszę pozałatwiać kilka istotnych spraw, a potem rozpocząć praktyki. Mam nadzieję że będzie dobrze. W każdym bądź też razie, postaram się przygotować do niej nieco. Nawet nie wiem na tą chwilę, czy cały miesiąc będą trwać czy krócej- pracodawczyni zadecyduje. Nie wiem też, czy na weekendy zjeżdżać do domu będę, to jest uzależnione od innych spraw, które może kiedyś przedstawię.
Z innej beczki...
Miasto opustoszało z młodych ludzi, wgl, jakby większość z tąd powyjeżdżała. W sumie wiadomo - wakacje, ale jest przynajmniej spokojniej na ulicach i osiedlach.
Mam dość pewnego, jak się dowiedziałam duuuużo starszego ode mnie mężczyzny, który, mam wrażenie, że mnie obserwuje w mieście. Jedną z przyczyn jest to, że mieszka blisko. Jednak, z tego powodu, nie czuję się tu bezpieczna. Unikam go jak choroby, nie gadam z nim, nie spotkałam go dziś jeszcze i mam nadzieję ze w sierpniu go nie spotkam. Jest okropny i wgl nie w moim typie. Niech się ode mnie odczepi raz na zawsze, a będę szczęśliwie i spokojnie żyć.
Póki co...
Ostatnio, pomimo pracy w gospodarstwie, zaczęłam słuchać muzyki, i powiem Wam że podobają mi się klubowe piosenki- głównie remixy znanych starych i nowych przebojów (w tym głównie pop i utwory disco-polo), które niebawem wstawię na bloga, do posłuchania.
Jutro ostatni dzień wyprzedaży, może zdążę coś jeszcze upolować.
Tymczasem, trzymajcie się kochani, wyczekujcie muzyki na blogu, i do następnego postu;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz