wtorek, 30 lipca 2013

Pierwsza połowa wakacji, za mną. Zbliża się czas pracy i nauki - praktyki studenckie;)

Witam kochani;) Pisałam Wam ostatnio, jak z utęsknieniem wyczekiwałam dnia, kiedy pojadę na festyn w pobliskiej miejscowości.Jak to bywa w życiu, nie udało mi się na nim być. Stwierdziłam, że się na niego nie wybiorę, gdyż - znów byłabym na nim sama. Moje przyjaciółki też nie były, (rozumiem to, pewnie znając życie, po prostu nie mogły) i w gruncie rzeczy, to miało główny i bardzo duży wpływ. Mój brat, ma całą masę kumpli, z którymi imprezuje, a także jeździ na festyny, jednak mi jest głupio tak samej, gdyż mówią -idziemy na laski, no i idą. Jedna szkoła się skończyła, kontakt się urwał, następna szkoła się zaczęła, jednak koleżanki te mieszkają zbyt daleko, żeby mi towarzyszyć.
Mimo wszystko, tego dnia, byłam nad jeziorem. Namówiłam tatę, brata i pojechaliśmy razem. Było świetnie. Woda była letnia - w sam raz na upał, ludzi było niewiele, żar lał się z nieba ale było warto. Pomimo tego że
się meeega wstydziłam wyjść w stroju kąpielowym, ochłodziłam się trochę, a także tata z bratem starali się nauczyć mnie pływać. Muszę przyznać że nie nauczyłam się od razu, wciąż nie umiem:/ a to niedobrze.
Dziś wróciłam do miasta, muszę pozałatwiać kilka istotnych spraw, a potem rozpocząć praktyki. Mam nadzieję że będzie dobrze. W każdym bądź też razie, postaram się przygotować do niej nieco. Nawet nie wiem na tą chwilę, czy cały miesiąc będą trwać czy krócej- pracodawczyni zadecyduje. Nie wiem też, czy na weekendy zjeżdżać do domu będę, to jest uzależnione od innych spraw, które może kiedyś przedstawię.
Z innej beczki...
Miasto opustoszało z młodych ludzi, wgl, jakby większość z tąd powyjeżdżała. W sumie wiadomo - wakacje, ale jest przynajmniej spokojniej na ulicach i osiedlach.
 Mam dość pewnego, jak się dowiedziałam duuuużo starszego ode mnie mężczyzny, który, mam wrażenie, że mnie obserwuje w mieście. Jedną z przyczyn jest to, że mieszka blisko. Jednak, z tego powodu, nie czuję się tu bezpieczna. Unikam go jak choroby, nie gadam z nim, nie spotkałam go dziś jeszcze i mam nadzieję ze w sierpniu go nie spotkam. Jest okropny i wgl nie w moim typie. Niech się ode mnie odczepi raz na zawsze, a będę szczęśliwie i spokojnie żyć.
Póki co...
Ostatnio, pomimo pracy w gospodarstwie, zaczęłam słuchać muzyki, i powiem Wam że podobają mi się klubowe piosenki- głównie remixy znanych starych i nowych przebojów (w tym głównie pop i utwory disco-polo), które niebawem wstawię na bloga, do posłuchania.
Jutro ostatni dzień wyprzedaży, może zdążę coś jeszcze upolować.
Tymczasem, trzymajcie się kochani, wyczekujcie muzyki na blogu, i do następnego postu;)

czwartek, 25 lipca 2013

Wakacje - dużo pracy, imprez, festynów itp.

