sobota, 12 kwietnia 2014

Niedługo święta - zapowiada się pracowity tydzień. Lecz, w życiu musi być czas na przyjemności - moje urodziny.

Hej:) dawno nie wstawiałam postu, tak więc czas nadrobić zaległości. Więc trochę się wydarzyło w ostatnim czasie, o czym chcę napisać.
Chodzę na zajęcia od pn do pt, robię zadania ciągle, co 2 tygodnie zjeżdżam do rodziny (co jest związane z badaniami terenowymi, niezbędnymi do napisania pracy). Weekendy różnie spędzam - jeśli zostaję w mieście to odrabiam lekcje (z którymi już zalegam od dłuższego czasu, gdyż ciągle brakuje mi czasu). Jeśli jestem u rodziny, to sprzątam i pomagam mamie, lub ogólnie na polu. Teraz wracam do rodziców na święta pewnie w czwartek. Zapowiada się duużo sprzątania i przygotowania potraw;) ale - dam radę:) Bo jak nie ja to kto?XD
Co poza tym...
3 tygodnie temu, kiedy zjechałam do rodziców, koleżanka z roku ze swoim chłopakiem i jej brat, zabrali mnie na kręgle do pobliskiego miasta. Muszę stwierdzić, że było naprawdę fajnie, rozerwałam się trochę i miło spędziłam czas z nimi;). Po kręglach pojechaliśmy na pizzę. Wypad był bardzo udany;). W tamtym tygodniu również byłam u rodziny, tak więc miałam się wybrać z tą samą ekipą na basen, do okolicznej miejscowości, ale nie wyszło. Cóż, czasem tak też bywa:(
Co potem
Następnie, miałam plan, żeby się spotkać z moimi przyjaciółkami, ale nie wyszło. No cóż, może po świętach się jakoś uda.
Co więcej
Na portalu społecznościowym od tego tygodnia, zaczął pisać do mnie pewien w miarę fajny chłopak. Tylko że jest pewien problem - on pochodzi z moich okolic. Szkoda, źle się z tym czuję, bo jednak chciałabym mieszkać w mieście. Już sama nie wiem, czy z nim pisać czy nie, bo nie zawsze mam na to czas, ale przemyślę sprawę. Lecz muszę przyznać, że na tą chwilę wciąż nie mam ochoty na nowe znajomości, choć czuję się tak, jakbym była pod presją rodziny i znajomych - ale to już inna historia.
Pozatym
Jest super, bo wreszcie nie myślę o tym przystojniaku, o którym Wam wiele razy wspominałam. Co więcej, ten stary facet też się już do mnie nie odzywa, i jest bardzo dobrze, cieszę się;)

W końcu mogę napisać o bardzo ważnym dniu, a mianowicie - dziś są moje urodziny;) Co prawda w tamten wtorek świętowałam je z koleżankami z roku w swoim mieszkaniu, ale będę jeszcze raz je świętować w większym gronie, prawdopodobnie po świętach;) Ale mimo wszystko się cieszę;) i jednocześnie smucę, bo jestem starsza o rok, ale to nic, normalka;). Co zamierzam zrobić dziś? Zrobiłam sernik na zimno, poukładam na nim świeczki (tak, wiem, że to nietypowe, ale akurat mam takie ciasto). Dalej, pomyślę życzenie (ale to tajemnica) i zdmuchnę świeczki - ponieważ zostałam sama w ten weekend w mieście, tak więc świętować też będę sama z tego powodu. Co potem - nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na dalszą część dnia. Ale na pewno nie będę się nudzić.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do następnego postu.

sobota, 15 marca 2014

Semestr trwa już na dobre, a Ja nie mogę się coś zmobilizować do tego wszystkiego - o mej codzienności

