Hejka kochani;) zmieniłam w końcu swój tel komorkowy (w koncu cos lepszego), mam też inny numer;). Ten chlopak, który do niemiec pojechał, przyjechał do Polski, lecz niestety nie spotkaliśmy się. Znając życie, pewnie się już nie spotkamy, gdyż on znów w poniedziałek tam jedzie, nie wiadomo, na jak długo. Tak więc znów jestem sama:/
ja to mam przygody, nie ma co;)
Dwa tyg temu, bylam na 2 rozmowach kwalifikacyjnych, pierwsza z nich okazala sie nawet w porzadku, natomiast druga katastrofa. pracodawca okazal sie byc zboczony, ech. powiedzial, ze zadzwonil do mnie tylko ze wzgl na to jak wygladam, nie interesowalo go nic wiecej. masakra
W miniony weekend, mialam zjazd, nocowalam 3 dziewczyny. zorganizowalam tez domowke, bylo super;) tylko, że po niej, jako jedyna z całego towarzystwa, nie poszłam następnego dnia na zajęcia, tak się źle czułam:/
co dalej...
Ten chłopak co do niemiec wyjeżdża się nie odzywa, podobnie jak ten sąsiad mój. Jedymym chłopakiem, który utrzymuje ze mną kontakt jest ten koleś, co kiedys z moją koleżanką chodził
teraz mam przerwę świąteczną, jeśli znajdę transport to możliwe, że uda mi się na imprezę w święta wybrać;) kto wie? czas pokaże;)
Fajnie jest czasem zmienić nr tel i odezwać się do dawnych znajomych:) można odnowić znajomości:) mi udalo się tak zrobić z dwiema znajomymi, super;)
święta już jutro. Na szczęście zdążyłam. posprzątać i zrobić sałatkę na czas;)
Tymczasem do następnego, poswiatecznego postu kochani;)
sobota, 4 kwietnia 2015
piątek, 6 marca 2015
Następny miesiąc, tydzień, dzień - co tym razem przyniosły? Przeczytajcie sami;)
Heja kochani;)
Jeja, dość czasu minęło, więc pora coś napisać;). Trochę się pozmieniało w moim życiu, ale po kolei;).
Pamiętacie jak Wam mówiłam o chłopaku, którego poznałam na impr. niecały miesiąc temu? Z którym byłam na pizzy i w kinie? No właśnie. A więc, pojechał on do niemiec, żeby zarabiać. Ale wróci tutaj, aby mnie odwiedzić;). W związku z nim jeszcze póki co nie jestem. Lecz czy będę czy nie - czas pokaże;) Szkoda tylko, że nie jest w moim typie:/
W miniony weekend miałam zjazd i dodatkowo brat tez miał, przyjechał z dziewczyną . Jego laska, zrobiła nam wszystkim naleśniki i pyszne ciasto murzynek. Jestem z tego b.zadowolonaXD. Oddałam obowiązujące prace oraz nagadałam się z koleżankami;)Na imprezie nie byłam. Mogę stwierdzić, że jakoś przeżyłam ten zjazd.;) W niedzielę spotkałam - mojego znienawidzonego sąsiada prześladowcę. Ze 2 lata, chyba go nie widziałam, ale zerwałam kontakt, z racji tego, że jest on nieudacznikiem życiowym.
Kurde, jak nie miałam kontaktu z chłopakami, to nie miałam. A teraz, aż trzech mnie męczy:/. Wszystko byłoby świetnie, gdyby byli oni w moim typie. Niestety tak nie jest:/ (jedyny chłopak w moim typie, to żołnierz M.o którym Wam wspominałam wiele razy)
Ostatnio szłam ulicą i dwóch chłopaków powiedziało chyba do mnie Cześć piękna;). Uważam, że chyba to było do mnie, gdyż żadna inna dziewczyna za mną i przede mną, ani w najbliższym obrębie moim, nie szła. Jest dobrze;)
Niedawno, zagadała do mnie na przystanku babcia, super;)
Dziś miałam się z koleżankami z pracy spotkać, ale źle się czułam:/ następnym razem sobie odbijemy (mam cichą nadzieję);) Jutro jadę do rodziców, mam nadzieje ze wszystko pójdzie ok.
Tymczasem, w pozytywnym nastroju, gdyż w niedzielę Dzień Kobiet, życzę Wszystkim kobietkom mile spędzonego tego wyjątkowego dnia;)
Kochani, niebawem na pewno coś napiszę, więc - do następnego postu;)
Jeja, dość czasu minęło, więc pora coś napisać;). Trochę się pozmieniało w moim życiu, ale po kolei;).
Pamiętacie jak Wam mówiłam o chłopaku, którego poznałam na impr. niecały miesiąc temu? Z którym byłam na pizzy i w kinie? No właśnie. A więc, pojechał on do niemiec, żeby zarabiać. Ale wróci tutaj, aby mnie odwiedzić;). W związku z nim jeszcze póki co nie jestem. Lecz czy będę czy nie - czas pokaże;) Szkoda tylko, że nie jest w moim typie:/
W miniony weekend miałam zjazd i dodatkowo brat tez miał, przyjechał z dziewczyną . Jego laska, zrobiła nam wszystkim naleśniki i pyszne ciasto murzynek. Jestem z tego b.zadowolonaXD. Oddałam obowiązujące prace oraz nagadałam się z koleżankami;)Na imprezie nie byłam. Mogę stwierdzić, że jakoś przeżyłam ten zjazd.;) W niedzielę spotkałam - mojego znienawidzonego sąsiada prześladowcę. Ze 2 lata, chyba go nie widziałam, ale zerwałam kontakt, z racji tego, że jest on nieudacznikiem życiowym.
