Co u mnie?, dzieje się;D Jeju, już miesiąc minął. Nawet nie zdążyłam się obrócić;) Ale z miłą chęcią opowiem Wam po krótce, co się wydarzyło;)
Jak się już zapewne domyślacie, skończyłam staż, zaniosłam papiery do urzędu. Nie zatrudnił mnie, lecz kazał mi się samej zwolnić i szukać nowej roboty. Ale, nie załamałam się, mam już nową pracę, koleżanka, która tam pracowała wcześniej, mnie wkręciła;). Teraz robię na infolinii w jednej ze znanych firm;) W pracy jest fajna atmosfera. Poznałam nowe osoby, studentów, w średnim wieku, na różnych etapach życiowych:) Jeden chłopak, który tam pracuje, mi się spodobał;) Może wreszcie coś się zmieni w moim życiu;) Po 2 tygodniowym szkoleniu i nauce, jutro samodzielnie zasiądę na słuchawkę:) Mam nadzieję, że sobie jakoś poradzę:) Pozatym, zjazdy były udane, przenocowałam dziewczyny, impreza też i nawet poznałam sobie kolegę, z którym już nie utrzymuję kontaktu. Mam nadzieję, że zaliczyłam całą sesję. Byłam na planecie singli b fajny film, polecam;D Tydzień temu byłam na kręglach;). Było extra, poznałam nowe osoby;D, i znów miałyśmy przygodę. W ten weekend mam zjazd, i znów zapowiada się ciekawie;). Pizza, winko i pamiętniki z wakacji. Poprawiłam rozdział, mam nadzieję, że mi go zaakceptowała w końcu. Piszę z wieloma chłopakami na jednym z portali społecznościowych ale nie widzę w tym dalszego sensu. Pisze tak tylko bez celu. Teraz koleżanki założą mi nowy profil, może kogoś sb w końcu znajdę. Ktoś się na mnie mści. Ktoś mi sie włamał na konto społecznościowe i wypisuje do dziewczyn niemoralne rzeczy. Na szczęście się uspokoiło, jak na razie;D
Dziś tylko tyle, może następnym razem więcej opiszę;)
Tymczasem, trzymajcie się ciepło;D
czwartek, 10 marca 2016
wtorek, 16 lutego 2016
To już ostatnie chwile, przed zmierzeniem się ze słabościami i przewidywaną próbą sił:)
Witajcie Kochani ;) Dawno nie pisałam, więc nadrabiam;) U
mnie działo się oj działo wiele;) Kilka tygodni temu, miałam przygodę jakby
niemal ściągniętą z filmu dzień z życia blondynki. Wiecie co się stało? Otóż
byłam na imprezie z koleżanką. Mega się wstawiłyśmy i wiecie co? Poznałyśmy
praktycznie samych dzieciatych rozwodników. Jeden z nich, którego poznałyśmy,
miał na imię K. i chwalił się, że jest prezesem firmy na osiedlu w którym
mieszkam. Po zabawie z nim i rozmowie, na koniec imprezy zaproponował, że
podwiezie nas taxi, najpierw do siebie na piwko a potem odstawi nas do
mieszkania. Pomyślałam aha bądźmy czujne, coś mi tu nie gra. Gwarantował, że w
tej swojej kanciapie przebywa sam i że nic nam nie będzie groziło. Więc,
przystałyśmy na jego propozycję i zabrałyśmy się z nim taksówką. Przyjechałyśmy do jego jakby drugiego
mieszkania (on w firmie ma swoje biuro i swój tak jakby kącik dla siebie, kilka
pięknie urządzonych pokoi, kuchnię i łazienkę).Więc, weszłyśmy tam i
rzeczywiście byliśmy tylko w trójkę – my dwie i on. Trochę posiedziałyśmy,
pogadałyśmy z nim, pozwolił nam wybrać alkohol, i się poczęstować. Wybrałam
Jacka Danielsa. Muszę przyznać, że nie dość, że byłyśmy porządnie narąbane, to
wypiłyśmy z nim jedną rundę, i nagle koleś nabrał ochoty i zaczął się do mnie
dobierać. Wiedziałam, że tak będzie, moje przeczucia się sprawdziły., Stanowczo
go odepchnęłam i krzyknęłam, że nie chcę, wiec ku mojemu zdziwieniu pokornie
odszedł i dał mi spokój. Skoro nic u mnie nie wskórał, więc poszedł do
koleżanki, która też była nieugięta i jej te z – o dziwo dał spokój;D. Myślałam,
że siłą Nas weźmie, albo coś nam zrobi, ale nie. Dał nam spokój i postanowił że
nas przenocuje bez uprawiania sexu, skoro nie chcemy, a siłą nas nie będzie
brał. Ja pierdziele! To nam się poszczęściło, normalnie szczęście w nieszczęściu.