Hejka kochani;) Znów muszę Was przeprosić za nieobecność. Nowy semestr trwa już od półtora miesiąca. I co? Zmienił mi się plan, pozatym muszę pisać pracę, wiec robię tzw badania terenowe. Mam na to już tylko 2 tygodnie (niecałe). Ale, przejdźmy do rzeczy.
W tym miesiącu, nie wydarzyło się nic szczególnego. No może tylko to, że byłam ze znajomymi dziewczynami na ostatkach, na których średnio się bawiłam, no i nikogo nie poznałam (pomimo tego, że odwiedziłyśmy aż 3 kluby). Teraz już nie będziemy przez cały post nigdzie chodziły (mam taką nadzieję) A tak to byłam w odwiedziny u starych i przy okazji zrobić częściowe badania w tamten weekend. Jednak, musiałam im pomagać w gospodarstwie. Ale, czas na przyjemności też znajduję. W tamtym tygodniu kupiłam sobie kurtkę wiosenną, która się większości dziewczynom podoba. A tak pozatym, u mnie to głównie szkoła i odrabianie lekcji.
Co dalej?
Nie piszę już z żadnym chłopakiem smsów i na portalu społecznościowym też nie, zrobiłam sobie wolne od tego. Chociaż dziewczyny mnie namawiają na odezwanie się do ich kolegów, ale jakoś nie mam nastroju i ochoty aby do kogoś napisać
Następnie...
Mam nadzieję, że któregoś weekendu, spotkam się z moimi przyjaciółkami, z którymi się już bardzo długo nie widziałam. Wierzę, że to niedługo może nastąpi.
Co potem..
Mam już dość myślenia  o tym przystojniaku, o którym Wam kilka razy wspominałam ale kurcze, jakoś nie mogę o nim zapomnieć. Już prawie pół roku minęło, a ja wciąż pamiętam jak on wygląda, i to spotkanie. Co jest naprawdę dziwne, gdyż spotykałam się z innymi kolesiami w tym czasie, jednak Ten chłopak, wywarł na mnie największe wrażenie, i pewnie tylko dlatego. Niestety, on do mnie się wgl nie odzywa. Echh, pewnie już dawno sb jakąś seksbombę znalazł, bo nie wierzę, że teraz jest sam. Obok niego zawsze stado dziewczyn się kręci, więc wniosek wysnuwa się sam z siebie.
Co następnie...
Przyszły tydzień, zapowiada się pracowicie, tak jak i ten, choć już kończący się weekend, ale jak już wspominałam, muszę się zmobilizować do pracy.A no a co? - bo tak trzeba. i przede wszystkim nie myśleć o tym chłopaku, bo zwariuję któregoś dnia.
Tak więc - do kolejnego postu;)


środa, 19 lutego 2014

Po sesji i w jeszcze trwającej przerwie od szkoły, czas nadrobić zaległości;)