Witajcie!;) Wakacje w pełni, jednak moich pierwsza tura, niebawem dobiegnie końca,
a to, za sprawą praktyk, które - po wielu niepowodzeniach, związanych z ich znalezieniem,mam nadzieję że odbędę. Będą one trwały cały miesiąc, tak więc wracam do miasta. Będę długo podróżować do miejsca pracy, gdyż w innym mieście będą organizowane. Ale, koniec końców, myślę że dam radę;)
A teraz kilka faktów i wydarzeń z mojego życia.....
Będąc już na wakacjach, w mojej rodzinnej miejscowości, wiele sie działo. prawie codziennie pomagałam rodzicom w zbiorze cebuli, dzięki temu, pięknie się opaliłam, i mogłam spokojnie utrzymać swoją linię;) Oprócz tego, pielę grządki w innych roślinkach, robiłam, i cały czas pielęgnuję mój ogródek, który mi został po babci. Nio i oczywiście sprzątam, piekę ciasta, i jeżdżę na imprezy z moim bratem, i jego kumplami. (Niestety, jestem na nich kompletnie sama, gdyż mój brat nie chce zabierać mojej ekipy dziewcząt, a moje inne znajome mają już chłopaków i na takie imprezy już nie jeżdżą, dlatego nie bawię się na nich wcale, co najwyżej stoję jak idiotka przy barierkach i obserwuję całe otoczenie z góry klubu, przez to podchodzą do mnie sami młodsi chłopcy:/ to niezbyt fajnie.
Ostatnio, spotykam wielu znajomych, z którymi kontakt urwał się po skończeniu szkoły średniej. Tak np, jakieś 2 tyg. temu, po imprezie o 4 w nocy, zatrzymała mnie z bratem policja, do kontroli. ku mojemu zdziwieniu, zauważyłam, że pewien kolega, który jest w moim wieku, który chodził do tej samej szkoły co ja... - został policjantem. jakież było moje zdziwienie, kiedy jego ujżałam. Ale treba przyznać, że dzięki tej znajomości, nie mielismy zadnych problemów (z resztą brat- kierowca był trzeźwy, ja też, tylko pozostała czesc ekipy, nie bardzo, ale to szczegół)
Poza tym...
Jestem bardzo uszczęśliwiona gdyż zerwałam wszelki kontakt z tym chłopakiem, o którym Wam kiedyś pisałam;) Myślałam że będzie gorzej, jednak wyszło tak jak chciałam;) Wystarczyło mu powiedzieć prawdę, co myślę o tej znajomości i już po wszystkim;)
Było wiele festynów przez ostatnie tygodnie, z czego brat był na wszystkich a ja tylko na 1 i znow sie nie wybawilam (nie jestem wielbicielka festynow bez gwiazdy wieczoru - wtedy jest lipnie i bardzo duzo pijakow się błąka, z resztą jak to na festynach bywa.)
Nad wodę nie jeżdżę, bo chociaż próbuję brata namówić, na ten wypad, on nie chce mnie zabierać, woli z kumplami tam jeździć, no ale co zrobić, jeśli własnego samochodu nie mam, i jestem uzależniona od decyzji rodziny (w tym przypadku brata, bo on jest kierowcą, najczesciej).
Nie mam chłopaka, i chyba nie będę na siłę szukać, bo wychodzi zupełnie odwrotnie, niż bym chciała. Nie wiem czemu, ale nie mam szczęścia w miłości - muszę to przyznać szczerze.Może kiedyś tam go znajdę, jednak teraz, jak narazie, się na to nie zanosi. Wciąż żyję nadzieją że gdzieś tam w Polsce lub w innym kraju, jest moja dróga połówka, o której jeszcze nic nie wiem. Tak jak wam wczesniej pisałam, podoba mi się tamten chłopak, jednak nic o nim nie wiem, z resztą kto wie, przystojny jest, to laski sie za nim uganiają, na pewno nie jedną już ma (taki styl prowadzą przystojni faceci z miasta - co zaobserwowałam sama, chociaż może nie wszyscy ale większość z nich). Na szczęście to nie zakochanie, bo nie myślę już o nim. I dobrze, co mnie cieszy;)
Tymczasem...
 Zbliza się długo oczekiwany przeze mnie festyn, w pobliskiej miejscowosci jednak nie mam pewności
czy na nim będę, gdyż żniwa się już rozpoczęły, a wtedy mam też zajęcie ( z którego głównym jest pilnowanie kombajnu i mierzenie wilgotnosci ziaren). Z resztą, kto wie jak będzie, zapowiadają wielkie upały na tą niedzielę, może akurat nie będzie mój brat młócił, to się jeszcze zobaczy. jednak fajnie by było gdybym pojechała, może moje przyjaciółki bym tam spotkała;)
Oki myślę że tyle na dziś wystarczy, w takim razie do następnego postu kochani :*:)

niedziela, 30 czerwca 2013

Po trudach codzienności, czas na odpoczynek. Wakacje!!! i miłosnych rozterek, możliwe początki i końce.