Następnego dnia o godzinie 9, wygonił nas kulturalnie z mieszkania, ponieważ
ludzie do pracy przyszli i głupio mu było, jak my byłyśmy tam wciąż obecne i
jeszcze bardziej przykro było mu nas wyganiać ale co miał zrobić? Wyprosił i
wyszłyśmy w imprezowych strojach. Jeśli myślicie, że to koniec naszych przygód,
to jesteście w błędzie. Oto dalsza część opowieści. Kiedy od niego wyszłyśmy,
koleżanka sfotografowała telefonem nazwę jego firmy, potem wsiadłyśmy w miejski
autobus. Plan był taki, że miałam u koleżanki nocować, zostawiłam u niej
ciuchy. Ale, że byłam na swoim osiedlu więc chciałam wysiąść koło siebie.
Niestety nie mogłam i musiałam z koleżanką wrócić się do jej mieszkania –
wiecie dlaczego? W jednym momencie, zorientowałam się, że nie wzięłam kluczy od
swojego mieszkania, zostały u koleżanki:/ Musiałam więc wrócić do niej, a potem
do siebie. Cały ten dzień i pół nocy odsypiałyśmy – każda w swoim mieszkanku –
imprezęJ
Warto było iśćJ
takiej przygody nigdy w życiu nie miałyśmyJ
W kolejnym tygodniu nie było spokojnie, rozbolał mnie ząb
stały, zaniedbany od wakacji. Musiałam usunąć więc wzięłam 2 dni wolnego a
potem tydzień mnie w pracy nie było. Nie byłam też w szkole, musiałam jakoś
nadrobić zaległości. Kolejny tydzień upłynął na nauce do egzaminów. Natomiast w
weekend 13-14 miałam zjazd, nocowałam koleżanki. Udało się wszystko zaliczyć,
byłam z koleżankami na chodzeniu po galerii, potem wieczorkiem obróciłyśmy pół
litra we 4, zamówiłyśmy pizzę i oglądałyśmy TV. Ten weekend wspominam b
pozytywnie;)
Wczoraj wybrałam się z koleżanką na spacer, fajnie było;) Niedawno byłam z pewnym kolegą, zaprosił mnie na naleśniki, lody i coś do picia:) Wczoraj ten sam kolega zaprosił mnie na kabaret, rozgrywający się tego samego dnia,
o czym raczył mnie poinformować pół godziny przed spektaklem. Super wyczucie
czasu, a on na to, że podobno lubię spontany, więc zafundował. Nie pojechałam i
tym samym strzelił na mnie focha. Ale, piszę na portalu z innymi kolesiami;D
Podejżewam, że nic z tego nie wyjdzie, ale zobaczymy.
Zostało mi nauczenie się na ostatni egzamin i b trudna
rozmowa z szefem, o moim odejściu – kończę staż, pora się rozstać i wrócić do
rodziców, by w spokoju pisać Sb pracęJ Nie będę kontynuować
współpracyJ
Mam nadzieję, że przetrwam do końcaJ
Tymczasem, karnawał się skończył, ale i tak pójdę na imprezę
i do kina z koleżankami, na któryś film o singlach;) W takim razie, do
kolejnego postu Kochani;)
czwartek, 4 lutego 2016
Niefortunny tydzień, a wszystkiemu winny ból zęba:(. A mogło być tak pięknie i wspaniale:/. Ale, jeszcze nie wszystko stracone;D Ten tydzień się jeszcze nie skończył, a perspektywa na koniec zapowiada się pozytywnie i obiecująco;)
Witajcie Kochani w praktycznie końcówce kolejnego tygodnia;D
Co u mnie?