Kurde, jak nie miałam kontaktu z chłopakami, to nie miałam. A teraz, aż trzech mnie męczy:/. Wszystko byłoby świetnie, gdyby byli oni w moim typie. Niestety tak nie jest:/ (jedyny chłopak w moim typie, to żołnierz M.o którym Wam wspominałam wiele razy)
Ostatnio szłam ulicą i dwóch chłopaków powiedziało chyba do mnie Cześć piękna;). Uważam, że chyba to było do mnie, gdyż żadna inna dziewczyna za mną i przede mną, ani w najbliższym obrębie moim, nie szła. Jest dobrze;)
Niedawno, zagadała do mnie na przystanku babcia, super;)
Dziś miałam się z koleżankami z pracy spotkać, ale źle się czułam:/ następnym razem sobie odbijemy (mam cichą nadzieję);) Jutro jadę do rodziców, mam nadzieje ze wszystko pójdzie ok.
Tymczasem, w pozytywnym nastroju, gdyż w niedzielę Dzień Kobiet, życzę Wszystkim kobietkom mile spędzonego tego wyjątkowego dnia;)
Kochani, niebawem na pewno coś napiszę, więc - do następnego postu;)
piątek, 20 lutego 2015
Ostatnio, bardzo wiele się wydarzyło. O czym chcę Wam opowiedzieć;)
Zakończyłam pozytywnie sesję;) super;)
Obecnie mam jeden zjazd na miesiąc. ogólnie to, chodzę na staż. Imprezuję tak co 2 tygodnie.
Niecały miesiąc temu, po szkole, wybrałam się z koleżankami na imprezę. Niesamowitym jest fakt, że w klubie nikogo nie poznałam. Natomiast gdy wracałam z powrotem, wsiadłam do taksówki i ...... poznałam taksówkarza. Wymieniłam się z Nim numerem tel, lecz się nie odzywa, szkoda;/
Moich przygód c.d
Gdy Wam opiszę, jaki miałam weekend 2 tygodnie temu, to mi nie uwierzycie;)
A więc tak:
W piątek, byłam na imprezie, z koleżanką, która ma chłopaka i z jej siostrą, która wciąż szuka;) Było super, byłyśmy w 2 klubach. Choć znów tam nikogo nie poznałyśmy, ja, miałam ponowne szczęście, gdyż...... poznałam innego taksówkarza;) Wzięłam od niego nr tel, ale się nie odezwałam. Pamiętam, niezła śnieżyca wtedy była.
W sobotę również byłam na imprezie, tym razem w tylko jednym klubie, i to z dziewięcioosobową ekipą (również z tymi koleżankami;). Czułam się jak 5 koło u wozu, przy tej ekipie (gdyż bawiłam się z samymi parami.). Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, poznałam chłopaka, z którym do dziś utrzymuję kontakt;). Ledwo weszłam do klubu, i kogo tam zastałam? Tak, mojego byłego. Cholernik przyjechał 84 km, tylko po to, żeby się ze mną spotkać. Na szczęście, nie dość że go spławiłam i powiedziałam że to koniec, to też poderwałam sobie chłopaka, który mnie od niego uwolnił. W ten sposób, pozbyłam się kilkumiesięcznego problemu;)
Wydarzeń z życia ciąg dalszy;)
W zeszłą niedzielę, spotkałam się z kolegą M. (to prawdopod. były mojej koleżanki), który poszedł ze mną na spacer, i cały czas nawijał o sobie. Potem zaprosił mnie do b. drogiej restauracji i zapłacił 80 zeta za nasz posiłek. Choć chciałam się na to złożyć, ale zadeklarował ze sam zaplaci. nio dobra. Potem odwiózł mnie do domu i planuje do dzis nastepne spotkanie ze mna ale ja nie mam zamiaru sie z nim spotkać. Ale pisać mi nikt nie zabroni;) jak kolega z koleżanką;)
W zeszły czwartek i w niedzielę, spotkałam się z tym kolegą, co go ostatnio na impr poznałam. Byłam z nim na filmie jupiter - ale nie przypadł mi do gustu ten film. Ja to mam pecha, żeby iść na impr w mieście i spotkać chłopaka ze wsi, bezcenne. Na szczęście on nie chciałby tam zostać, a przede wszystkim pracować na roli wiec jest super;) Ale, niestety on do niemiec w ten poniedz. wyjeżdża, wiec się zobaczymy dopiero w czerwcu kiedyś tam. Ale dobra, przecież nawet nie jesteśmy w związku, wiec jest oki;)
W tą środę, koleżanka z pracy kończyła staż. Poczęstowała nas wszystkie ciastem. Kupiłam jej prezent i wręczyłam. B. się ucieszyła (kupiliśmy jej kubek i zegarek). Tego dni, wybrałam się z koleżankami z pracy na 50 twarzy greya. Film jednak nie okazał się dla mnie tak satysfakcjonujący, jak sama książka, więc nie polecam.
