Heja;) znów ociagam się z pisaniem, lecz mam nadzieję, że niebawem wszystko nadrobie ;)
Co u mnie?
Nie powiem, że nic się nie dzieje, bo jest wręcz przeciwnie, dzieje się ;)
A więc, zacznę jak zwykle od początku ;D
Jestem na stażu, początkowe tygodnie w pracy są nudne, gdyż szef otworzył nowy oddział osk, w samym centrum miasta ;D i jak na razie jest mnóstwo nauki, a klientów brak:/ Zobaczymy w przyszłym tygodniu, jak rozdam ulotki, a szef zmieni stronę internetową ośrodka;) Może wtedy coś się ruszy ;)
Tymczasem...
Niedawno, byłam na pizzy ze znajomymi. Objadlam się wtedy za wszystkie czasy. Zadzwoniłam tez do koleżanki, która nas wszystkich poznała, i gadalam z nią chwile, wyjasnilysmy sb wszystko ;)
W ubiegłą sobotę, byłam w moim ukochanym mieście na zakupach ;) kupiłam dwie rzeczy i nie żałuję;) trzeba się zaopatrzyć w ciuchy na zimę ;)
Dzień przed tym wypadem, byłam na imprezie, w mieście w którym mieszkam, studiuje i pracuje jednocześnie. Wyobraźcie sobie, że koleżanki, specjalnie dla mnie, przyjechały do tego miasta, żeby ze mną zaimprezowac ;) one wszystkie mają chłopaków ;) dziewczyny, wyhaczyly mi niezłego kolesia. Niestety za mało wypilam, i nie miałam odwagi podejść do niego i pogadać, czy nawet wskazać na niego uśmiechnąć się i z nim tańczyć przez chwile:( impreza fajna, zjadlysmy pizze, poznalysmy nowe osoby, a ja nawet spotkałam kolesia z miejscowości na Ch. o którym Wam, w poprzednim poście pisałam, że jest mega wartościowa osoba, niestety się myliłam, ale o tym później opowiem :)
W sobotę, po pobycie w T. wróciłam do rodziców, po pieniądze na życie, gdyż mi się juz skończyły :/ w niedziele wróciłam z powrotem ;)
Sprawy sercowe;)
Wiecie co, tydzień temu, spotkałam się z tym wartościowym chłopakiem jak mi się wtedy wydawało :) kupił mi piękna czerwona róże, zaprosił na pizze, poszliśmy na spacer po mieście, a on nawet odwiozl mnie pod same drzwi bloku, i kazał mi się pierwszej odezwać na następny dzień:) niestety nie zrobiłam tego, gdyż nie miałam z nim tematów do rozmowy :/ on w smsie napisał mi, że nie będzie się o mnie starał, i tak się nasza znajomość zakończyła :/ potem widziałam go na imprezie w piątek, na domiar złego, próbował poderwać moja koleżankę, która wygląda jak modelka, o niedługo będzie się hajtac:) Echh, faceci :(
Ze slusarzem się juz nie spotykam, on leciał tylko na mój wygląd i kasę rodziców, a sam był biedny jak mysz kościelna:/ tydzień temu go widziałam znów w tym samym zestawie ubrań, i nawet mnie nie zauważył, uważał ze mnie nie zna, chociaż staliśmy obok siebie na przystanku :( był on jedynym chłopakiem, któremu nie przeszkadzało to, że jestem ze wsi:/
Na ta chwile, dałam sb spokój z randkowaniem przez neta, czasem odzywa się do mnie taki jeden debil, co mnie na portalu społecznościowym obczail i nie chce mi dać spokoju. Koleś nie jest wgl w moim typie :/
Nadal nie wiem, w jaki sposób mam rozmawiać z chłopakiem z netto :( wczoraj on nie był w sosie, ja też, i ta rozmowa nam obu nie poszła :/ może jak z koleżanką przyjdę, to będzie lepiej ;)
Szkoda, że podobam się sporo starszym facetom i pijakom a nie studentom :/
Dobrze, że zapomniałam juz o tym zboczonym szefie;)
Dobra, tyle na dziś, mam nadzieję, że niebawem napisze coś ciekawego ;)
Tymczasem trzymajcie się ciepło :)
wtorek, 15 września 2015
sobota, 5 września 2015
O pracodawcy wzmianka, część druga
Druga rozmowa, odbyła się prawie dwa miesiące później, pod koniec maja. W porównaniu do pierwszej, przebiegła ona o wiele swobodniej, i luźniej. Na pierwszej rozmowie bałam się i było tak jakoś sztywno. Dobra, zacznijmy od początku.