Witam,
Jestem po sesji egzaminacyjnej, przyznam szczerze była ona bardzo ciężka, w pewnych momentach się nawet załamywałam, ale jakoś dałam radę. Rozpoczęły się wakacje, nareszcie, już nie mogłam się doczekać, po tak wielu miesiącach nauki. Wreszcie, mam nadzieję że sobie odpocznę (pomagając rodzicom w gospodarstwie). Co tu dużo mówić - sezon pracy i imprez czas zacząć!;)

A teraz, temat innej beczki...
Nie wiem czy wam wspominałam, ale w tym roku, kiedyś na pewnej imprezie w miescie, spotkałam chłopaka, który od razu wpadł mi w oko (jest bardzo przystojny). Jednakże, pomyślałam sobie no tak, taki facet to może mieć każdą. Jednakże, postanowiłam obserwować go przez całą impreze. Nie myliłam się, wokół niego, kręciło się mnóstwo ślicznych dziewczyn. Zauważylam też, że w kontaktach z nimi, on czuł się tak jakoś nieswojo. Pomyślałam, może jest nieśmiały. Moje przypuszczenia się potwierdziły. W końcu, moja kumpela zauwazyła jak ciagle sie gapilam w jego strone, zaproponowała ze mi w tym pomoze. Nagle, zagadała do niego w moim imieniu, on sie ze mna przywitał, i ... jedna wielka klapa. kurczę, gdy stał tak obok mnie, poczułam się tak, jakby mnie zamurowało. Stałam  jak wryta, i nawet słowa nie powiedziałam do niego. Z resztą, on też nie zaczął rozmowy (ach ta niesmiałość)Pomyslałam: no tak, zawaliłam jestem skonczoną idiotką, i poszłam sb na drugi koniec klubu. Myślalam ze sie spalę ze wstydu. No i coż, straciłam okazję na poznanie, z niezłym ciachem, pomyslalam ze już go nigdy więcej nie zobaczę, lecz sie pomyliłam.

Miesiąc później, pół tygodnia temu, od razu po egzaminach, musiałam sie wyprowadzić z mieszkania (powrót do rodziny, na wakacje) i isc na przystanek autobusowy. Na moje szczęście (lub nieszczęście) główne rondo było remontowane, wprowadzono zastepcza komunikacje, dodatkowo cały dzień padał deszcz i wiał dość silny wiatr. Lecz ja stwierdziłam ze to niedaleko i z wielką walizką, pójdę na pieszo (stwierdziłam ze przeciez zwykły deszcz i wiatr, nikomu jeszcze tak bardzo nie zaszkodzily). Gdy byłam jakieś poł km do celu, ku mojemu zdziwieniu, ujżalam tego chłopaka ktorego poznalam w klubie. Pomyslałam, to zwykly przypadek, i przeszlam obok niego, starajac sie byc niezauwazona (bo znów mnie zamurowało, poczulam się tak jak wtedy, na tej impr). Wiem, że mnie nie rozpoznał, bo się nie obejżał za mną,(na pogodę nie ma co zrzucac winy) lecz przyznacie, że wcale nie będac przygotowanym na coś i nie oczekiwać czegoś, wszystko się może zdarzyć. Nie wiem czy dobrze postapiłam, lecz on mi sie tak podoba (nie wiem, ale ciężko mi to wyjaśnić, po moim zachowaniu, mam nadzieję że się nie zakochałam). No ale przyznajcie sami, jeśli On, w moim towarzystwie, na imprezie, był jeszcze bardziej oniesmielony, niz w towarzystwie tych dziewczyn (z resztą ja też), myślę że nic by z tego nie wyszło, choćby nie wiem ile razy mielibyśmy się przypadkiem spotkać (widocznie nie jestem w jego typie) ale tak też bywa, nic na to się nie poradzi. Przede wszystkim, nienawidzę się komuś narzucać, więc zazwyczaj jestem bierna, jesli chodzi o sympatię. No cóż, tak więc muszę żyć dalej, z nadzieją, że znajdzie się ktoś odpowiedni dla mnie.