Co z szukaniem pracy?
Tak się złożyło, że w przeciągu ostatnich 2 miesięcy, zostałam zaproszona na 2 rozmowy kwalifikacyjne. Jedną z nich przeszłam pozytywnie. Chodziłam nawet na 3 dni szkolenia, lecz nic mi to nie pomogło, bo mi podziekowali. Może następnym razem pójdzie mi lepiej pod tym względem, nio zobaczymy. Każda rozmowa, wzbogaca mnie o nowe doświadczenia;) Może kiedyś zaprowadzi mnie to do sukcesu;)
Zaczął się weekend, czeka mnie dużo pracy, muszę zrobić zadania szkoły;)
Tymczasem, do następnego postu, ale nie wiem kiedy to nastąpi;)
3majcie się kochani i nie traćcie nadziei;)
Obecnie mam jeden zjazd na miesiąc. ogólnie to, chodzę na staż. Imprezuję tak co 2 tygodnie.
Niecały miesiąc temu, po szkole, wybrałam się z koleżankami na imprezę. Niesamowitym jest fakt, że w klubie nikogo nie poznałam. Natomiast gdy wracałam z powrotem, wsiadłam do taksówki i ...... poznałam taksówkarza. Wymieniłam się z Nim numerem tel, lecz się nie odzywa, szkoda;/
Moich przygód c.d
Gdy Wam opiszę, jaki miałam weekend 2 tygodnie temu, to mi nie uwierzycie;)
A więc tak:
W piątek, byłam na imprezie, z koleżanką, która ma chłopaka i z jej siostrą, która wciąż szuka;) Było super, byłyśmy w 2 klubach. Choć znów tam nikogo nie poznałyśmy, ja, miałam ponowne szczęście, gdyż...... poznałam innego taksówkarza;) Wzięłam od niego nr tel, ale się nie odezwałam. Pamiętam, niezła śnieżyca wtedy była.
W sobotę również byłam na imprezie, tym razem w tylko jednym klubie, i to z dziewięcioosobową ekipą (również z tymi koleżankami;). Czułam się jak 5 koło u wozu, przy tej ekipie (gdyż bawiłam się z samymi parami.). Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, poznałam chłopaka, z którym do dziś utrzymuję kontakt;). Ledwo weszłam do klubu, i kogo tam zastałam? Tak, mojego byłego. Cholernik przyjechał 84 km, tylko po to, żeby się ze mną spotkać. Na szczęście, nie dość że go spławiłam i powiedziałam że to koniec, to też poderwałam sobie chłopaka, który mnie od niego uwolnił. W ten sposób, pozbyłam się kilkumiesięcznego problemu;)
Wydarzeń z życia ciąg dalszy;)
W zeszłą niedzielę, spotkałam się z kolegą M. (to prawdopod. były mojej koleżanki), który poszedł ze mną na spacer, i cały czas nawijał o sobie. Potem zaprosił mnie do b. drogiej restauracji i zapłacił 80 zeta za nasz posiłek. Choć chciałam się na to złożyć, ale zadeklarował ze sam zaplaci. nio dobra. Potem odwiózł mnie do domu i planuje do dzis nastepne spotkanie ze mna ale ja nie mam zamiaru sie z nim spotkać. Ale pisać mi nikt nie zabroni;) jak kolega z koleżanką;)
W zeszły czwartek i w niedzielę, spotkałam się z tym kolegą, co go ostatnio na impr poznałam. Byłam z nim na filmie jupiter - ale nie przypadł mi do gustu ten film. Ja to mam pecha, żeby iść na impr w mieście i spotkać chłopaka ze wsi, bezcenne. Na szczęście on nie chciałby tam zostać, a przede wszystkim pracować na roli wiec jest super;) Ale, niestety on do niemiec w ten poniedz. wyjeżdża, wiec się zobaczymy dopiero w czerwcu kiedyś tam. Ale dobra, przecież nawet nie jesteśmy w związku, wiec jest oki;)
W tą środę, koleżanka z pracy kończyła staż. Poczęstowała nas wszystkie ciastem. Kupiłam jej prezent i wręczyłam. B. się ucieszyła (kupiliśmy jej kubek i zegarek). Tego dni, wybrałam się z koleżankami z pracy na 50 twarzy greya. Film jednak nie okazał się dla mnie tak satysfakcjonujący, jak sama książka, więc nie polecam.
Co z szukaniem pracy?
Tak się złożyło, że w przeciągu ostatnich 2 miesięcy, zostałam zaproszona na 2 rozmowy kwalifikacyjne. Jedną z nich przeszłam pozytywnie. Chodziłam nawet na 3 dni szkolenia, lecz nic mi to nie pomogło, bo mi podziekowali. Może następnym razem pójdzie mi lepiej pod tym względem, nio zobaczymy. Każda rozmowa, wzbogaca mnie o nowe doświadczenia;) Może kiedyś zaprowadzi mnie to do sukcesu;)
Zaczął się weekend, czeka mnie dużo pracy, muszę zrobić zadania szkoły;)
Tymczasem, do następnego postu, ale nie wiem kiedy to nastąpi;)
3majcie się kochani i nie traćcie nadziei;)
sobota, 27 grudnia 2014
Po świętach, przed Nowym Rokiem. Kilka prawd o życiu własnym
Codziennie zdaje sobie sprawę i utwierdzam się w przekonaniu, że moje życie jest naprawdę nudne. Ale po kolei
W minionym tygodniu zmarł mi dziadek:/ Byłam na pogrzebie, na którym czytałam pożegnanie, oraz na stypie, zostałam dosłownie obładowana jedzeniem z tej uroczystości.