Pan S. zadzwonił do mnie po takim czasie, i spytal się, czy nadal jestem na stażu. Odpowiedziałam, że tak. Spytał się, czy jestem dalej zainteresowana nasza współpracą. Odpowiedziałam, że tak. Umówiliśmy się na ten sam dzień, w którym zadzwonił, poniewaz, zaden inny termin mu nie pasował, więc poszłam mu na rękę, dla świętego spokoju. Umowilismy sie w drugim oddziale firmy tego pana, na drugim koncu miasta - co mnie zasmucilo, ale o tym pozniej. Był to czas samego środka juwenaliów, środa. Kiedy przyszlam na spotkanie, weszlam do jego gabinetu, i tam ujzalam jego z jakas inna dziewczyna, rozmawiajacych. Pan S. kazal mi poczekac jeszcze chwile przed wejsciem. Oki, to poczekałam, nawet 10 min to nie trwało. Kiedy wyszła ta dziewczyna, z usmiechem na twarzy, powiedziala, ze moge wejsc. Była b mila. Więc weszłam do jego gabinetu ponownie. Pan S. był ubrany w kolorowy sweterek w paski, niebieskie jeansy i buty ze skory. Na reku mial b drogi zegarek i znow pieknie pachnial. Na wstępie, powiedziałam temu panu witam ponownie. Na to, pan S. odpowiedział miło panią widzieć. Nawet Pani nie wie, ze myslalem co u Pani się dzieje i wgl. Ja na to doprawdy? a on mi na to tak, i zaczal opowiadac, co dzialo sie u niego przez te niecale 2 miechy co sie nie widzielismy. Wtedy, tez mu opowiedzialam, co sie u mnie dzialo, jak szukalam pracy itp.Zapytał się mnie, czy chciałabym z nim pracowac. Odpowiedzialam, a moge najpierw skonczyc staz. on na to, ale nie wiem, czy to stanowisko bedzie nadal wolne, do tego czasu. Powiedzial, ze praca bylaby na drugim koncu miasta, wlasnie tam gdzie rozmowe teraz mielismy, tuz u jego boku.Powiedzialam mu, ze chyba zle sie czuje i ze to za daleko dla mnie. I stawka tez za duza. Spytal sie, czyli niechcesz? Ja na to moge sie zastanowic? Facet na moich oczach byl totalnie zalamany. Polozyl sie na biurku i schowal twarz w rece. Spytal, czyli pani nie chce, czemu? Ja na to, nie powiedzialam nie. On mi na to, a ja pania tak polubilem. Ja mu na to, ta dziewczyna, co wyszla przede mna byla b ladna, czemu pan jej nie zatrudni? On na to, a wiesz, ile z nia rozmawialem? to nawet 15 min nie bylo. Potem zaczal mnie podrywac, pytal czy mam chlopaka, czy uprawiam sporty. Wtedy wyznal, ze jest prezesem osrodka sportu i rekreacji w tym miescie. Potem, jeszcze troche pogadalismy o zyciu i wgl. Gadalismy tez o tym, ze u mnie w robocie uznali go za zboka i nie kazali na rozmowe przychodzic, to on zaczal sie tlumaczyc i przepraszac ze zbokiem nie jest, zaczal nprawiac swoj wizerunek w mych oczach. On mi o sb troche opowiedzial info. Np ze pochodzi z moich stron, i ze z kumplem spolke zawiazali, i prowadza ta firme, i ze ma zone i dwojke dzieci. Spytalam sie, czy z zona gdzies wychodza. On na to, ze nie bardzo. Podsunelam mu pomysl, zeby zone gdzies zabieral, on odp ze pomysli o tym. Na koniec, powiedzial, ze jesli bd szukala roboty, to zebym do niego zadzwonila, bo on ma znajomosci, zeby mnie gdzies upchnac. Potem zaproponowal, czy mnie podwiezc. Ja na to dziekuje ale sb poradze. W ostatecznosci zapewnil, ze nic mi nie zrobi, i mnie podwiozl do polowy drogi. I rzeczywiscie nic mi nie zrobil. Potem, juz nie pamietam, kto powiedzial, to kiedy sie teraz zobaczymy, ale pamietam ze powiedzialam nie wiem, kiedy to nastąpi.