Na tą chwilę, muszę zerwać kontakt z młodszym chłopakiem, to moj główny plan. Jednak jak to zrobic, kiedy on mnie wypatruje na kazdej imprezie. Wczoraj tez nie dał mi spokoju. Byłam na impr, no i na mój pech, on też musiał akurat do tego samego klubu sie wybrac. Zobaczyl mnie i nie odstepowal do konca imprezy. Co za koszmar! Jednakże nie chcialam byc niemiła wśród znajomych, wiec biernie musialam znosic jego towarzystwo. Oj błędów popełniam bardzo wiele, lecz z naprawą ich, jest u mnie bardzo ciężko. Szkoda, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Jak będzie, nikt tego niewie, pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem pozdrawiam Was bardzo serdecznie i dedykuję Wam 2, prawie idealnie pasujące do mojej sytuacji piosenki: Znamy sie tylko z widzenia - Czerwone gitary i Nic o tobie nie wiem - Junior. Do następnego postu!!!;)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Nowy tydzień, nowe perspektywy, i .... urodzinki mojej przyjaciółki;)

Hej;) Po kilku tygodniach, wreszcie nadszedł czas na post, więc piszę. Dziś jest ku temu szczególna okazja, gdyż moja przyjaciółka, dlatego też, chociaż nie mogę osobiście złożyć Jej życzeń, gdyż jestem daleko, ułożyłam więc, życzonka, specjalnie dla niej;) na moim blogu;) Mam nadzieję, że się spodobają;)

Dla M.
Tyle słów chciało by się powiedzieć,
w tym pięknym i wyjątkowym dniu,
tyle życzeń, chciało by się złożyć
lecz nie wiem od czego wpierw zacząć.
Nio dobrze, tak więc, w dniu Twojego święta
życzę Ci, kochana,
dużo zdrówka,
gdyż to najważniejsze.
Uśmiechu na twarzy,
 gdyż jego nigdy za wiele,
a w Naszym gronie, o niego nie trudno;)
Chłopaka - porządnego, odpowiedniego i fajnego 
gdyż, w dzisiejszych czasach, trudno o takiego. 
Szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia
gdyż nie mieć go, sprawia że jest ciężko, 
a posiadać wspaniałym życie czyni.
Spełnienia wszystkich marzeń,
gdyż każda z Nas, choć już dorosła
 jest wewnątrz ciągle dużym dzieckiem
marzącym i w głębi duszy czekającym, 
na marzeń spełnienie.
Zaliczenia wszystkich egzaminów,
w miarę możliwości, na  jak najlepszych ocenach
gdyż wiem, jak ciężko na studiach jest.
Żeby nie przynudzać, przyznam szczerze
że najlepsze życzenia, to te, 
które w Twoim sercu kryją się.
Właśnie takich, spełnienia życzę Ci.
Dlatego więc, kończąc tą sentencję
pozdrawiam Cię serdecznie,
licząc na Nasze przyszłe, wspólne festyny
miejmy nadzieję, że w powiększonym gronie przyjaciół;)
wtedy też,wzniesiemy toast;)
Buziaczki:*:*:*


A teraz, kilka spraw z innej beczki........

Jestem już po ważnych zaliczeniach, lecz najgorsze jeszcze przede mną, a mianowicie sesja. Niestety, ale każdy student czy studentka musi przez to przejść. Będzie ciężko, ale mam tylko nadzieję, że będzie oki;) Pocieszająca jest myśl że już niedługo wakacje, i początek moich praktyk.

Następna sprawa.....
Powiem Wam, że dzięki temu, że piszę z chłopakiem, o którym wcześniej wspominałam, moje życie, nabiera kolorów. Myślę, że staję się lepszym człowiekiem, czuję chęć do zmiany. Jego rady, i opinie na wiele tematów, pomogły mi. Lecz, może on być jedynie moim kolegą, na sympatię się nie nadaje, jesteśmy totalnymi przeciwieństwami i on wgl nie jest w moim typie, poza tym jest dużo młodszy. Chciałabym zakończyć tą znajomość, ale się wkopałam nieżle, gdyż mamy wspolne zdjęcie z imprezy. Oj, to będzie ciężki orzech do zgryzienia, mam nadzieję że dam radę.