Witam Was kochani. Trochę się działo przez ostatnie 2 miesiące. przepraszam że nie dałam znaku życia, przez tyle czasu - nie miałam zbytnio czasu aby napisać posta, ale po kolei.
Po pierwsze...
Styczeń to był czas oddawania zadań i prac semestralnych a także pisania kolokwiów i zaliczeń, czyli miałam bardzo mało czasu wolnego dla wszystkich. Początek lutego to sesja która była dla mnie bardzo męcząca, ale dałam radę, na całe szczęście. Zaraz po egzaminach wybrałam się z koleżankami świętować udaną sesję. Tak naprawdę świętowałyśmy dwa razy. Pierwszy raz w miescie w klubie ( było fajnie, wsród znajomych dziewcząt, robiłysmy toasty potanczylysmy troche, no i poznałam kolesia młodszego niestety ode mnie, ale to szczegół). Druga impreza z dziewczynami była w pobliskiej dyskotece, już po powrocie na prawie 2 tygodnie do rodziców (było inaczej, ale też fajnie, poznałam bardzo fajnego chłopaka, z którym mam zrobione zdjęcie i on znalazł mnie na fb, tylko że - no właśnie - nie wymieniłam się z nim numerem telefonu, ale to da się nadrobić. nie wiem tylkoczy warto robić mu nadzieję, gdyż jest młodszy ( w wieku mego brata, a z młodszymi chłopakami nigdy mi się nie udawało) no ale w kazdym bądz razie spróbowac można.
Co dalej....
Podczas, gdy byłam u rodziców, natrafiłam na remont w domu. Tak więc miałam całe półtora tygodnia na pomoc rodzinie w ogarnięciu domu. Przyznam szczerze, roboty było bardzo dużo musiałam ścierać kurze, myć podłogi nawet po kilka razy dziennie bo brudzili, prać dywany itp. Na szczęście skończyłam i mogłam wrócić do siebie.
Jak spędziłam walentynki?
Nio właśnie, to b. dobre pytanie. Powiem tak, pamiętacie jak wam mówilam o tym chłopaku co do mnie startował - oszukał mnie, i zranił. Po prostu, pisał cały czas ze swoją byłą, nawet kiedy był ze mną, ponadto poszedł z nią na studniówkę, czego nie mogłam mu wybaczyć. Tak więc przestałam się do niego odzywać, zerwałam z nim wszelki kontakt. Więc co z walentynkami? 14 lutego, pojechałam na imprezę z bratem do pobliskiego klubu. Powiem Wam szczerze, że poznałam znowu kolesi, młodszych, ale pomyslałam lepszy rydz niż nic, i z nimi się bawiłam przez cała imprezę. Powiem też szczerze że nie spodziewałam się że mój były chłopak na niej też będzie. Nie miałam zamiaru się z nim bawic wiec dlatego imprezowalam z innymi. Ten jak mnie w innym towarzystwie zobaczył to się wściekł nas mnie, ale sceny nie zrobił w klubie na całe szczęście;) Dopiero na fb mi wygarnął co jest grane, ale - to już skończona historia z nim. Mimo wszystko, walentynki mi się udały;)
Co dalej...
Los tak chciał, że nie spotkałam się z przyjaciółkami przez ostatnie 2 tygodnie, znów nie mogłyśmy się zgrać. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi, chociaż z 1 z nich się spotkałam, na dworcu, jak żeśmy wracały z innych miast. Chociaż z tego jestem zadowolona i mam nadzieję, że  nie zapomną o mnie i że się kidyś wszystkie spotkamy.
Co teraz...
Teraz, tzn przedwczoraj wróciłam do miasta, i probóje pisać moją pracę dyplomową. Oj muszę się zmusić, nie ma co narzekać, gdyż czasu coraz mniej zostało.
Zbiegów okoliczności ciąg dalszy...
 W poniedziałek ni stąd ni z owąd, pewna pani (tak gdzieś 50+) w miejskiej komunikacji, jadącej na moje osiedle, zagadała do mnie tak po prostu. Po dłuzszej rozmowie, dowiedziałam się że mieszkamy obok siebie, i ona także mieszka sama ale w innym bloku. Zrobiło mi się jej trochę żal, a jej jest smutno, że jest i mieszka sama, nawet nie ma z kim pogadać, tak od czasu do czasu. Dlatego też jestem zaproszona do niej na pogaduchy, kiedyś tam jak znajdę czas. Z pewnością dotrzymam jej towarzystwa w wolnym czasie, gdyż uważam, że trzeba sobie pomagać nawzajem:) W końcu to moja nie aż tak daleka sąsiadka;)
Mam jednak problem innej natury...
Nio właśnie. Jest ktoś, o kim ciągle myślę, praktycznie bez przerwy. Pamiętacie jak Wam pisałam w listopadzie zeszłego roku o randce z przystojniakiem?. Nie mogę o nim zapomnieć. To niesamowite i niebywałe, wgl jak to możliwe, że minęło tyle czasu,  spotkałam się z nim tylko raz, a ja wciąż o nim myslę. Może to fakt iż był mega zajebiaszczo przystojny, najprzystojniejszy z chłopaków których dotychczas poznawałam i z ktorymi chodziłam. Może to fakt że podobał mi się bardzo, był starszy ode mnie i wysoki. Jednak przypomnę - był on moim totalnym przeciwieństwem, jeśli chodzi o charakter, co zdążyłam zauważyć. On przystojny i bardzo wysportowany i do tego żołnierz, ja przeciętna, on śmiały ekstrawertyk ja cicha spokojna i nieśmiała introwertyczka. On bardzo rozmowny, ja prawie nic nie mówiłam, on strasznie porywczy i energiczny, ja sztywna i powolna. Jedyne co nas łączyło to podobne dzieciństwo, podobne upodobania kulinarne i troszkę podobne zainteresowania. Tak więc, on sam się do mnie pierwszy nie odzywał więc ja też się do niego nie odzywałam smsowo później do niego, bo stwierdziłam że to nie ma najmniejszego sensu, za dużo różnic a za mało podobieństw było między nami. On może mieć każdą, gdyż jest wysoki przystojny i pewny siebie, energiczny, wygadany - marzenie każdej dziewczyny. Wręcz powiedziałabym, że nie może się opędzić od dziewczyn. Widziałam, jaki wzbudzał zachwyt i zazdrość wśród mijanych na ulicy dziewcząt, które tak jak ja wodziły za nim wzrokiem, jak przechadzałam się z nim po mieście na pierwszej i niestety ostatniej pamiętnej randce w ciemno. Dlaczego w ciemno? Bo umówiła nas koleżakna, na rynku, pamiętam, że nawet nigdy wcześniej się nie widzieliśmy na oczy. Ale nie oszukujmy się, gdyby tak nie postąpiła ta koleżanka, on nawet by na mnie nie spojżał, gdybym szła ulicą. Po tym spotkaniu odniosłam wrażenie, że nie byłam w jego typie.Nawet powiem więcej, nie potrafiłabym go utrzymać przy sobie, sam by mnie zostawił, prędzej czy później. Ja szukam nieco innych priorytetów. Mój chłopak ma być charakterem podobny do mnie as nie być całkowitym przeciwieństwem. Tak postąpiłam a teraz cierpię (kurde no:( ). Ale z 2 str, może i dobrze się stało, znajdzie sobie lepszą fajniejszą dziewczynę, z odpowiednimi wymiarami itp itd. echhhhhhhh:/ mam nadzieję że to zauroczenie mi przejdzie kiedyś, byle tylko nie trwało to rok, bo będzie bardzo źle.
Perspektywa na nadchodzące dni - mam nadzieję że moje samopoczucie się poprawi, i że wreszcie zmobilizuję się do pracy, bo jak na razie idzie mi to b. ciężko. Póki co, będę sobie mówiła myśl pozytywnie - może to coś zdziała.
Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i do następnego postu kochani;)

piątek, 3 stycznia 2014

Po świętach i po sylwku, czas się obudzić z nowymi siłami, skończyć z imprezowym szaleństwem i wziąść się do roboty! ;)

Hej;) Witam Was Kochani, w Nowym Roku 2014;). Dużo się ostatnio wydarzyło i dawno nie pisałam, tak więc jest o czym pisać.