Co teraz...
Widziałam go na festynie, pewnej niedzieli w srodku lipca. Byl z zona i cala gromadka swoich dzieci. Pech lub fart chcial, ze mnie niespodziewanie wychaczyl na tym festynie (oboje bylismy zdziwieni), i gapil sie na mnie, ale tak niepostrzezenie, zeby tylko zona niczego nie zauwazyla. Pozniej, pod koniec sierpnia, w miescie pobliskim, przejezdzalam pksem, usiadlam po lewej stronie jak zwkle i nagle zauwazylam jego z rodzina i jakimis znajomymi, przechadzajacych sie po poboczu, niestety znow spojzal w moja strone i chyba mnie rozpoznal, bo sie usmiechnal do mnie, a ja sie szybko odwrocilam i nie zwracalam na niego uwagi, podobnie jak na festynie. Jeju, za duzo tych niespodziewanych spotkan.Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze chyba mam poczatki jakiejs obsesji na jego punkcie, gdyz czesto o nim mysle, zbyt często, co u niego i wgl. Gdyby nie mial zony, to wszystko wygladaloby inaczej. Kurcze, mam tylko nadzieję, ze się w nim nie zauroczyłam, bo bd miala przerabane. Oby nie. To byłoby b niekomfortowe dla nas obojga. Pewnie, do tej pory, ta mloda dziewczyna, ktora przyjal na stanowisko, jest nie tylko jego wspolpracownica ale i kochanka, i o mnie juz nie mysli. Dzwonilam do niego ostatnio tylko raz, to nie odebral. Krazylam obok jego miejsca pracy, ale nie mialam odwagi wejsc do srodka, bo co bym mu powiedziala? Nie wiem newet, czy bym go zastala. Jest zle, a zawsze moze byc gorzejh, jesli nie wezme sie w garsc i nie zapomne o nim.
Pan S. zadzwonił do mnie po takim czasie, i spytal się, czy nadal jestem na stażu. Odpowiedziałam, że tak. Spytał się, czy jestem dalej zainteresowana nasza współpracą. Odpowiedziałam, że tak. Umówiliśmy się na ten sam dzień, w którym zadzwonił, poniewaz, zaden inny termin mu nie pasował, więc poszłam mu na rękę, dla świętego spokoju. Umowilismy sie w drugim oddziale firmy tego pana, na drugim koncu miasta - co mnie zasmucilo, ale o tym pozniej. Był to czas samego środka juwenaliów, środa. Kiedy przyszlam na spotkanie, weszlam do jego gabinetu, i tam ujzalam jego z jakas inna dziewczyna, rozmawiajacych. Pan S. kazal mi poczekac jeszcze chwile przed wejsciem. Oki, to poczekałam, nawet 10 min to nie trwało. Kiedy wyszła ta dziewczyna, z usmiechem na twarzy, powiedziala, ze moge wejsc. Była b mila. Więc weszłam do jego gabinetu ponownie. Pan S. był ubrany w kolorowy sweterek w paski, niebieskie jeansy i buty ze skory. Na reku mial b drogi zegarek i znow pieknie pachnial. Na wstępie, powiedziałam temu panu witam ponownie. Na to, pan S. odpowiedział miło panią widzieć. Nawet Pani nie wie, ze myslalem co u Pani się dzieje i wgl. Ja na to doprawdy? a on mi na to tak, i zaczal opowiadac, co dzialo sie u niego przez te niecale 2 miechy co sie nie widzielismy. Wtedy, tez mu opowiedzialam, co sie u mnie dzialo, jak szukalam pracy itp.Zapytał się mnie, czy chciałabym z nim pracowac. Odpowiedzialam, a moge najpierw skonczyc staz. on na to, ale nie wiem, czy to stanowisko bedzie nadal wolne, do tego czasu. Powiedzial, ze praca bylaby na drugim koncu miasta, wlasnie tam gdzie rozmowe teraz mielismy, tuz u jego boku.Powiedzialam mu, ze chyba zle sie czuje i ze to za daleko dla mnie. I stawka tez za duza. Spytal sie, czyli niechcesz? Ja na to moge sie zastanowic? Facet na moich oczach byl totalnie zalamany. Polozyl sie na biurku i schowal twarz w rece. Spytal, czyli pani nie chce, czemu? Ja na to, nie powiedzialam nie. On mi na to, a ja pania tak polubilem. Ja mu na to, ta dziewczyna, co wyszla przede mna byla b ladna, czemu pan