i kolejna......
W głębi duszy mam nadzieję, aż mój przystojny sąsiad, z którym podróżuję komunikacją miejską codziennie, wreszcie zwróci na mnie uwagę. Subtelnie próbuję zakomunikować, że jestem Nim zainteresowana, jednak nie chwyta:( Wiem że nie ma dziewczyny, gdyż mówił o tym kumplowi ostatnio. Choć to bardzo mało prawdopodobne, mam jednak znikomą nadzieję, że w końcu mnie dostrzeże. To niezwykłe, mieszkać na jednym osiedlu, niedaleko siebie, jeżdzić jednym autobusem i mieć taki niefart. Jak to mówią: pożyjemy, zobaczymy.

Ostatnio zaczęłam słuchać pięknych, polskich starych utworów z lat 80 i 90tych, które bardzo umilają mi czas polskie hity, pozdrawiam i do kolejnego postu;)


środa, 29 maja 2013

Po juwenaliach, zostaną tylko wspomnienia, trzeba żyć bieżącą chwilą i nie patrzeć na niepowodzenia. Czas pokaże efekty naszej pracy.

Witam Was moi kochani. Od juwe, trochę czasu już minęło, dlatego chciałabym się z Wami podzielić dobrymi nowinami. Tym razem, znów okazało się tak, że spodziewałam się czegoś innego, a wyszło inaczej niż być powinno. W ogóle myślałam, że skoro tylu znajomych spotkałam, i że muza będzie w porządku, to że będzie fajnie, lecz się nieco przeliczyłam. Zabrakło kilku osób, które każdą imprezę uświetniały, co mnie zasmuciło nieco. W końcu przyznam szczerze, że po 2 tylko koncertach,jestem mimo wszystko zadowolona;) Było śmiechowo, zwałowo, troszeczkę alkoholowo, nawet grill był;) Zostaną po tym tylko zdjęcia, i wspomnienia z koleżankami, ze wspólnie spędzonego czasu;)
A teraz, wiadomości z innej beczki
Od jakichś przeszło dwóch tygodni, piszę smsy z chłopakiem, którego poznałam kiedyś, tzn jakieś 2 miesiące temu, na imprezie, w moich rodzinnych stronach. Powiem Wam szczerze, jestem mile zaskoczona;) Pomimo, iż dzieli nas różnica wieku (on jest młodszy o 2 lata), rozumiemy się świetnie. To niesamowite, że  mogę się z kimś tak pisać. Ostatnio, tzn. od 2 lat, odkąd rozstalam sie z moim, nazwę to "tak jakby chłopakiem" nie mogłam znależć takiej osoby, z którą dobrze bym się dogadywała, a tu proszę;) Choć i tak, myślę że nicz tego nie będzie, jednak cieszę się, że oprócz moich przyjaciółek, mam oparcie również w tym chlopaku. Wspaniałym jest uczucie, że grono, wspaniałych ludzi, na których mogłabym zawsze i wszędzie polegać, się powiększa;) Możliwym jest to, że chociaż, być może nikogo odpowiedniego dla siebie, na swojej drodze życia już nie spotkam, moi bliscy, zawsze będą przy mnie, będą mnie wspierać i nawzajem;) Lecz kto wie, jak się dalej moje życie potoczy, jednak chciałabym, żebym mogła na nich liczyć.

Pamiętacie, pisałam Wam o tym chłopaku z dalekiej miejscowości, który do mnie pisał? A więc ogłaszam wszem i wobec, że odkąd mu odpisałam na ta wiadomość, do tej pory nic nie odpisał, i znając życie, już nie odpisze. Nio ale cóż, jestem jeszcze młoda, mam czas żeby kogoś poznać. Teraz, moim priorytetem jest nauka, jak zawsze moja nauczycielka z gimnazjum gadała, i tejże właśnie myśli się trzymam. Ogólnie jestem zdania, że na wszystko przyjdzie czas i pora.