Tydzień minął mi bardzo szybko i nudno. A weekend jeszcze szybciej, a to za sprawą mojego powrotu do rodziców. Więc w tamtą sobotę wróciłam do rodziców, na trasie, dosiadł się do mnie przesympatyczny starszy pan. Muszę przyznać, że na godzinę, dzięki rozmowie, poprawił mi humor;D
Tego dnia, pogadałam trochę z rodzicami i byłam na imprezie. Praktycznie w ostatniej chwili koleżanka znalazła transport i razem pojechałyśmy na imprezę. Szalu nie było, sama jak to koleżanka określiła gimbaza. Ale było spoko, chociaż drinki mega drogie i nikogo nie poznałam. Następnego dnia miałam pojechać do innej koleżanki ale się nie udało, jakoś nie wyszło.
Pech chciał, że rozbolał mnie w zeszłym tygodniu stały ząb, którego wyrwanie zaniedbałam już w ubiegłe wakacje. Tak więc, z bólem męczyłam się cały tydzień, natomiast w pracy byłam tylko 3 dni, resztę spędziłam na chorobowym. Pechowo, i niefortunnie się złożyło, że miałam teraz w weekend akurat zjazd, echh:/ Na szczęście, ominęło mnie tylko jedno zaliczenie, które muszę nadrobić. W domu rodzinnym, spędziłam aż prawie 6 dni. Ale, nie żałuję, przez 4 dni dogorywałam, piąty dzień, załatwiałam sprawy związane z urzędem pracy, a w szósty i siódmy dzień byłam u rodziców, ale też i na pół dnia wracałam do mieszkania. W środę byłam na targu, w rodzinnych stronach, ale nic ciekawego tam nie było. Spotkałam moją przyjaciółkę M., pogadałyśmy sobie przez chwilę. Mam nadzieję, że w wakacje więcej pogadamy, a może i nawet znajdziemy pracę, w której razem będziemy pracować, kto wie?:) Tego dnia odwiedził mnie i rodzinę swat - czyli facet, zajmujący się swataniem ludzi:) Podałam mu swój aktualny nr, może wreszcie się coś zmieni w moim życiu, chociaż, szczerze w to wątpię.
Wczoraj, koleżanka zdała mi relację ze zjazdu, co mnie ominęło, co muszę nadrobić. Okazało się, że dziewczyny wybrały się na imprezę:/ No cóż, bywa i tak. Dowiedziałam się też od niej, że brat mojej koleżanki już ma inną dziewczynę. Szybko sobie znalazł. Ale, mówiąc szczerze, on do wszystkiego szybko się brał. Już chciał mnie za rękę trzymać, całować itp. To dla mnie za szybko jak na drugie spotkanie. Powiedziałam mu o tym, a ten sobie tego nie darował, i znalazł sobie inną. Mogę to podsumować tylko jednym słowem: facet!
Ale, ja też nie załamałam się, idę do przodu. Od dziś wznowiłam pisanie z kolesiami na 1 z portali randkowych, za miesiąc kończę staż, a dziś spotykam się z koleżanką I., której już ze 2 tygodnie nie widziałam. To będzie udany wypad;). Dziś tłusty czwartek, więc z koleżanką kalorii sobie nie odmawiamy, i z tej okazji zjadłam już pączka i zostawiłam drugiego dla koleżanki;) Czeka dziś nas niezła uczta;D
Tymczasem do zobaczenia w kolejnym poście Kochani.
Co u mnie?
Tydzień minął mi bardzo szybko i nudno. A weekend jeszcze szybciej, a to za sprawą mojego powrotu do rodziców. Więc w tamtą sobotę wróciłam do rodziców, na trasie, dosiadł się do mnie przesympatyczny starszy pan. Muszę przyznać, że na godzinę, dzięki rozmowie, poprawił mi humor;D
Tego dnia, pogadałam trochę z rodzicami i byłam na imprezie. Praktycznie w ostatniej chwili koleżanka znalazła transport i razem pojechałyśmy na imprezę. Szalu nie było, sama jak to koleżanka określiła gimbaza. Ale było spoko, chociaż drinki mega drogie i nikogo nie poznałam. Następnego dnia miałam pojechać do innej koleżanki ale się nie udało, jakoś nie wyszło.