Moi rodzice są, jak to się mówi starej daty, więc stwierdzili ze b. mizernie wyglądam w mojej zimowej kurteczce, więc postanowili, że na święta kupią mi - tak własnie, futro:/ Nie chciałam, odradzałam im to od początku, ale i tak mnie tata nie posłuchał i kupił. Na pogrzebie musiałam być w futrze, (bo wyglądam wtedy wg. nich jak człowiek) na szczęście w święta do kościoła nie wzięłam go ze sobą z mieszkania, więc nie musiałam go nosić. Ale mimo wszystko rodzice nie byli zadowoleni z mojego występku.
Co dalej
W pracy byłam do wigilii włącznie, z koleżankami z pracy wtedy świętowałam. Upiekłam też sama pierniczki;) Ogólnie święta minęły mi b szybko, głównie na mszy świętej, jedzeniu, oglądaniu tv, rozmowie z rodzicami, odwiedzeniu koleżanki oraz na jeżdżeniu i oglądaniu pięknie ustrojonych światełkami domów ludzi i pobliskich miast z pięknie udekorowanymi rynkami.
Ponieważ mam żałobę po dziadku, przez całe święta musiałam się obyć bez imprezy. Sylwka tak samo spędzę w domu. No cóż, nic na to nie poradzę.
Sprawy sercowe
Na ta chwile jestem sama, może kiedyś to się zmieni, jednak jak na tą chwilę jest zastój. Z nikim nie piszę. Z hodowca swin nie piszę już dawno, choć ostatnio dzwonił, ale nie odebrałam. Nie mam zamiaru kontynuować tej znajomości
Wgl. dostałam życzenia świąteczne od tych osób, po których bym się nigdy nie spodziewała, ze kiedykolwiek mi złożą życzenia. Super;)
Co dalej...
Wzięłam sie za robotę wreszcie, zrobiłam porządek w domu rodzinnym i u siebie;) Wzięłam się tez za szkołę i lekcje. Byłam też u fryzjera, ścięłam znacznie włosy. To duży sukces;) muszę się jeszcze tylko zmobilizować do pracy nad sylwetką (w końcu, trochę się przytyło przez zimę) i będzie oki;)
Mam nadzieję, że przyszły rok okaże się korzystniejszy, niż był ten:) dla nas Wszystkich;)
Do zobaczenia w Nowym 2015 roku kochani;)
W minionym tygodniu zmarł mi dziadek:/ Byłam na pogrzebie, na którym czytałam pożegnanie, oraz na stypie, zostałam dosłownie obładowana jedzeniem z tej uroczystości.
Moi rodzice są, jak to się mówi starej daty, więc stwierdzili ze b. mizernie wyglądam w mojej zimowej kurteczce, więc postanowili, że na święta kupią mi - tak własnie, futro:/ Nie chciałam, odradzałam im to od początku, ale i tak mnie tata nie posłuchał i kupił. Na pogrzebie musiałam być w futrze, (bo wyglądam wtedy wg. nich jak człowiek) na szczęście w święta do kościoła nie wzięłam go ze sobą z mieszkania, więc nie musiałam go nosić. Ale mimo wszystko rodzice nie byli zadowoleni z mojego występku.
Co dalej
W pracy byłam do wigilii włącznie, z koleżankami z pracy wtedy świętowałam. Upiekłam też sama pierniczki;) Ogólnie święta minęły mi b szybko, głównie na mszy świętej, jedzeniu, oglądaniu tv, rozmowie z rodzicami, odwiedzeniu koleżanki oraz na jeżdżeniu i oglądaniu pięknie ustrojonych światełkami domów ludzi i pobliskich miast z pięknie udekorowanymi rynkami.
Ponieważ mam żałobę po dziadku, przez całe święta musiałam się obyć bez imprezy. Sylwka tak samo spędzę w domu. No cóż, nic na to nie poradzę.
Sprawy sercowe
Na ta chwile jestem sama, może kiedyś to się zmieni, jednak jak na tą chwilę jest zastój. Z nikim nie piszę. Z hodowca swin nie piszę już dawno, choć ostatnio dzwonił, ale nie odebrałam. Nie mam zamiaru kontynuować tej znajomości
Wgl. dostałam życzenia świąteczne od tych osób, po których bym się nigdy nie spodziewała, ze kiedykolwiek mi złożą życzenia. Super;)
Co dalej...
Wzięłam sie za robotę wreszcie, zrobiłam porządek w domu rodzinnym i u siebie;) Wzięłam się tez za szkołę i lekcje. Byłam też u fryzjera, ścięłam znacznie włosy. To duży sukces;) muszę się jeszcze tylko zmobilizować do pracy nad sylwetką (w końcu, trochę się przytyło przez zimę) i będzie oki;)
Mam nadzieję, że przyszły rok okaże się korzystniejszy, niż był ten:) dla nas Wszystkich;)
Do zobaczenia w Nowym 2015 roku kochani;)
środa, 3 grudnia 2014
Od ostatniego postu minął ponad miesiąc. Czas na podsumowanie
Od czego by tu zacząć? Od najważniejszych spraw;)
Przez dwa tygodnie od choroby, niewiele się w moim życiu wydarzyło. Wróciłam do pracy, miałam duży zapierdziel, ale dałam radę i z dziewczynami, w obowiązkach wyszłyśmy na prostą. Co najważniejsze- przedłużyli mi staż na 3 miesiące;)
Co w związku ze studiami?