Jutro Boże Ciało, moja ulubiona uroczystość w całym roku liturgicznym, na którą na 1000% się wybiorę. Uwielbiam te procesje, wgl kocham chodzenie po ulicach miasta, te tłumy ludzi, adorujących Pana Boga i cieszących się tym dniem. To coś niesamowitego. Chciałabym, kiedyś aktywnie w tej procesji uczestniczyć, w sensie nieść np poduszkę z obrazkiem, czy służyć, pełnić określoną funkcję np jako strażaczka, jak męska część mojej rodziny. Nio ale, może kiedyś mi się uda. W końcu dla chcącego nic trudnego, więc być może nie w tym roku, ale kiedyś tam będę uczestniczyła. Nie zjeżdżam jednak do mego domu rodzinnego z okazji tego święta. Z powodu nadmiaru obowiązków i zbliżającej się sesji, wolę zostać tutaj, i iść na procesję do mojej, można powiedzieć nowej parafii. Za rodziną nie tęsknię tak strasznie, gdyż mam nadzieję że oni niedługo sami mnie odwiedzą, jak to często robią. Jeszcze nie zastanawiałam się nad tym, kiedy ich odwiedzę, wiem jednak, że będzie to wtedy, kiedy uporam się wreszcie ze wszystkim.

Powiem Wam, że od tego tygodnia, słucham przepięknych utworów Briana Craina. Są niezwykle uspakajające, pozwalają mi się odstresować, od uczelni, a także zrelaksować i wprowadzić w dobry nastrój. Polecam Wam Brian Crain utwory pozdrawiam;D i do następnego postu ;):*

piątek, 10 maja 2013

Prawdziwe szczęście, spotyka człowieka, w najmniej oczekiwanym i nieplanowanym momencie

Zaiste, to niesamowite, co przydażyło się mi w ciągu zeszłego i początku obecnego miesiąca.
Jest o czym pisać, uwierzcie mi. Zacznę więc od początku, jak na chronologię przystało.
Najpierw, wytłumaczę, czemu tak długo nie pisałam,
nie dzieliłam się spostrzerzeniami i myślami.
Otóż, w czasie tym bardzo zajęta byłam,
chodzeniem na uczelnię, zdobywaniem doświadczenia,
odrabianiem prac pisemnych, chodzeniem na kolokwia.
Ale nie tylko.
W święta majowe, wybrałam się z rodziną,
w trzydniowy pobyt, w Dolnośląską krainę.
Było tam pięknie i wspaniale,
całą wycieczkę, kręciłam film na pamiątkę,
zwiedzałam, kosztowałam lokalnych smakołyków, nocowałam w ustronnym miejscu.
Rety, aż chciałoby się to powtórzyć kiedyś, gdy znajdziemy więcej czasu.
Szczęśliwa byłam tam, bez liku,
gdyż odskocznią od rzeczywistości, było tych kilka momencików.
Wspominam ciekawie, pierwszego maja,
kiedy to nieplanowane spotkanie z moją paczką miałam,
świetnie nam ten dzionek minął,
na  ploteczkach i jedzonku, w miłej atmosferze.
Dziękuję Wam, dziewczęta, żeśmy się wtedy spotkały.
Powtórzyć ten wypad , kiedyś trzeba będzie, wspaniały.
Szczęśliwie będę wspominać zeszłe, i liczyć na następne spotkanie;)

Chciałabym, jeszcze nadmienić słów kilka,
o powrocie na uczelnię po przerwie i o innych nowinkach.
Tak więc, oprócz zmorów, i trudów, studenckiego dnia codziennego,
iskierę szczęścia, też odnajduję.
Niebawem rozpocznie się,
święto studentów- juwenalia tak zwane.
Czytałam zapowiedzi, oj będzie się działo,
przy dobrej muzyce, wśród znajomych,
zapewne, miło spędzę czasu niemało.
Mam nadzieję, że będzie super;) i tego się trzymam;)

Nawiązując do tematu mego postu, pragnę napisać,
że to nie wszystkie szczęśliwości, minionych dni.
Dziś nawet wydarzyło się coś niezwykłego, a mianowicie,
na portalu społecznościowym, napisał do mnie wiadomość, przystojny chłopak;)
To niebywałe, jak ludzie z tak daleka,
mogą się kontaktować w jednym momencie;)
Niczego jednak nie oczekuję, ani też nie zapeszam,
jak się ta sytuacja potoczy, nie wiem sama.
Jak to mówią pożyjemy, zobaczymy.
Jednak, przyznacie szczerze, że w dobrej wierze, wszystko może się udać,
a prawdziwe szczęście spotyka człowieka w najmniej oczekiwanym i niespodziewanym momencie;)
Co opisałam powyżej. Czekam więc na juwenalia i pozdrawiam Was bardzo serdecznie;)

piątek, 5 kwietnia 2013

Po świętach wielkanocnych, nastrój imprezowo-spotkaniowy zostaje na długo. O tym, co było i będzie.