Pech chciał, że rozbolał mnie w zeszłym tygodniu stały ząb, którego wyrwanie zaniedbałam już w ubiegłe wakacje. Tak więc, z bólem męczyłam się cały tydzień, natomiast w pracy byłam tylko 3 dni, resztę spędziłam na chorobowym. Pechowo, i niefortunnie się złożyło, że miałam teraz w weekend akurat zjazd, echh:/ Na szczęście, ominęło mnie tylko jedno zaliczenie, które muszę nadrobić. W domu rodzinnym, spędziłam aż prawie 6 dni. Ale, nie żałuję, przez 4 dni dogorywałam, piąty dzień, załatwiałam sprawy związane z urzędem pracy, a w szósty i siódmy dzień byłam u rodziców, ale też i na pół dnia wracałam do mieszkania. W środę byłam na targu, w rodzinnych stronach, ale nic ciekawego tam nie było. Spotkałam moją przyjaciółkę M., pogadałyśmy sobie przez chwilę. Mam nadzieję, że w wakacje więcej pogadamy, a może i nawet znajdziemy pracę, w której razem będziemy pracować, kto wie?:) Tego dnia odwiedził mnie i rodzinę swat - czyli facet, zajmujący się swataniem ludzi:) Podałam mu swój aktualny nr, może wreszcie się coś zmieni w moim życiu, chociaż, szczerze w to wątpię.
Wczoraj, koleżanka zdała mi relację ze zjazdu, co mnie ominęło, co muszę nadrobić. Okazało się, że dziewczyny wybrały się na imprezę:/ No cóż, bywa i tak. Dowiedziałam się też od niej, że brat mojej koleżanki już ma inną dziewczynę. Szybko sobie znalazł. Ale, mówiąc szczerze, on do wszystkiego szybko się brał. Już chciał mnie za rękę trzymać, całować itp. To dla mnie za szybko jak na drugie spotkanie. Powiedziałam mu o tym, a ten sobie tego nie darował, i znalazł sobie inną. Mogę to podsumować tylko jednym słowem: facet!
Ale, ja też nie załamałam się, idę do przodu. Od dziś wznowiłam pisanie z kolesiami na 1 z portali randkowych, za miesiąc kończę staż, a dziś spotykam się z koleżanką I., której już ze 2 tygodnie nie widziałam. To będzie udany wypad;). Dziś tłusty czwartek, więc z koleżanką kalorii sobie nie odmawiamy, i z tej okazji zjadłam już pączka i zostawiłam drugiego dla koleżanki;) Czeka dziś nas niezła uczta;D
Tymczasem do zobaczenia w kolejnym poście Kochani.
wtorek, 19 stycznia 2016
Kontemplacje, zastanowienia, nad teraźniejszym życiem i obowiązkami. W oczekiwaniu do weekendu.
Cześć;D U mnie nudyy. A to wszystko za sprawą mojego lenistwa. Nic mi się coś ostatnio nie chce:) Nie mogę się zmobilizować do pracy:/ Mam nadzieję, że ktoś mnie kopnie porządnie w tyłek i wreszcie zagoni do roboty, bo czuję początki depresyjnego stanu.
Co u mnie?
Kilka razy, spotkałam się w zeszłym tygodniu z koleżanką. Było b zwałowo;D Cały czas bimbam na stażu, ale, już niewiele mi go zostało;) Już jest bliżej niż dalej;D
W robocie, staram się pisać pracę mgr:)
Pozatym, muszę jeszcze sprzątać, być uprzejmą i usługiwać gościom, którzy przychodzą do szkoły na wykład, który jest w przeróżnych godzinach. Znów podłożyłam się szefowi, tym razem częściowo z własnej winy, częściowo z winy pecha:/ nie wysłałam raportu na czas, ponieważ internet mi odłączyli gdyż rachunków nie zapłaciłam. Teraz cały czas się obawiam co to będzie.
Na imprezie nie byłam, nie miałam żadnych propozycji w tym zakresie.
Sprawy sercowe...
Wyobraźcie sobie, że w końcu przedstawiłam się chłopakowi z netto. I wiecie co, on się b speszył i wręcz az uciekł. Echh, coś nie mam szczęścia . Tak się zawstydził kiedy mu rękę podałam że naprawdę. A teraz pytanie do Was, co to za czasy nastały, że faceci tacy nieśmiali się zrobili. Nie mówię że wszyscy, ale wielu a nich.