Zacznę od początku
Wróciłam na święta do rodziny. i co? Nic szczególnego. Pomogłam mamie w przygotowaniu świątecznych specjałów. Wtedy nikt nas nie odwiedził, ale... dostałam od rodziców b. ładny prezent na święta - łańcuszek z serduszkiem;)
Co dalej...
W pierwsze święto, wybrałam się na imprezę, do jednego z pobliskich klubów. Wybrałam się na nią z bratem i z jego znajomymi dziewczynami. Z nimi impreza była mega.  Na niej poznałam chłopaka, z którym trochę pogadałam i muszę stwierdzić, że jest podobny z charakteru do mnie i dodatkowo miał podobne przeżycia z rodziną, głównie rodzicami co ja. Pomyślałam sobie-dobra, choć nr telefonu od niego wezmę.
Następnie...
W drugie święto, już nie było tak kolorowo, jak w pierwsze. Przyznaję, nie miałam udanej imprezy gdyż byłam bez ekipy, z którą byłam w pierwsze święto, pozatym, byłam w zupełnie innym klubie. M.in. przez to nikogo nie poznałam.

Potem przyszła sobota i następna impra, na której, byłam z koleżanką ze studiów. Na niej, poznałam 3 chłopaków.
W niedzielę wybrałam się z chłopakami poznanymi na imprezie, na pizzę do pobliskiego miasta. Było super, gdyż nikt mnie tak nie rozbawił już dawno, jak oni;)
W poniedziałek miałam w domu kolędę. W dodatku, pochodze ze wsi, tak więc tu wyznacza się osoby, które wożą księdza po wsi. W tym roku to naszej rodzinie, przypadło księdza wozić od domu do domu. Tak więc ksiądz poświęcił dom, pogadał z nami i poszedł w dalszą drogę, odwiedzać sąsiadów.

Na sylwka, nie planowałam że gdzieś się wybiorę. Kolega, który kiedyś chciał ze mną chodzić, ale nie wyszło, zapraszał mnie do spędzenia sylwka z nim własnie. Mówił że sam po mnie przyjedzie i odwiezie mnie całą i zdrową, że nic mi się nie stanie. Jednak, było to zbyt podejżane i bardzo spontaniczne, dlatego odmówiłam mu, ale do dziś, utrzymuję z nim kontakt smsowy. Dlatego też, na sylwestra, wybrałam się z bratem do tego samego klubu, w którym byłam w pierwsze święto. Początek tej imprezy zapowiadał się nieciekawie, jednak po godzinie czasu, na impr zjawili się koledzy, których poznałam w pierwsze święto. To własnie z nimi, a w szczególności z tym chłopakiem właśnie spędziłam sylwestra. Muszę przyznać, że na tym sylwku, traktował mnie on jakbym była jego dziewczyną, więc było super;) Nowy Rok dzięki temu, zaczął się dla mnie bardzo szczęśliwie;)

W nowy rok, wieczorem, odwiedził mnie chłopak, który spędził ze mną sylwka. Było fajnie, pogadaliśmy sb, przez to trochę się już znamy.
Następnie...
Od wczoraj wróciłam do miasta, i wreszcie mogę szczęśliwie wziąść się za robienie zadań na uczelnię, a przyznam szczerze, że jest ich b. dużo. Niewiele zrobiłam, dlatego tymbardziej muszę się z nimi wyrobić na czas
Co teraz...
Cały czas zastanawiam się, czy uda mi się stworzyć związek na odległość, z chłopakiem poznanym na imprezie. Nie wiem jak będzie, czas pokaże czy nam się ułoży. Przyznam że jest bardzo w moim typie. Nie za piękny, powiedziałabym przeciętny, starszy - ma 24 lata, wyższy ode mnie, ma zrobione prawko i samochód (nie ważne że jest zwykły, ważne że ma i nim jeździ). Tylko, że, no właśnie i znów jest ale - nie przypadł moim rodzicom do gustu, gdyż jest bardzo biedny, na tą chwilę nie ma pracy, ale ma masę pomysłów. No i ma ojca pijaka - a to chyba najgorsze co może być. Tak więc mowię, nie wiadomo jak z nami będzie.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie w karnawale. I co? - do kolejnego postu;) 3-majcie się:).

środa, 27 listopada 2013

Dni mijają, obowiązki wzywają, dawne sympatie powracają.... a jednak, znajduję w sobie siłę, by sprostać tym zadaniom. I staram się nie wahać długo. I o to w tym wszystkim właśnie chodzi!