Od tamtej pory, miałam mieć 2 zjazdy, natomiast byłam tylko na 1 z nich:/ Poza tym, mam masę obowiązków związanych ze szkołą:/ Muszę się wziąść do roboty jak najszybciej.
Zauważyłam, ze pewien chłopak z mojego kierunku, chętnie ze mną rozmawia (sukces!). Może wreszcie się coś zmieni w moim życiu.
Co dalej?
Od tamtego czasu, byłam na 1 imprezie, ale nikogo ciekawego nie poznałam. Znów, po raz kolejny na młodszego od siebie chłopaka trafiłam (był w wieku mojego brata). A w andrzejki, nigdzie nie imprezowałam:/. Tak się złożyło, że koleżanki zaniemogły lub mnie wręcz wyrolowały, i nie miałam z kim się gdzieś wybrać:/ ale następnym razem się wybiorę;)
Zakupy;)
Byłam 2tyg. temu w moim ulubionym mieście, i .... obkupiłam się wtedy za wszystkie czasy;). 5 bluzek to wielki sukces;)W miniony weekend zakupy u siebie okazały się udane;)
Co tu dużo mówić, zarabiam b. mało (lepsze to, niż nic;)) a rodzice nie chcą już się dokładać niestety:/.
Chłopaki, podryw itp.
Od jakiegoś czasu interesuję się pewnym chłopakiem z hipermarketu;). Obrączki u niego nie widziałam, więc prawdopodobieństwo, że nie ma dziewczyny, jakieś jest;). Już 2x próbowałam z nim nawiązać rozmowe, a jego reakcja sprowadza się tylko do uśmiechu dla mnie. Ech.....
Póki co, z nikim nie piszę. Najwyżej koleżankom, jak chcą się o coś spytać;)
Coraz bliżej święta, jednak ja nie czuję jeszcze tej magii świąt, ale może z czasem;) W każdym razie, prezentów jeszcze nie kupiłam. To tyle na dziś. Czekajcie do następnego postu kochani;)
Przez dwa tygodnie od choroby, niewiele się w moim życiu wydarzyło. Wróciłam do pracy, miałam duży zapierdziel, ale dałam radę i z dziewczynami, w obowiązkach wyszłyśmy na prostą. Co najważniejsze- przedłużyli mi staż na 3 miesiące;)
Co w związku ze studiami?
Od tamtej pory, miałam mieć 2 zjazdy, natomiast byłam tylko na 1 z nich:/ Poza tym, mam masę obowiązków związanych ze szkołą:/ Muszę się wziąść do roboty jak najszybciej.
Zauważyłam, ze pewien chłopak z mojego kierunku, chętnie ze mną rozmawia (sukces!). Może wreszcie się coś zmieni w moim życiu.
Co dalej?
Od tamtego czasu, byłam na 1 imprezie, ale nikogo ciekawego nie poznałam. Znów, po raz kolejny na młodszego od siebie chłopaka trafiłam (był w wieku mojego brata). A w andrzejki, nigdzie nie imprezowałam:/. Tak się złożyło, że koleżanki zaniemogły lub mnie wręcz wyrolowały, i nie miałam z kim się gdzieś wybrać:/ ale następnym razem się wybiorę;)
Zakupy;)
Byłam 2tyg. temu w moim ulubionym mieście, i .... obkupiłam się wtedy za wszystkie czasy;). 5 bluzek to wielki sukces;)W miniony weekend zakupy u siebie okazały się udane;)
Co tu dużo mówić, zarabiam b. mało (lepsze to, niż nic;)) a rodzice nie chcą już się dokładać niestety:/.
Chłopaki, podryw itp.
Od jakiegoś czasu interesuję się pewnym chłopakiem z hipermarketu;). Obrączki u niego nie widziałam, więc prawdopodobieństwo, że nie ma dziewczyny, jakieś jest;). Już 2x próbowałam z nim nawiązać rozmowe, a jego reakcja sprowadza się tylko do uśmiechu dla mnie. Ech.....
Póki co, z nikim nie piszę. Najwyżej koleżankom, jak chcą się o coś spytać;)
Coraz bliżej święta, jednak ja nie czuję jeszcze tej magii świąt, ale może z czasem;) W każdym razie, prezentów jeszcze nie kupiłam. To tyle na dziś. Czekajcie do następnego postu kochani;)
środa, 29 października 2014
Życie jest jak rollercoaster. Czasem pędzi w górę, lecz częściej w dół.
Heja;) Korzystając z chwili wolnego czasu, postanowiłam napisać coś ciekawego.