Mam już następnego mężczyznę na oku. Jest mega przystojny, z zarostem, pracuje w banku. Wiadomo, że nic z tego nie będzie, gdyż jestem zdania, że nie dla psa kiełbasa, to jednak bardzo mnie pociąga i mi się podoba;) Czas pokaże, czy wgl coś wyjdzie, bo jak na razie to jest taka gadka szmatka, nic szczególnego, ale w bardzo przyjaznym tonie.
Na tą chwilę znów sb zrobiłam przerwę od chłopaków, muszę się na czymś innym skupić. Aczkolwiek, wczoraj zdarzyło mi się napisać do chłopaka 7 lat młodszego niestety i pogadac chwile na 1 z portali społecznosciowych. To kursant, który b mnie polubił. Nie nastawiam się że coś z tego wyjdzie, chociażby z racji wieku, ale przyjaźnić się nam nikt nie zabroni przecież.
Mam huśtawkę nastrojów, raz jestem milutka i słucham disco polo a raz mi sie płakać chce i słucham hard rocka i samych smętów. Jestem strasznie rozkojarzona, nie mogę się skupić na jednej rzeczy. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieję, ale mam nadzieję, że ten stan mi niedługo przejdzie. Możliwe, że wrócę do rodziców, na ten weekend w odwiedziny, ale jeszcze nie wiem.
Tymczasem do kolejnego postu ;)
Co u mnie?
Kilka razy, spotkałam się w zeszłym tygodniu z koleżanką. Było b zwałowo;D Cały czas bimbam na stażu, ale, już niewiele mi go zostało;) Już jest bliżej niż dalej;D
W robocie, staram się pisać pracę mgr:)
Pozatym, muszę jeszcze sprzątać, być uprzejmą i usługiwać gościom, którzy przychodzą do szkoły na wykład, który jest w przeróżnych godzinach. Znów podłożyłam się szefowi, tym razem częściowo z własnej winy, częściowo z winy pecha:/ nie wysłałam raportu na czas, ponieważ internet mi odłączyli gdyż rachunków nie zapłaciłam. Teraz cały czas się obawiam co to będzie.
Na imprezie nie byłam, nie miałam żadnych propozycji w tym zakresie.
Sprawy sercowe...
Wyobraźcie sobie, że w końcu przedstawiłam się chłopakowi z netto. I wiecie co, on się b speszył i wręcz az uciekł. Echh, coś nie mam szczęścia . Tak się zawstydził kiedy mu rękę podałam że naprawdę. A teraz pytanie do Was, co to za czasy nastały, że faceci tacy nieśmiali się zrobili. Nie mówię że wszyscy, ale wielu a nich.
Mam już następnego mężczyznę na oku. Jest mega przystojny, z zarostem, pracuje w banku. Wiadomo, że nic z tego nie będzie, gdyż jestem zdania, że nie dla psa kiełbasa, to jednak bardzo mnie pociąga i mi się podoba;) Czas pokaże, czy wgl coś wyjdzie, bo jak na razie to jest taka gadka szmatka, nic szczególnego, ale w bardzo przyjaznym tonie.
Na tą chwilę znów sb zrobiłam przerwę od chłopaków, muszę się na czymś innym skupić. Aczkolwiek, wczoraj zdarzyło mi się napisać do chłopaka 7 lat młodszego niestety i pogadac chwile na 1 z portali społecznosciowych. To kursant, który b mnie polubił. Nie nastawiam się że coś z tego wyjdzie, chociażby z racji wieku, ale przyjaźnić się nam nikt nie zabroni przecież.
Mam huśtawkę nastrojów, raz jestem milutka i słucham disco polo a raz mi sie płakać chce i słucham hard rocka i samych smętów. Jestem strasznie rozkojarzona, nie mogę się skupić na jednej rzeczy. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieję, ale mam nadzieję, że ten stan mi niedługo przejdzie. Możliwe, że wrócę do rodziców, na ten weekend w odwiedziny, ale jeszcze nie wiem.
Tymczasem do kolejnego postu ;)
niedziela, 10 stycznia 2016
"Upływa szybko życie, jak potok płynie czas. Za rok, za dzień, za chwilę, razem nie będzie nas" :)Tą niezwykle piękną i treściwą piosnką dziś rozpoczynam
Cześć;D Co u mnie? Przeczytajcie:)
Tydzień upłynął mi b szybko i dość nudno. Tematem minionego tygodnia był staż, spotkanie z koleżanką, rozmowa przez tel z kolegą oraz wolne w środę i leniwy weekend połączony z wizytą u Pani Promotor.