jej nie zatrudni? On na to, a wiesz, ile z nia rozmawialem? to nawet 15 min nie bylo. Potem zaczal mnie podrywac, pytal czy mam chlopaka, czy uprawiam sporty. Wtedy wyznal, ze jest prezesem osrodka sportu i rekreacji w tym miescie. Potem, jeszcze troche pogadalismy o zyciu i wgl. Gadalismy tez o tym, ze u mnie w robocie uznali go za zboka i nie kazali na rozmowe przychodzic, to on zaczal sie tlumaczyc i przepraszac ze zbokiem nie jest, zaczal nprawiac swoj wizerunek w mych oczach. On mi o sb troche opowiedzial info. Np ze pochodzi z moich stron, i ze z kumplem spolke zawiazali, i prowadza ta firme, i ze ma zone i dwojke dzieci. Spytalam sie, czy z zona gdzies wychodza. On na to, ze nie bardzo. Podsunelam mu pomysl, zeby zone gdzies zabieral, on odp ze pomysli o tym. Na koniec, powiedzial, ze jesli bd szukala roboty, to zebym do niego zadzwonila, bo on ma znajomosci, zeby mnie gdzies upchnac. Potem zaproponowal, czy mnie podwiezc. Ja na to dziekuje ale sb poradze. W ostatecznosci zapewnil, ze nic mi nie zrobi, i mnie podwiozl do polowy drogi. I rzeczywiscie nic mi nie zrobil. Potem, juz nie pamietam, kto powiedzial, to kiedy sie teraz zobaczymy, ale pamietam ze powiedzialam nie wiem, kiedy to nastąpi.
Co teraz...
Widziałam go na festynie, pewnej niedzieli w srodku lipca. Byl z zona i cala gromadka swoich dzieci. Pech lub fart chcial, ze mnie niespodziewanie wychaczyl na tym festynie (oboje bylismy zdziwieni), i gapil sie na mnie, ale tak niepostrzezenie, zeby tylko zona niczego nie zauwazyla. Pozniej, pod koniec sierpnia, w miescie pobliskim, przejezdzalam pksem, usiadlam po lewej stronie jak zwkle i nagle zauwazylam jego z rodzina i jakimis znajomymi, przechadzajacych sie po poboczu, niestety znow spojzal w moja strone i chyba mnie rozpoznal, bo sie usmiechnal do mnie, a ja sie szybko odwrocilam i nie zwracalam na niego uwagi, podobnie jak na festynie. Jeju, za duzo tych niespodziewanych spotkan.Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze chyba mam poczatki jakiejs obsesji na jego punkcie, gdyz czesto o nim mysle, zbyt często, co u niego i wgl. Gdyby nie mial zony, to wszystko wygladaloby inaczej. Kurcze, mam tylko nadzieję, ze się w nim nie zauroczyłam, bo bd miala przerabane. Oby nie. To byłoby b niekomfortowe dla nas obojga. Pewnie, do tej pory, ta mloda dziewczyna, ktora przyjal na stanowisko, jest nie tylko jego wspolpracownica ale i kochanka, i o mnie juz nie mysli. Dzwonilam do niego ostatnio tylko raz, to nie odebral. Krazylam obok jego miejsca pracy, ale nie mialam odwagi wejsc do srodka, bo co bym mu powiedziala? Nie wiem newet, czy bym go zastala. Jest zle, a zawsze moze byc gorzejh, jesli nie wezme sie w garsc i nie zapomne o nim.
wtorek, 1 września 2015
Dalsza część moich życiowych przygód;)
Hej;) Witajcie w pierwszy dzień szkoły;) Trochę się przez te dwa tygodnie wydarzyło, o czym chciałabym Wam opowiedzieć. Wiec tak, niecały miesiąc temu, byłam z koleżanką A na pizzy, w pobliskim mieście w.:) koleżanka, poznała mnie wtedy, ze swoimi znajomymi, którzy, jak się później okazało, pracują i większość czasu przebywają w tej samej miejscowości co ja;) wiec później spotkaliśmy się raz drugi i trzeci;) raz był w naszym mieście, poszliśmy wtedy na piwo, drugi raz był w miejscowości k. ( ten chłopak ma samochód i wszędzie nas ze sobą zabiera). Za trzecim razem pojechaliśmy do miejscowości. ch. Było tam świetnie ;) poznałam tam 3 kolesi. A przedwczoraj był 4 dzień naszej podróży ;) Wybraliśmy się do miasta T. oglądać światełka, było super;)
Co dalej...