Hej;) Wreszcie mam chwilę, żeby napisać kolejnego posta. Co u mnie? - jak to co, normalka. Chodzę do szkoły, mam masę prac do zrobienia, od niecałych 3 tygodni skończyłam z imprezami - nie mam czasu żeby się z koleżankami gdzieś wybrać(z resztą, niedługo adwent, to tymbardziej nie powinnam). Jednak, muszę przyznać, że w zeszłych tygodniach trochę się wydarzyło.
3 tygodnie temu, byłam na weselu swego kuzyna. Było fajnie, choć muszę przyznać, że nie wybawiłam się:( Jak dobrze wiecie, jestem singielką, tak więc byłam na tym weselu bez partnera, ale za to wśród rodziny;) Przynajmniej sobie pogadałam, i potańczyłam z bratem i z tatą. W sumie nic szczególnego.
Potem, jakieś 2 tyg temu, odezwał się do mnie mój były. Miał w tym swój cel, a mianowicie - chciał spróbować ze mną jeszcze raz. Jednak ja się na to nie zgodziłam, z prostych powodów:
po 1 - wiem do czego on jest zdolny -on nie potrafi być wierny, zostawił mnie na dyskotece, i nie poczuwa się do winy. Co więcej, uważa że to moja wina, bo że za mało się nim interesowałam, co prawdą nie jest, gdyż zawsze byłam przy nim i mu pomagałam.
po 2 - on  jest za bardzo kochliwy, wylewny i męczący - kochliwy - bo szybko się zakochuje, wylewny - bo użala się nad sobą, i lubi "wypłakiwać się dziewczynie w rękaw" - jak dla mnie to mięczak. Męczący - gdyż lubi zasypywać smsami - jak dla mnie to strata czasu i pieniędzy.
po 3 - za to pocieszanie, czy moją pomoc dla niego, nic nie daje w zamian od siebie, nawet nie pochwali, nie powie dobrego słowa. Powiem więcej - uważa że moja łaska się jemu należy - cóż za arogancja i bezczelność!Chociaż nigdy tak wprost nie mówił, takie odniosłam wrażenie.
po 4 - on mnie szpieguje, a ja nie lubię takich osób.
po 5 - prowadzi gospodarstwo rolne, z hodowlą. Kiedyś powiem Wam że mi to nie przeszkadzało, teraz jednak tak. Przejrzałam jego zamiary. On powiela schemat gospodarzy na wsi - skąd ja pochodzę, i gdzie mnie rodzice w podobny schemat starali wychować.  Czyli rola kobiety = typowa kura domowa i pomoc w gospodarstwie i oprzątaniu. (Dowiedziałam się od niego, że z tego powodu, dziewczyna dla której mnie zostawił, od niego odeszła. Wszystko mi opowiedział. A więc tak: po 1 -była z miasta, i nie chciała pomagać w gospodarstwie, bo się na tym nie zna. Po drugie, ona jest po studiach a on po technikum, więc praktycznie niedużo ich łączyło, a więcej dzieliło. Co więcej, on nie chciał, żeby ona pracowała zawodowo, tylko w domu pracowała, jej to nie odpowiadało - dlatego myślę, że to wszystko było powodem jej ucieczki).
Teraz, chciałabym jej pogratulować, bo moim zdaniem dobrze zrobiła. Ten związek, byłby dla niej męczarnią całkowitą.
Dlatego też, z tych właśnie powodów, ja nie zgodziłam się na powrót do niego. W zeszłym tygodniu, kazałam mu się zmywać - no i odszedł, z wielką niechęcią i ogromnym ciężarem mu to przyszło, ale dał mi w końcu spokój z tymi smsami i dzwonieniem. Teraz mam przynajmniej święty spokój, i mogę skupić się na rzeczach ważnych, a nie na nieistotnych.
Co teraz? U mnie zaczyna się już świąteczny nastrój. Zaczynam w wolnych chwilach powoli słuchać piosenek świątecznych. Z resztą, wczoraj rano już padał śnieg, jest chłodno, a ja chodzę już w zimowej kurtce. Co więcej - siedzę wtulona w koc, delektuję się kiślem na kubek - jest pyszny i rozgrzewający, w sam raz na takie wieczory jak dziś. Tak wyglądają  uroki studenckiego życia;)
Kiedy wracam w odwiedziny do starych? To b. dobre pytanie, w ten weekend na pewno nie - mam zawalony pracami, do zrobienia, ale w następny - to już będą Mikołajki, więc może wtedy, ale jeszcze pomyślę. To zależy od tego, czy ankiety do pracy dyplomowej, uda się pani promotor sprawdzić. Jak będą oki, to mogę już ruszać w teren. Czas pokaże, jak będzie.
No cóż, to się Wam wyżaliłam co mi na sercu leży.
P.S. Jeśli jeszcze nie oglądaliście, to polecam, w ten piątek Listy do M. Byłam na tym filmie w kinie, 2 lata temu, jak dla mnie jest świetny, taki świąteczny, aż od razu się ciepła atmosfera świąt wokół robi, choć to jeszcze trochę za wcześnie - w święta mogliby to puścić na antenie.
Teraz pozdrawiam Was serdecznie  i cieplutko - do kolejnego postu;)

wtorek, 5 listopada 2013

Imprezy, zabawy, chłopaki... oj trzeba się wyszaleć, przed pisaniem pracy i przed kolejnymi tygodniami, zawalonymi robieniem zadań i nauką;)