Mówią, że porządek w domu to porządek w życiu. Poszłam tym tropem i ostatnio w środę posprzątałam w szafie i na półkach. Poukładałam wszystkie rachunki itp. Teraz łatwiej się we wszystkim odnajdę. W pracy, postąpiłam podobnie.
W poniedziałek, wtorek i piątek, spotkałam się z koleżankami. Z jedną z nich byłam w chińskiej patelni, zobaczyła też w końcu gdzie pracuję i w jakich warunkach, pomogłam jej w szukaniu adresu. Z drugą miło spędziłam czas w dwa dni. Koleżanka, pokazała mi nowe okolice;) Było b pozytywnie i fajnie. To b pozytywna osoba;D Z nią zawsze b dużo się śmieję;D Ma niesamowite teksty.
Na chwilę obecną, rozmawiam przez tel z takim jednym kolegą. Miał on mnie odwiedzić w piątek, ale nie wyszło. Jeszcze mnie odwiedzi;D Do netto powinnam się kiedyś przejść. Muszę przestać pisac na portalu społecznościowym z takim jednym fagasem, a będzie dobrze;)
W szkole, pani promotor dowaliła mi b dużo poprawek. Ale też i naprowadziła mnie na nowy tok myślenia. Kto wie, może wreszcie coś napiszę.
Szukam sb powoli innej roboty, najlepiej na pół etatu, ale nic ciekawego nie znalazłam.Zaczekam chwile, może w końcu znajdę coś ciekawego, i uwolnię się od tego pana, który uważa się za najważniejszego na świecie, z którym wgl nie mogę się dogadać i który wszystko wie najlepiej. Chociaż, ostatnio nasze relacje się bardzo polepszyły. Kto wie, jak będzie dalej:)
Tymczasem, zagłębiam się w czytanie książek psychologicznych i oglądanie komedii romantycznych lub melodramatów, co od zawsze mnie interesowało. Natomiast w wolnym czasie, rozwiązuję sb krzyżówki;)
To tyle na dziś, mam nadzieję, że w moim życiu wszystko się ułoży i będę szczęśliwa. Do następnego postu;D
Tydzień upłynął mi b szybko i dość nudno. Tematem minionego tygodnia był staż, spotkanie z koleżanką, rozmowa przez tel z kolegą oraz wolne w środę i leniwy weekend połączony z wizytą u Pani Promotor.
Mówią, że porządek w domu to porządek w życiu. Poszłam tym tropem i ostatnio w środę posprzątałam w szafie i na półkach. Poukładałam wszystkie rachunki itp. Teraz łatwiej się we wszystkim odnajdę. W pracy, postąpiłam podobnie.
W poniedziałek, wtorek i piątek, spotkałam się z koleżankami. Z jedną z nich byłam w chińskiej patelni, zobaczyła też w końcu gdzie pracuję i w jakich warunkach, pomogłam jej w szukaniu adresu. Z drugą miło spędziłam czas w dwa dni. Koleżanka, pokazała mi nowe okolice;) Było b pozytywnie i fajnie. To b pozytywna osoba;D Z nią zawsze b dużo się śmieję;D Ma niesamowite teksty.
Na chwilę obecną, rozmawiam przez tel z takim jednym kolegą. Miał on mnie odwiedzić w piątek, ale nie wyszło. Jeszcze mnie odwiedzi;D Do netto powinnam się kiedyś przejść. Muszę przestać pisac na portalu społecznościowym z takim jednym fagasem, a będzie dobrze;)
W szkole, pani promotor dowaliła mi b dużo poprawek. Ale też i naprowadziła mnie na nowy tok myślenia. Kto wie, może wreszcie coś napiszę.