Załatwiłam sobie następny staż, w branży osk;) Super;) zyskam tymczasową pracę i doświadczenie;)
Życie jest nieprzewidywalne...
W środę, miałam badania na staż. Wyobraźcie sobie, że nawet na zwykłym pobraniu krwi, czekając w kolejce do lekarza, można poznać nowe, ciekawe osoby;) A zaczęło się od zwykłej rozmowy o pracy, o tym jak ciężko ja znaleźć. Ni z gruszki, ni z pietruszki, od słowa do słowa, poznałam dwie dziewczyny: D i P;) Ba, nawet po badaniach, wybrałyśmy się wszystkie razem do up zanieść dokumenty, a potem, wymieniłyśmy się danymi do portalu społecznościowego;) Możliwe, że sie zgadamy na dniach, i pójdziemy np na piwo;)
Byłam ostatnio na imprezie;) Spotkałam się z e znajomymi, i w dodatku poznałam nową koleżankę i takiego koksa (to nie mój typ, wiec jemu na imprezie uciekłam);) A w pon. wracałam z koleżanką jednym autobusem do miasta, to sb poplotkowałyśmy o wszystkim;)
Sprawy sercowe..
Wyobraźcie sb, ze poznałam chłopaka z miasta. W końcu;D. Niestety, nie za bardzo przypadł mi do gustu. Spotkaliśmy się w sumie 4x, pisaliśmy ze sobą prawie 2 tygodnie, i już nie mamy o czym ze sobą pisać;/. Może i lepiej. Po pewnym czasie, dowiedziałam się, ze jest on b biedny, i chodzi ubrany ciągle tylko w jednym i tym samym zestawie ciuchów:/.
Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło;) poznałam wtedy na tym wypadzie do miejscowości Ch. super wartościowego chłopaka;) Jak narazie piszemy ze sobą niecały tydzień, i mam nadzieje, ze może coś z tego wyjdzie;)
Niebawem napiszę nowego posta. Tymczasem 3majcie się kochani;D
Co dalej...
Załatwiłam sobie następny staż, w branży osk;) Super;) zyskam tymczasową pracę i doświadczenie;)
Życie jest nieprzewidywalne...
W środę, miałam badania na staż. Wyobraźcie sobie, że nawet na zwykłym pobraniu krwi, czekając w kolejce do lekarza, można poznać nowe, ciekawe osoby;) A zaczęło się od zwykłej rozmowy o pracy, o tym jak ciężko ja znaleźć. Ni z gruszki, ni z pietruszki, od słowa do słowa, poznałam dwie dziewczyny: D i P;) Ba, nawet po badaniach, wybrałyśmy się wszystkie razem do up zanieść dokumenty, a potem, wymieniłyśmy się danymi do portalu społecznościowego;) Możliwe, że sie zgadamy na dniach, i pójdziemy np na piwo;)
Byłam ostatnio na imprezie;) Spotkałam się z e znajomymi, i w dodatku poznałam nową koleżankę i takiego koksa (to nie mój typ, wiec jemu na imprezie uciekłam);) A w pon. wracałam z koleżanką jednym autobusem do miasta, to sb poplotkowałyśmy o wszystkim;)
Sprawy sercowe..
Wyobraźcie sb, ze poznałam chłopaka z miasta. W końcu;D. Niestety, nie za bardzo przypadł mi do gustu. Spotkaliśmy się w sumie 4x, pisaliśmy ze sobą prawie 2 tygodnie, i już nie mamy o czym ze sobą pisać;/. Może i lepiej. Po pewnym czasie, dowiedziałam się, ze jest on b biedny, i chodzi ubrany ciągle tylko w jednym i tym samym zestawie ciuchów:/.
Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło;) poznałam wtedy na tym wypadzie do miejscowości Ch. super wartościowego chłopaka;) Jak narazie piszemy ze sobą niecały tydzień, i mam nadzieje, ze może coś z tego wyjdzie;)
Niebawem napiszę nowego posta. Tymczasem 3majcie się kochani;D
sobota, 22 sierpnia 2015
O pewnym pracodawcy wzmianka
Życie jest zaskakujące...