Od zeszłego piątku dopadła mnie choroba, złapałam jakiegoś wirusa przeziębienia. W wyniku tego mam L4 do końca tego tygodnia. Nie byłam też na zjeździe który był w tym tygodniu. Ech muszę nadrobić zaległości. Dobrze że jeszcze mam koleżanki, które pomagają w potrzebie
Co dalej
Miesiąc temu, wracajac z weekendu u rodziców do miasta, przejezdzając przez pobliska miejscowosc, zobaczyłam........... kogo? No właśnie, tego nieziemsko przystojnego żołnierza, z którym się w zeszłym roku spotkałam w ciemno (o czym już wiele razy pisałam). Minął rok a on nadal jest taki przystojny jak był, wgl nic się nie zmienił. Ubrany elegancko, jak z żurnala, w obydwu rękach trzymał torby podróżne. Wracał pociągiem, ze swojego miasta do miejsca pracy, gdyz z tamtad szedł, a autobus którym jechałam, taką trasę pokonuje.( W kwestii pewnego wyjaśnienia, gdyż wcześniej Wam nie pisałam, że pomimo iz ten zolnierz pochodzi z najfajniejszego i ulubionego jak dla mnie miasta, to pracuje w miejscowosci, przez która kursuje autobus od moich rodzicow do miasta mego pobytu i na odwrót). Wszystko pięknie fajnie, tylko że - nie szedł sam, lecz w towarzystwie pięknej szczupłej blondynki, która na pierwszy rzut oka miałam może z 17 lat ale ubrana była w podobnym stylu co on. Kiedy ich razem zobaczyłam, zrobilo mi się smutno, ale z drugiej strony pomyslałam ( i tak by mnie rzucił, dla takiej, z która sie prowadzał lub nawet lepszej) Zyczę im jak najlepiej, niech im się wiedzie w życiu;)
Jakieś 3 tyg temu byłam na imprezie z koleżanką z pracy i jej kolegą. Było świetnie;), nawet mamy zdjęcie zrobione z tego wypadu. Ten jej kolega prawdopodobnie kiedyś z moją koleżanką był w związku ale oni wgl nic nie chcą mi mówić na ten temat. Chociaż ten chłopak ma ze mną kontakt mam wrażenie ze oni nadal ze sobą są, ale mogę się mylić, to tylko osobiste przemyślenia. mam
Dwa tygodnie temu byłam na zakupach w pobliskim mieście. Wtedy to spotkało mnie wielkie zaskoczenie i szczęście o czym chciałam Wam opowiedzieć.
Więc tak, 2 tyg temu w sobotę, wsiadłam sobie do autobusu, który kursował do pobliskiego miasta. Razem ze mną, do tego autobusu wsiadła grupa 15 osobowa emerytów, i osób niewidomych, co mnie zaskoczyło, pomyślałam "pewnie ze związku wycieczkę do tego pięknego miasta sobie zrobili. W tym mieście spacerowałam po urokliwych uliczkach, robiłam z wielką przyjemnością zakupy, jeździłam tamtejszą miejska komunikacją, a nawet spróbowałam lokalnych smakołyków. Ogólnie spędziłam ten dzień bardzo fajnie. Kiedy ustawiłam się w kolejkę do autobusu powrotnego, przede mnie dosłownie wepchnął sie starszy pan. Obróciłam się za siebie i okazało się że to była ta sama grupa osób z którą wcześniej rano autobusem jechałam. Byłam bardzo zaskoczona. Nagle starsza pani powiedziała do tego pana co się wepchnął przede mnie: jak mogłeś się tak zachować i wpychać się przed ludzi, to było bardzo niekulturalne z twojej strony. Ten pan na to: przepraszam Panią bardzo (czyli mnie), nie chciałem. Potem dodał: odwdzięczę się Pani. Po czym kazał mi stac razem z nim w kolejce i powiedział ze kupi bilet ze mną. Weszliśmy do autobusu a ten pan kupił bilet dla osoby niewidomej z przewodnikiem, pokazał przy tym swoją legitymację. Takim sposobem zapłaciłam o połowę ceny za bilet niż normalnie musiałabym zapłacić. Byłam z 1 str zaskoczona a z 2 b. szczęśliwa;). Potem, siedziałam obok tego pana przez całą powrotną drogę. Ten pan opowiedział mi że należy do związku emerytów rencistów i niewidomych osób i że w tym miescie mieli na wtedy umówione wazne spotkanie. Ten Pan wręczył mi nawet bilet na koncert chórów młodzieżowych. Niewiarygodne co mnie wtedy spotkało, do dziś jestem w szoku, ale b. miło wspominam ten dzień.
Następnego dnia po tym wydarzeniu, wybrałam się n targ w miescie w ktorym przebywam. Było też fajnie, w sumie kupiłam to co chciałam.
Ogólnie to
Znow pisze i dzwoni do mnie ten natretny hodowca swin. Mam juz go dosc ale nie potrafie tego powiedziec wprost jasno i wyraznie. Musze cos z tym zrobic bo zwariuje lub w jakas depresje wpadne - w skrajnym wypadku.