Szukam sb powoli innej roboty, najlepiej na pół etatu, ale nic ciekawego nie znalazłam.Zaczekam chwile, może w końcu znajdę coś ciekawego, i uwolnię się od tego pana, który uważa się za najważniejszego na świecie, z którym wgl nie mogę się dogadać i który wszystko wie najlepiej. Chociaż, ostatnio nasze relacje się bardzo polepszyły. Kto wie, jak będzie dalej:)
Tymczasem, zagłębiam się w czytanie książek psychologicznych i oglądanie komedii romantycznych lub melodramatów, co od zawsze mnie interesowało. Natomiast w wolnym czasie, rozwiązuję sb krzyżówki;)
To tyle na dziś, mam nadzieję, że w moim życiu wszystko się ułoży i będę szczęśliwa. Do następnego postu;D
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Po Sylwku, z uśmiechem w Nowy Rok;D Ciekawe, co Nam przyniesie?:) Może będzie happy? kto wie;)
Heja Kochani w Nowym Roku;D
Okres poświąteczny był dla mnie b nudny. Spędziłam go na
szukaniu kreacji na ostatnią imprezę w roku. Ale, muszę przyznać, że mimo, że się spóźniłam i miałam nie bardzo dzień, to sylwek się udał. Wgl, w sylwestra wzięłam sb wolne, by wszystko na spokojnie sb pozałatwiać;) Tego dnia, musiałam oddać listę obecności na stażu, umówiłam się z koleżanka z którą tam poprzednio robiłyśmy, i razem odwiedziłyśmy up. Było b mało ludzi, ale moja była przełożona - jak nigdy - była dla mnie b miła. Co jej się stało, jeju sukces;) Szkoda, że zabrakło niektórych osób:/ Potem z koleżanką, pojechałyśmy do galerii, w poszukiwaniu specjalnego biustonosza do sukienki;D Sylwka spędziłam z dwiema koleżankami w klubie. U nich też nocowałam;D Jedzenie
było b dobre i było go w bród. Był stół szwedzki, można było Sb wybierać. Tylko
za napoje i soki musieliśmy dopłacić ale wszystko się udało. Chociaż poznałam
nowych ludzi, lecz niestety żadnego fajnego i wolnego chłopaka nie poznałam, to
powiem szczerze, że pełniłam rolę mediatora, pomiędzy koleżanką a jej kolegą,
który się o nią stara;) To mi się na Sylwku nigdy nie zdarzyło. Takich ilości
alkoholu też już dawno nie wypiłam, więc to też jakaś odmiana. Zostałyśmy praktycznie prawie do samego końca;) Po Sylwku,
dogorywałam przez cały długi weekend. Ale, odezwałam się do kilku koleżanek na
jednym z portali społecznościowych;) odnowiłam tym samym znajomości;) A dziś
nudy, tzn trochę się ruszyło, ludzie dzwonią za kursem;) Mam nadzieję, że szef nie będzie się na mnie często gniewał w tym roku:) W sumie, już niedużo, do końca stażu zostało:) Nie udało mi się dziś
rozdać ulotek, ale jutro też jest dzień;D A dziś muszę napisać do jednej
koleżanki, co tam u niej słychać i kiedy się spotkamy;) Muszę też ruszyć z
pracą. Może jutro, uda mi się pójść do pani promotor po rade. Ale, mimo
wszystko cieszę się, bo wygrałam talon na wszystko do jedzenia i picia w
klubie, warte 50 zeta. Wystarczyło tylko zdjęcie udostępnić i się udało;) Może
dziś się przejdę na podryw do netto – kto wie?:)
Tymczasem, do następnego postu kochani;D Życzę Wam wszystkim miłego i pozytywnego tygodnia;)
niedziela, 27 grudnia 2015
Po krótkich świętach, pora wrócić do codzienności:D
Heja Drodzy Czytelnicy;D
Miło jest napisać post po świętach. Muszę przyznać, że troszkę się działo;)
Dzień przed wigilią, postanowiłam, że wrócę do rodziny, a na wigilię, wezmę sb wolne. Więc, tego dnia przed wigilią, odwiedził mnie właściciel lokalu, od którego szef wynajmuje. Życzył mi Wesołych świąt itp.W niniejszym dniu, szef pozwolił mi się zwolnić godzinkę, żebym zdążyła na autobus i zadzwonić do niego, jak będę wychodzić. Tak też zrobiłam, i on - o dziwo, życzył mi spokojnych świąt. Wow, sukces;) czyżby przestał mnie nie lubieć z powodu świąt? Niewiarygodne;) Mój tata stwierdził, że w czasie świąt nawet barany powszednieją. Może coś w tym jest;)