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pewien żonaty mężczyzna, może mnie tak intrygować. A jednak. Minęły prawie trzy miesiące, a ja nadal o nim myślę, co u niego itp. Opowiem wszystko, od początku. Miałam kiedyś Wam opowiedzieć, o tym zboczonym pracodawcy, więc teraz nadrabiam zaległości;)
Pewnego dnia, zostałam zaproszona przez pewnego młodego pana, na rozmowę kwalifikacyjną. To dokładnie był kwiecień.
Pamiętam, że adres spotkania był na takiej speluniastej ulicy i że nr kamienicy był ten sam dla 6 lokali. Miałam więc problem, gdyż nie wiedziałam nic o tej firmie ani o tym panu. Zadzwoniłam więc, a ten pan po mnie wyszedł. Przedstawił się, że ma na imię S. i że zaprasza do środka kamienicy. Zaprowadził mnie do, jak to ja nazywam pomieszczenia na szczotki (pomieszczenie puste, bez mebli, tylko jego fotel, mój, stół i jego laptop i telefon. Na początku powiedział, co pani taka spięta, a ja na to tak już mam. Zaproponował, żebym kurtkę zdjeła bo jest ciepło, to ja posłusznie zdjęłam.
Był to b elegancki, przystojny młody pan (dałabym mu 38 lat gdzieś) ubrany w niebieski garnitur i biała koszule, bez krawata, blondyn z włosami na żel, ogolony, średniego wzrostu, pachniał ślicznym męskim zapachem. Zauważyłam, że ma na ręku obrączkę. Pomyślałam, szkoda:/
Zaczęliśmy rozmawiać. Pan S. zamiast spytać się o doświadczenie zawodowe, spytał się o moje zainteresowania, które miałam w CV napisane. Jeszcze nie był nawet zły, że przyszłam kompletnie nieprzygotowana. Był bardzo zadowolony, że przeprowadzałam z nim interesującą konwersację;) Potem zaczął się pytać o znajomość excela i pakietu ms office, to mu odpowiedziałam. Potem chciał mnie zaprosić gdzieś np na grę w siatkówkę czy jazdę na rowerze, spytał się coś w stylu " A co byś powiedziała, jakbym Cię gdzieś zaprosił?"odpowiedziałam może kiedyś i tym słowem ucięłam rozmowę. Następnie po krótce powiedział, na czym konkretnie moja praca będzie polegać i znów zaczął się o mnie pytać, o moje osobiste sprawy, typu skąd pochodzę - okazało się, że on posiada rodzinę w miejscowości w pobliżu mej rodzinnej miejscowości. Spytał się nawet, czy czeka na mnie mój chłopak i co on na to, ze poszłam na rozmowe. A ja na to, nie mam chłopaka. Zaczął się pytać czemu, i ze to dziwne, ze taka atrakcyjna dziewczyna jest sama. To mu powiedziałam, ze rodzice chcą dla mnie rolnika, a ja nie chce, (dlatego do miasta wciąż uciekam i tam sobie roboty szukam) i pozatym trafiam na samych zboków i napaleńców. Stale, się pytał o mnie i o moje osobiste sprawy. Napominał również o seksie i troszeczkę gadaliśmy o tym nawet otwarcie, aż dziwne. Ale nie o pozycjach, tylko czy lubie i jak się dowiedział, że nigdy z nikim tego nie robiłam, to pytał czemu, a ja na to - wole poczekać. To była taka gadka szmatka. I cały czas, świecił mi przed oczami obrączką. Stale pytał się czemu. W końcu, zapragnęłam uciec z tej rozmowy, i powiedziałam, że muszę juz isc na staz, on na to tak szybko? ja na to niestety tak. I wróciłam do swoich obowiązków. Muszę stwierdzić, że to dziwne, ale z tej rozmowy, zamiast być smutna, wyszłam w euforii. Aż dziwne. Możliwe, że był mną zainteresowany, ale to były tylko moje spekulacje. Jednak, prawda, wyszła na jaw później, przy drugiej rozmowie, na którą też mnie zaprosił.
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pewien żonaty mężczyzna, może mnie tak intrygować. A jednak. Minęły prawie trzy miesiące, a ja nadal o nim myślę, co u niego itp. Opowiem wszystko, od początku. Miałam kiedyś Wam opowiedzieć, o tym zboczonym pracodawcy, więc teraz nadrabiam zaległości;)
Pewnego dnia, zostałam zaproszona przez pewnego młodego pana, na rozmowę kwalifikacyjną. To dokładnie był kwiecień.