Co teraz
Teraz się kuruję, mam pełno obowiązków domowych u rodziny. Wielkimi krokami zbliża się czas Wszystkich Swietych. Mam nadzieję, że będę się lepiej czuła i wraz z rodziną będę przemierzać cmentarze, zapalać znicze i modlić się za zmarłych. Oby wszystko poszło dobrze. Dzis nieco dłuższy post ale mam nadzieję, że przeczytacie. Tymczasem życzę Wam udanego tygodnia i do następnego postu
Od zeszłego piątku dopadła mnie choroba, złapałam jakiegoś wirusa przeziębienia. W wyniku tego mam L4 do końca tego tygodnia. Nie byłam też na zjeździe który był w tym tygodniu. Ech muszę nadrobić zaległości. Dobrze że jeszcze mam koleżanki, które pomagają w potrzebie
Co dalej
Miesiąc temu, wracajac z weekendu u rodziców do miasta, przejezdzając przez pobliska miejscowosc, zobaczyłam........... kogo? No właśnie, tego nieziemsko przystojnego żołnierza, z którym się w zeszłym roku spotkałam w ciemno (o czym już wiele razy pisałam). Minął rok a on nadal jest taki przystojny jak był, wgl nic się nie zmienił. Ubrany elegancko, jak z żurnala, w obydwu rękach trzymał torby podróżne. Wracał pociągiem, ze swojego miasta do miejsca pracy, gdyz z tamtad szedł, a autobus którym jechałam, taką trasę pokonuje.( W kwestii pewnego wyjaśnienia, gdyż wcześniej Wam nie pisałam, że pomimo iz ten zolnierz pochodzi z najfajniejszego i ulubionego jak dla mnie miasta, to pracuje w miejscowosci, przez która kursuje autobus od moich rodzicow do miasta mego pobytu i na odwrót). Wszystko pięknie fajnie, tylko że - nie szedł sam, lecz w towarzystwie pięknej szczupłej blondynki, która na pierwszy rzut oka miałam może z 17 lat ale ubrana była w podobnym stylu co on. Kiedy ich razem zobaczyłam, zrobilo mi się smutno, ale z drugiej strony pomyslałam ( i tak by mnie rzucił, dla takiej, z która sie prowadzał lub nawet lepszej) Zyczę im jak najlepiej, niech im się wiedzie w życiu;)
Jakieś 3 tyg temu byłam na imprezie z koleżanką z pracy i jej kolegą. Było świetnie;), nawet mamy zdjęcie zrobione z tego wypadu. Ten jej kolega prawdopodobnie kiedyś z moją koleżanką był w związku ale oni wgl nic nie chcą mi mówić na ten temat. Chociaż ten chłopak ma ze mną kontakt mam wrażenie ze oni nadal ze sobą są, ale mogę się mylić, to tylko osobiste przemyślenia. mam
Dwa tygodnie temu byłam na zakupach w pobliskim mieście. Wtedy to spotkało mnie wielkie zaskoczenie i szczęście o czym chciałam Wam opowiedzieć.
Więc tak, 2 tyg temu w sobotę, wsiadłam sobie do autobusu, który kursował do pobliskiego miasta. Razem ze mną, do tego autobusu wsiadła grupa 15 osobowa emerytów, i osób niewidomych, co mnie zaskoczyło, pomyślałam "pewnie ze związku wycieczkę do tego pięknego miasta sobie zrobili. W tym mieście spacerowałam po urokliwych uliczkach, robiłam z wielką przyjemnością zakupy, jeździłam tamtejszą miejska komunikacją, a nawet spróbowałam lokalnych smakołyków. Ogólnie spędziłam ten dzień bardzo fajnie. Kiedy ustawiłam się w kolejkę do autobusu powrotnego, przede mnie dosłownie wepchnął sie starszy pan. Obróciłam się za siebie i okazało się że to była ta sama grupa osób z którą wcześniej rano autobusem jechałam. Byłam bardzo zaskoczona. Nagle starsza pani powiedziała do tego pana co się wepchnął przede mnie: jak mogłeś się tak zachować i wpychać się przed ludzi, to było bardzo niekulturalne z twojej strony. Ten pan na to: przepraszam Panią bardzo (czyli mnie), nie chciałem. Potem dodał: odwdzięczę się Pani. Po czym kazał mi stac razem z nim w kolejce i powiedział ze kupi bilet ze mną. Weszliśmy do autobusu a ten pan kupił bilet dla osoby niewidomej z przewodnikiem, pokazał przy tym swoją legitymację. Takim sposobem zapłaciłam o połowę ceny za bilet niż normalnie musiałabym zapłacić. Byłam z 1 str zaskoczona a z 2 b. szczęśliwa;). Potem, siedziałam obok tego pana przez całą powrotną drogę. Ten pan opowiedział mi że należy do związku emerytów rencistów i niewidomych osób i że w tym miescie mieli na wtedy umówione wazne spotkanie. Ten Pan wręczył mi nawet bilet na koncert chórów młodzieżowych. Niewiarygodne co mnie wtedy spotkało, do dziś jestem w szoku, ale b. miło wspominam ten dzień.
Następnego dnia po tym wydarzeniu, wybrałam się n targ w miescie w ktorym przebywam. Było też fajnie, w sumie kupiłam to co chciałam.
Ogólnie to
Znow pisze i dzwoni do mnie ten natretny hodowca swin. Mam juz go dosc ale nie potrafie tego powiedziec wprost jasno i wyraznie. Musze cos z tym zrobic bo zwariuje lub w jakas depresje wpadne - w skrajnym wypadku.