Tak się złożyło, że przyjechał po mnie brat, przez to, nie musiałam autobusem się tłuc. Potem, pojechaliśmy do mojego ulubionego miasta, kupić prezenty rodzicom. Co mnie zdziwiło, brat zachowywał się wzorowo na zakupach. Wgl nie wymawiał, że chodzę za długo po sklepach, nie niecierpliwił się i nie denerwował. Sukces;) Potem, dowiedziałam się, że tak postępował tylko i wyłącznie z okazji świąt, i żeby kupić prezenty;) Ale, mimo wszystko, postęp był widoczny;) Tata dostał sweter, a mama kosmetyki i żelazko. Mamie, prezent się spodobał, z tatą było ciężej. A ja, dostałam troszeczkę pieniążków na drobne wydatki. W wigilię, najpierw byłam po zakupy, potem posprzątałam, miałam wieczerzę, a na koniec, byłam na pasterce w największej bazylice w naszym kraju. Natomiast święta, upłynęły mi na jedzeniu, piciu, oglądaniu filmów, spacerach, i przejażdżkach samochodem, w celu oglądania dekoracji świątecznych. Święta, spędziła z Nami tylko dziewczyna mojego brata, rodzina niestety tradycyjnie można powiedzieć, nie dotarła. Było naprawdę super;) Na imprezie nie byłam, ale spędziłam ten czas z rodziną;) Dziś, wracam do normalności i szarej codzienności. Pora wrócić do miasta, mieszkania, pracy i koleżanek;) Czas, zacząć też przygotowania do Sylwestra;) Na samym końcu tego postu, przedstawiam to, co udało mi się uchwycić, podczas wycieczki i oglądaniu światełek. Nie są one dobrej jakości, gdyż robiłam je przejazdem, ale ważne, że są;) Niebawem, napiszę kolejny post;) do zobaczenia;)
Miło jest napisać post po świętach. Muszę przyznać, że troszkę się działo;)
Dzień przed wigilią, postanowiłam, że wrócę do rodziny, a na wigilię, wezmę sb wolne. Więc, tego dnia przed wigilią, odwiedził mnie właściciel lokalu, od którego szef wynajmuje. Życzył mi Wesołych świąt itp.W niniejszym dniu, szef pozwolił mi się zwolnić godzinkę, żebym zdążyła na autobus i zadzwonić do niego, jak będę wychodzić. Tak też zrobiłam, i on - o dziwo, życzył mi spokojnych świąt. Wow, sukces;) czyżby przestał mnie nie lubieć z powodu świąt? Niewiarygodne;) Mój tata stwierdził, że w czasie świąt nawet barany powszednieją. Może coś w tym jest;)
Tak się złożyło, że przyjechał po mnie brat, przez to, nie musiałam autobusem się tłuc. Potem, pojechaliśmy do mojego ulubionego miasta, kupić prezenty rodzicom. Co mnie zdziwiło, brat zachowywał się wzorowo na zakupach. Wgl nie wymawiał, że chodzę za długo po sklepach, nie niecierpliwił się i nie denerwował. Sukces;) Potem, dowiedziałam się, że tak postępował tylko i wyłącznie z okazji świąt, i żeby kupić prezenty;) Ale, mimo wszystko, postęp był widoczny;) Tata dostał sweter, a mama kosmetyki i żelazko. Mamie, prezent się spodobał, z tatą było ciężej. A ja, dostałam troszeczkę pieniążków na drobne wydatki. W wigilię, najpierw byłam po zakupy, potem posprzątałam, miałam wieczerzę, a na koniec, byłam na pasterce w największej bazylice w naszym kraju. Natomiast święta, upłynęły mi na jedzeniu, piciu, oglądaniu filmów, spacerach, i przejażdżkach samochodem, w celu oglądania dekoracji świątecznych. Święta, spędziła z Nami tylko dziewczyna mojego brata, rodzina niestety tradycyjnie można powiedzieć, nie dotarła. Było naprawdę super;) Na imprezie nie byłam, ale spędziłam ten czas z rodziną;) Dziś, wracam do normalności i szarej codzienności. Pora wrócić do miasta, mieszkania, pracy i koleżanek;) Czas, zacząć też przygotowania do Sylwestra;) Na samym końcu tego postu, przedstawiam to, co udało mi się uchwycić, podczas wycieczki i oglądaniu światełek. Nie są one dobrej jakości, gdyż robiłam je przejazdem, ale ważne, że są;) Niebawem, napiszę kolejny post;) do zobaczenia;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