Pamiętam, że adres spotkania był na takiej speluniastej ulicy i że nr kamienicy był ten sam dla 6 lokali. Miałam więc problem, gdyż nie wiedziałam nic o tej firmie ani o tym panu. Zadzwoniłam więc, a ten pan po mnie wyszedł. Przedstawił się, że ma na imię S. i że zaprasza do środka kamienicy. Zaprowadził mnie do, jak to ja nazywam pomieszczenia na szczotki (pomieszczenie puste, bez mebli, tylko jego fotel, mój, stół i jego laptop i telefon. Na początku powiedział, co pani taka spięta, a ja na to tak już mam. Zaproponował, żebym kurtkę zdjeła bo jest ciepło, to ja posłusznie zdjęłam.
Był to b elegancki, przystojny młody pan (dałabym mu 38 lat gdzieś) ubrany w niebieski garnitur i biała koszule, bez krawata, blondyn z włosami na żel, ogolony, średniego wzrostu, pachniał ślicznym męskim zapachem. Zauważyłam, że ma na ręku obrączkę. Pomyślałam, szkoda:/
Zaczęliśmy rozmawiać. Pan S. zamiast spytać się o doświadczenie zawodowe, spytał się o moje zainteresowania, które miałam w CV napisane. Jeszcze nie był nawet zły, że przyszłam kompletnie nieprzygotowana. Był bardzo zadowolony, że przeprowadzałam z nim interesującą konwersację;) Potem zaczął się pytać o znajomość excela i pakietu ms office, to mu odpowiedziałam. Potem chciał mnie zaprosić gdzieś np na grę w siatkówkę czy jazdę na rowerze, spytał się coś w stylu " A co byś powiedziała, jakbym Cię gdzieś zaprosił?"odpowiedziałam może kiedyś i tym słowem ucięłam rozmowę. Następnie po krótce powiedział, na czym konkretnie moja praca będzie polegać i znów zaczął się o mnie pytać, o moje osobiste sprawy, typu skąd pochodzę - okazało się, że on posiada rodzinę w miejscowości w pobliżu mej rodzinnej miejscowości. Spytał się nawet, czy czeka na mnie mój chłopak i co on na to, ze poszłam na rozmowe. A ja na to, nie mam chłopaka. Zaczął się pytać czemu, i ze to dziwne, ze taka atrakcyjna dziewczyna jest sama. To mu powiedziałam, ze rodzice chcą dla mnie rolnika, a ja nie chce, (dlatego do miasta wciąż uciekam i tam sobie roboty szukam) i pozatym trafiam na samych zboków i napaleńców. Stale, się pytał o mnie i o moje osobiste sprawy. Napominał również o seksie i troszeczkę gadaliśmy o tym nawet otwarcie, aż dziwne. Ale nie o pozycjach, tylko czy lubie i jak się dowiedział, że nigdy z nikim tego nie robiłam, to pytał czemu, a ja na to - wole poczekać. To była taka gadka szmatka. I cały czas, świecił mi przed oczami obrączką. Stale pytał się czemu. W końcu, zapragnęłam uciec z tej rozmowy, i powiedziałam, że muszę juz isc na staz, on na to tak szybko? ja na to niestety tak. I wróciłam do swoich obowiązków. Muszę stwierdzić, że to dziwne, ale z tej rozmowy, zamiast być smutna, wyszłam w euforii. Aż dziwne. Możliwe, że był mną zainteresowany, ale to były tylko moje spekulacje. Jednak, prawda, wyszła na jaw później, przy drugiej rozmowie, na którą też mnie zaprosił.
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Wszystko, zmienia się tak szybko - jak w kalejdoskopie. Jednak, nowe wydarzenia, mają wpływ na dalsze życie.
Heja;) Co u mnie? Przeczytajcie sami;)
Mam problem z pisaniem z kolesiami smsów i wgl wiadomości na portalach randkowych, czy wziętych z randki z radiem czy randki telewizyjnej. Na tą chwilę, dałam sb spokój z pisaniem z kolesiami na pewnym portalu, z resztą z smsami tez. Po części przyczyną tego spokoju, jest fakt, że chłopcy, z którymi miałam się spotkać, albo mi nic nie odp w przeddzień spotkania, albo odpisywali ze się nie spotkamy, bo maja robotę. Jasne. Stare przysłowie mówi, psu i facetowi nie należy ufać i wierzyć. Jak wiadomo, ziarnko prawdy w tej sentencji jest.