Witam Was serdecznie. Co tu dużo mówić, jestem po weekendzie, i muszę stwierdzić że byłam w sobotę na imprezie. Z bratem, kuzynem i jego kolegą. Bawiłam się świetnie, gdyż grał zespół Clubbase. Pozatym, poznałam chłopaka - przystojny, wyższy ode mnie, tylko że - no właśnie, młodszy:/ Niby tylko rok różnicy, ale jednak ją widać:/ Muszę zakończyć tą znajomość, tak samo jak i z innym kolesiem, którego kiedyś na impr poznałam, a wciąż sie do mnie odzywa.
By the way...
Pozostał mi pewien niedosyt, po randce z przystojniakiem, o którym pisałam w poprzednim poście. Dziś zapytam się kolezanki - co nas swatała, czy woec niej tez sie tak zachowywał. Może też się czegoś dowiem. Ale, jak to mowią: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a także: człowiek uczy się na błędach. Mam nadzieję, że i ze mną też tak będzie.
Ostatnio...
Pamietacie jak Wam pisałam o chłopaku, który mnie w supermarkecie zaczepił? Wczoraj też mnie spotkał. Przypadek? - tak myślę to b. możliwe.  Z naszej krótkiej rozmowy, dowiedziałam sie tylko jak ma na imie i gdzie pracuje. Nawet nie poprosił mnie o nr tel, ani ja jego. Kurczę, a szkoda nawet b szkoda. Jest mozliwy - inteligentny, wysoki chudy, z okularkami na nosie (zapomniałam dodać, że inteligentów też uwielbiam;) Z reszta kto wie, czas pokaze czy jeszcze sie w tym supermarkecie spotkamy;). Póki co, nie tracę nadziei.:)
Jednakże...
Cos się ze mną dzieje. Nie wiem czemu, ale dość często myślę, o takim kolesiu, co pól roku temu konczył tą szkołę. Jest 3 lata starszy i studiował na innym kierunku niż ja. Jednak, widziałam że sie jemu podobam, często sie na mnie ukradkiem partzył. Ale nigdy sie nie starał mnie poznac. Coś mnie w Nim intrygowało, jednak nie jestem w stanie stwierdzic, co dokładnie. Myślę że charakterem i trochę podobnym, wydawał mi się do mojego ojca, mozliwe ze przez to, darzyłam go niewyjasnioną (jakąś tam w pewnym sensie) sympatią. Zagadkowym było też to, że gdy mijaliśmy się na korytarzu w szkole, czułam takie ciepło w brzuchu,, dosłownie, kiedy czułam jego wzrok na sobie, czułam takie przyjemne mrowienie. Jednak, byliśmy tylko na cześć. Kurcze;), nie mogę sobie o tym przypominać. Niedobrze, bo teraz, choć wcale nie chcę, to często o nim myslę. O rety, muszę z tym skończyć, bo to źle wróży, i zniszczy mi psychikę. Mam nadzieję, że się nie zakochałam, bo to byłaby całkowita katastrofa. Nieeee, muszę zając się szkołą, to jest dla mnie najważniejsze. On szkołę już skończył, już nie mieszka pewnie w tym miescie, tylko znalazł sb prace, może nawet i dziewczynę, czego nie jestem pewna. Dobra, koniec z tym, pora wziąść się do roboty, jak zawsze.
Anyway....
 Dziś wybieram się na następną imprezę - a mianowicie - urodziny mojej koleżanki. Mam nadzieję że będzie to udany wieczór;)
Pozdrawiam wszystkich i czekajcie na relację z zabawy, w moim poście.
Tymczasem-trzymajcie się;)

piątek, 1 listopada 2013

Wszystkich Swietych... randka z przystojniakiem.... zmarnowana szansa... mozliwa impreza. Kiedy codziennosc staje sie niecodziennoscia