Święta, święta i po świętach. Rety!!!!! Te dni tak szybko zleciały, że ani się nie obejrzałam, a tu już trzeba było wracać na uczelnię ale po kolei.
Więc, wróciłam do domu w czwartek, no i zaczęłam przygotowania do świąt. Prawie wszystko, co zaplanowałam, zdążyłam zrobić, lecz w troszkę innej kolejności. W wielkanoc znów nikt nas nie odwiedził. Po części to rozumiem, w końcu rodzinę mam daleko, a najbliżsi mieli swoich gości. Niedziela upłynęła mi spokojnie, natomiast wieczorem, pojechałam z bratem i jego ekipą na imprezę.Lecz nie wybawiłam się. Przyczyn upatruję w tym, że od już prawie 2 lat jeździmy z bratem do tego samego klubu, a chciałabym zajżeć do innego, lecz tak się nie da, odkąd moj brat ma prawko, o wszystkim decyduje on i jego ekipa chłopaków, ja tu nie mam nic do gadania, tymbardziej ze jestem jedyną dziewczyną w tym samochodzie (dla przypomnienia, brat jest ode mnie młodszy o 3 lata). Drugim powodem jest fakt, iż moje przyjaciółki nie mogły razem z nami się zabrac, a nawet jak byloby miejsce, to moj jakże wspaniały braciszek, by ich nie zabrał. Oczywiście zawsze musi być przeciwko mnie. Nie popieram tego i wcale nie cieszy mnie to rozwiązanie. Tak więc, jak przyszło co do czego, na imprezie byłam całkiem sama, brat z ekipą wybrali się na podryw, a ja stałam sama, bez żadnych znajomych i przyjaciółek. Na domiar złego, kiedy chłopaki w klubie widzieli ze stoję sama, podchodzili i zagadywali, leczod razu brat z ekipą mnie wyśmiał. Rety, czy kiedyś to się zmieni? Mam nadzieję, że tak, choć dodam, że gdy brat jeszcze prawka nioe miał, to wtedy mogłam pożyczyć od taty samochód i pojechać w odwiedziny do przyjaciółek, czy np zabrać je na festyn. Ach.... to były czasy. Kiedy byłyśmy piękne i młode, miałyśmy po18, 19lat;). Oki a teraz opowiem Wam co dalej się stało. Gdy wracalismy z imprezy, zepsuł nam się samochód, na szczęscie bylismy juz pod domem. W lany poniedziałek też nas nikt nie odwiedził, no ale bywa, aczkolwiek, jak przeczuwałam że może mnie ktoś zleje wodą, czego się obawiałam, nikt się nie pofatygował, nawet brat czy tata. To jednak nie jedyna pocieszająca myśl, gdyż tego samego dnia, odwiedziłam jedną z moich przyjaciółek. Miałam nawet jechać z nią i z ekipą do klubu, lecz nie wyszło, bo nie miałam transportu. Mam nadzieję, że w końcu we 3 się spotkamy, w niedalekiej przyszłości.We wtorek, wróciłam do miasta, aby w środę, stawić czoło zajęciom na uczelni. Na szczęście dziś mam wolne, jednakże nie próżnuję, mianowicie odrabiam zadania, sprzątam, przygtowuję posiłki, czasen na fb zajżę. No i próbuję utrzymać linię, przed głównym wydarzeniem-moimi urodzinami, które będę miała już w przyszłym tygodniu. Zapowiada się doskonale, ale jak będzie nie mam pojęcia. Nawet nie wiem, czy zaproszeni na 100% przybędą, ale jeszcze mogę to omówić.Póki co, wracam do odrabiania, tego co muszę na przyszły tydzień zrobić. A dla Was, dziś polecam piosenkę remady i manu l single ladies oraz film projekt X, po prostu, musicie to zobaczyć;).Pozdrawiam, i do następnego posta;)