Co teraz
Teraz się kuruję, mam pełno obowiązków domowych u rodziny. Wielkimi krokami zbliża się czas Wszystkich Swietych. Mam nadzieję, że będę się lepiej czuła i wraz z rodziną będę przemierzać cmentarze, zapalać znicze i modlić się za zmarłych. Oby wszystko poszło dobrze. Dzis nieco dłuższy post ale mam nadzieję, że przeczytacie. Tymczasem życzę Wam udanego tygodnia i do następnego postu
niedziela, 5 października 2014
Po długiej przerwie, pora napisać parę ciekawostek, które dzieją się w mym życiu;)
Tyle się wydarzyło przez ostatni miesiąc, że nawet nie wiem od czego zacząć. Aby zachować hierarchię wypowiedzi, zacznę od rzeczy najważniejszych do mniej ważnych, od najstarszych do najnowszych.
Co u mnie;)
Obecnie odbywam staż w urzędzie. Jest łatwy i przyjemny Jak na razie krótki - trzymiesięczny, O tym czy zostanę dłużej czyli na max 9 miesięcy zadecyduje to, czy się sprawdzę. Jedynym minusem jest ranne wstawanie - eby dostać się do pracy, muszę o 5 rano wstać najpóźniej. Ale mimo wszystko jestem zadowolona. Poznałam fajne osoby, z którymi imprezuję i miło spędzam czas, na różnych wypadach. W środę byłam na spotkaniu ze znajomą i jej kolegą, natomiast w piątek - byłam na pizzy z koleżankami z pracy;) było super;)
W zeszłą sobotę tak się złożyło, że spotkałam w klubie.......... tak właśnie moich dwóch byłych chłopaków. Postanowiłam się z nimi bawić na imprezie, o czym kiedyś Wam opowiem;)
Wgl na imprezach poznaję nowych kolegów ale żaden z nich do związku się nie nadaje. Ciągle w sobotę dzwoni do mnie chłopak, którego nie chcę już znać, lecz do niego w ogóle nic nie dociera. Nawet na portalu społecznościowym mnie męczy. Muszę z tym zrobić porządek i to jak najszybciej.
Rozpoczęłam od wczoraj studia magisterskie, jednak na prywatnej uczelni. Studiuję zaocznie. O wszystkim zadecydował fakt, iż się nie nauczyłam na egzamin - wgl nie miałam czasu się uczyć gdyż pracuję na stażu. Lecz nie martwię się studiami. W końcu nie poszłam na studia sama, lecz z kolezankami z roku. Muszę stwierdzić ze uczelnia prywatna jest piękniejsza niż państwowa, jednak nie potrafimy się w niej z koleżankami zaklimatyzować. Ale kto wie, może z czasem to się zmieni. Jednak muszę stwierdzić że jest tam sporo przystojnych chłopaków, za którymi się oglądam;)
Od wczoraj, studia rozpoczął też mój brat, który będzie mieszkał ze mną w mieszkaniu, ale tylko na czas zjazdów na całe szczęście;)
Dziś krótki post lecz mam nadzieję że niebawem nadrobię zaległości. Tymczasem, oczekujcie następnego mego postu;) Pozdrawiam Was serdecznie;)
Co u mnie;)
Obecnie odbywam staż w urzędzie. Jest łatwy i przyjemny Jak na razie krótki - trzymiesięczny, O tym czy zostanę dłużej czyli na max 9 miesięcy zadecyduje to, czy się sprawdzę. Jedynym minusem jest ranne wstawanie - eby dostać się do pracy, muszę o 5 rano wstać najpóźniej. Ale mimo wszystko jestem zadowolona. Poznałam fajne osoby, z którymi imprezuję i miło spędzam czas, na różnych wypadach. W środę byłam na spotkaniu ze znajomą i jej kolegą, natomiast w piątek - byłam na pizzy z koleżankami z pracy;) było super;)
W zeszłą sobotę tak się złożyło, że spotkałam w klubie.......... tak właśnie moich dwóch byłych chłopaków. Postanowiłam się z nimi bawić na imprezie, o czym kiedyś Wam opowiem;)
Wgl na imprezach poznaję nowych kolegów ale żaden z nich do związku się nie nadaje. Ciągle w sobotę dzwoni do mnie chłopak, którego nie chcę już znać, lecz do niego w ogóle nic nie dociera. Nawet na portalu społecznościowym mnie męczy. Muszę z tym zrobić porządek i to jak najszybciej.
Rozpoczęłam od wczoraj studia magisterskie, jednak na prywatnej uczelni. Studiuję zaocznie. O wszystkim zadecydował fakt, iż się nie nauczyłam na egzamin - wgl nie miałam czasu się uczyć gdyż pracuję na stażu. Lecz nie martwię się studiami. W końcu nie poszłam na studia sama, lecz z kolezankami z roku. Muszę stwierdzić ze uczelnia prywatna jest piękniejsza niż państwowa, jednak nie potrafimy się w niej z koleżankami zaklimatyzować. Ale kto wie, może z czasem to się zmieni. Jednak muszę stwierdzić że jest tam sporo przystojnych chłopaków, za którymi się oglądam;)
Od wczoraj, studia rozpoczął też mój brat, który będzie mieszkał ze mną w mieszkaniu, ale tylko na czas zjazdów na całe szczęście;)
Dziś krótki post lecz mam nadzieję że niebawem nadrobię zaległości. Tymczasem, oczekujcie następnego mego postu;) Pozdrawiam Was serdecznie;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)