Witam Was kochani. Dziś jest święto Wszystkich Swietych. Dzień odwiedzania grobów bliskich i przypominania sobie chwil, kiedy jeszcze zyli, wgl. pamięci o nich, a także spotkań z rodziną. U mnie to swieto wyglada, zazwyczaj podobnie. Rano odwiedzam z rodziną groby bliskich, w różnych miejscowościach, potem zazwyczaj o 12. jest msza sw, (wtedy też spotkałam się z rodzina)a po niej wracam do domu.Od jakiegos czasu też, jeździmy z rodziną oglądac wieczorem kolorowe światełka na grobach. Dzis tez bylam i musze przyznac, ze to b piękny widok. Po prostu uwielbiam;)
Przyjaciolki...
Zastanawiam sie, kiedy sie z wami spotkam, kochane. W ten weekend chyba nie, bo zjezdzam w niedziele juz, a jutro na impreze pojade moze, wiec naprawde nie wiem. Strasznie nad tym ubolewam:/ Jest mi smutno i przykro:( Wgl co to za sprawiedliwosc ze ja moge tylko w niedziele odwiedzac znajomych a brat moze kiedy chce, to nie fair:( Zalezy od taty, czy mi woz pozyczy, czy tez nie. Mam nadzieje, ze kiedys to w koncu nastapi, bo zapomnimy o sobie, a to juz fajne nie bedzie:( Wiedzcie, ze cokolwiek sie stanie, dobrego czy zego, zawsze bede po Waszej stronie i zawsze bd o Was pamietac, chocby nie wiem co;)
Sprawy sercowe...
O ile to tak można nazwac. Nie wiem czemu, ale nie mam szczescia w miłości. i to naprawdę:(. Z resztą opowiem Wam, co mi się przydarzyło ostatnio.
A więc, zaczne od samiuśkiego począteczku;) Moim kolezankom ciągle nie pasuje, że jestem sama ( ogólnie wyglądam na smutną z tego właśnie powodu) więc jedna z nich postanowiła mi da nr do swojego kolegi, który nie ma  aktualnie dziewczyny. Powiedziała "tylko odezwij sie do niego, a on na pewno ci odpisze". opisała go dośc szczegółowo " Ma na imię .... jest przystojny, inteligentny, wysoki, starszy. Pomyslałam, pewnie wkręca, ale co tam, sprobuje, moze warto? Jak sie pożniej okazało nie było warto, bo ten chlopak okazał sie byc zwykłym napaleńcem i tyle. Ale po kolei.
No więc odezwałam się kilka dni później, do niego. Wkręciłam że pomyliłam numery, że pisałam do innego chłopaka, który ma tak samo na imię jak on. Musze stwierdzic ze nie do konca chwycil przynete, ale ucieszył się mimo wszystko, że tak miło i fajnie się jemu ze mną pisało. Cieszył się też, że w ten dziwny sposób poznał kogoś nowego. Nazajutrz zaproponował mi spotkanie. To mnie bardzo zaskoczyło, gdyż pomyślałam wczoraj z nim pisałam a dzis juz chce sie spotkac, to dziwnie podejżane. Przekonał mnie tym, że akurat tego dnia był w mieście w którym studiuje, i nie wiedział sam kiedy następnym razem tu zagości, więc się zgodziłam. Jakiegoż ja też miałam stracha, pomyślałam, rety, to jakis napaleniec, albo dziwny koleś, że juz tak szybko chce sie spotkac, ale do rzeczy. Wczesniej napisałam mu jak wygladam, zeby mnie rozpoznał na miejscu (zaznaczam że nigdy sie wczesniej nie widzielismy, ja jego po portalach spolecznosciowych nie szukałam ,z reszta on mnie tez, wiec to była 1 wielka niewiadoma, i to było nasze pierwsze spotkanie, taka randka w ciemno) Gdy przyszłam na umówione miejsce spotkania, na konkretną godzinę, moim oczom ukazał się ideał mężczyzny - wysoki, szczupły, wysportowany, dośc umięsniony i bardzo przystojny brunet, ubrany niczym model. Z wrażenia aż mi szczęka opadła (mówiąc w przenosni oczywisciexd). Ach ta moja słabosc do przystojnych facetów;)Uszczypnełam sie dyskretnie w rękę, zeby sprawdzic czy ja snie. Jak się okazało,  to nie był sen! To była najprawdziwsza rzeczywistośc;) Okazał się byc dzentelmenem. Na poczatku wytlumaczyl mi ze sie spoznil i wgl czemu. Potem przeparkowal samochód, aby miec blizej do niego dostep. Odnioslam wrazenie ze chyba mu sie spodobałam, bo juz na samym poczatku mnie skomplementował i prawie non stop prawie patrzył sie na mnie swymi slicznymi oczetami, az mi sie goraco robilo, i zaczelam sie peszyc. Od razu zauwazyłam ze to bardzo porzadny, bystry i wygadany chlopak, po prostu wulkan energii.Poszliśmy na lody. On opowiedział mi sporo info o sobie i sporo sie o nim dowiedziałam. Zołnierz, prawie konczący studia, lecz ateista, ojciec bogaty, wysoko postawiony, matka średniozamożna, w sklepie odziezowym pracujaca. On sam, jak na ta chwile biedny, (jezdzi takim rabnietym gruchotem, powiedział ze nie stac go na porzadny samochod, no ale kogo stac w dzisiejszych czasach?), mnie tez nie stac, bo jestem studentką na utrzymaniu rodziców, pieniądze nie są dla mnie ważne, liczy się człowiek. Ale powiedział ze sie dorobi;) Paradoks gonił za paradoksem.Jednak, kiedy tak mówił, z superciacha, którego poznałam na samym początku, mówiąc metaforycznie blednął mi w oczach. Stał się zwykłym, i myslałam ze tez normalnym i porzadnym chlopakiem. Zauwazylam kilka wad. Np, on wszystko bierze do sb wszystko strasznie doslownie. Jest strasznie porywczy. Trzecią wadą jest to, że on jest taki kochliwy tzn. ze już na 1-szej randce potrzebuje dotyku ciepla czulości (non stop sie do mnie przytulał, na co mu pozwoliłam, i próbował mnie pocalowac, ale sie nie dalam- sorki ale staram sie byc porzadna i zachowywac sie przyzwoicie, calowanie sie na 1 szej randce nie lezy w mej naturze, mam swoje zasady ) Uznał mnie chyba za jakąś oziębłą czy coś, bo zaczal sie inaczej zachowywac, tzn zachowywal dystans do mnie, i juz tak niechetnie ze mna gadal.Podczas randki non stop odzywały się moje wszystkie kompleksy - zostaw go w spokoju, on jest za ładny dla ciebie, nie jestes jego warta. Czulam sie nieswojo, po prostu nie wierzyłam ze ktos tak przystojny, moglby zainteresowac sie kims takim przecietnym jak ja. Na koniec randki, zaproponowal mi zabawe haloweenowa, która sam organizowal, ale odmowilam, bo chcial mnie przenocowac u siebie, tzn nie odwiozlby mnie do mego domu. Domyslam sie, co moglby mi zrobic, jak dla mnie, to za wczesnie na takie wypady. Na koniec randki, zaproponowal, ze mnie odwiezie (kurcze pelna kulturka, nie spodziewalam sie tego po nim). Pomimo wielu obaw, i zapewnieniu przez niego, ze nic mi nie zrobi zgodzilam sie, i odwiozl mnie na osiedle, a nawet wiecej, pod sama klatke schodowa mnie odprowadzil. Lecz nie rozumiem tego bo, teraz sie chyba obraził, już od tygodnia nic mi nie odpisuje na sms nie dzwoni, wgl nie daje znaku zycia. Dla niego przestałam istniec. Zastanawia mnie tylko czy to moja wina? Bowiem wtedy, dzień po spotkaniu miałam wesele mojego kuzyna, w którym On chciał też uczestniczyć, ale że było za późno, aby kogokolwiek się spytać o zgodę, odmowiłam. I może to było tak zwanym "gwoździem do trumny", bo już potem się nie odzywał wcale. Nie wiem, co mam o tym myslec. Moze i lepiej, ze tak sie stalo, on był jak to mowia - goracokrwisty a ja jestem zimnokrwista, tzn ze mam mniejsze potrzeby w czulosci niz on. Moge tylko sie domyslac i spekulowac, ze on do mnie nie pasował, bylam jego prawie całkowitym przeciwienstwem, on ekstrawertyk ja introwertyczka, on z miasta, ja ze wsi, ja katoliczka on ateista i cała masa innych. Odzywaja się od czasu do czasu moje mysli - no tak, to bylo zbyt piekne by moglo byc prawdziwe, przeciez ta znajomosc od poczatku zle rokowała. Mam przynajmniej nauczkę na przyszłośc.

Chłopaków obserwacja ciąg dalszy...
Nie poddałam się po tym doswiadczeniu. Nadal oglądam sie za chłopakami. Po raz pierwszy w zyciu, musze stwierdzic, ze warto byc młodym i mieszkac w miescie. Ach te podróże komunikacją mejską, i obserwacja wielu przystojnych studentów bez konca (robie to tak dyskretnie, ze zaden z nich nie zauwaza, ze ich obserwuje, i to jest super;) i dobrze, bo przynajmniej, podróż od razu mi się umila, mogąc się na nich patrzec;)Ostatnio wpadł mi w oko pewien student, ktory wraz ze mna wracal 1 autobusem w moje rodzinne strony. Ach jak przyjemnie, było mi sie na niego dyskretnie spoglądac (z jego strony zero odzewu, z resztą jak zawsze, bo ukrywam to, że niby obserwuję kolesi;) poprawa humoru gwarantowana;)

Jutro moze brat mnie zabierze na jakies halloweenowe party, w pobliskiej miejscowosci, ale to jeszcze nie jest pewne. Ja tam zawsze jestem chetna, jak cos;)
Dzia ze jestescie ze mna kochani, dziekuje za czytanie moich postow, i czekajcie na nastepny. Mam nadzieje, ze bedzie sie dzialo. Tymczasem pozdrawiam;)