Niedawno, dosłownie 2 czerwca, byłam z rodziną na chrzcinach u mojego kuzyna, w bardzo wiele kilometrów oddalonej miejscowości ;) Chrzest był córki kuzyna. Wiecie, co odwaliliśmy? pomyliliśmy kościoły i to dosłownie. Na zaproszeniu, widniał adres innego kościoła, tzn tego, do którego przyjechaliśmy, zamiast tego, w którym powinniśmy być. Jak się później okazało,pomyliła się przyszła żona mojego kuzyna, gdyż zły adres na naszym zaproszeniu napisała, ale nie jesteśmy źli, za taki obrót sprawy. W sumie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a jednak, wydarzyło się coś niesamowitego. Wyobraźcie sobie, że ksiądz na kazaniu, mówił że jest misjonarzem i że miał w swoim życiu taki przypadek, że ochrzcił 104 letniego pana. Jak opowiadał, najbardziej była zadowolona konkubina owego starszego pana, ponieważ dzięki udzieleniu jej wybrankowi chrztu, mogli zawrzeć związek małżeński, po tylu latach bycia razem, bez sakramentu. Co prawda, stare małżeństwo, nacieszyło się tym małżeństwem tylko przez 2 tygodnie, ponieważ po tym czasie dziadek zmarł, jednak babcia, najbardziej ucieszyła się, że została jego żoną. Przyznacie, że to ciekawa, i niesamowita opowieść?:)
Miałam 2 rozmowy i 1 egzamin na dane stanowisko pracy. Zobaczymy jak to wyszło. Wyniki niebawem:). Zauważyłam pewną zależność w rozmowach kwalifikacyjnych.Otórz, jeśli się dogadujemy z przyszłymi pracodawcami, i rozmowa ta nie jest sztywna i drętwa, tylko miła, przyjemna i swobodna, to jest duże prawdopodobieństwo, że po takiej rozmowie, pracodawcy przyjmą nas do pracy. Niedawno, miałam dwa takie przypadki, i jak na razie, są mną zainteresowani. Ciekawe, jak długo. Czas pokaże;)
Zauważyłam, ze jak się lepiej ubiorę, to kolesie mnie zaczepiają i zwracają na mnie uwagę. super;)
Ostatnio miałam niewiarygodną sytuację. Ubrałam się w niebieską bluzkę, trzymającą się na samych piersiach, do tego założyłam krótką czarną mini przed kolano, i b. wysokie, również czarne buty na koturnie:D. Dodatkowo rozpuściłam włosy i zrobiłam makijaż. Wiecie, co się stało? Przebywałam akurat w mieście. Szłam do supermarketu, gdy nagle usłyszałam trąbienie. Gdy się odwróciłam, okazało się, że faceci, zaczęli na mnie trąbić. Jeden koleś nawet podjechał obok mnie, uchylił szybę i spytał się:
On: gdzie idę?.
Ja na to: do rossmana.
On na to: może cię gdzieś podwieźć?,
Ja na to: nie dziękuję, poradzę sobie.
On potem, spytał: masz chłopaka?,
Odpowiedziałam, że nie mam.
On na to: dasz mi swój nr?,
Ja mu na to: ok, i podałam nr.
On zapisał i się spytał, czy chciałabym się z nim na kawę umówić?
Ja na to: b chętnie, tylko że nie dziś.
To on powiedział: może pogadamy chwile?
Ja na to: ok i sb gadaliśmy tak z pól h:)
Stwierdziłam, że pod wzgl. charakteru jest b w porządku. Tylko, że pod względem wyglądu, wgl. mi nie odpowiadał. Jest meeega gruby i w dodatku podobny do chłopaka, który do niemiec na zarobek pojechał, i mieliśmy się spotkać, jak przyjedzie do Polski, ale mnie zostawił:/
Wracając, do opisu, nowo poznanego chłopaka, przedstawił się, że ma na imię Ł., powiedział ze ma 30 lat, jest z mojego ukochanego miasta;D. Pogadaliśmy jeszcze trochę, poszłam do rosmanna, i on powiedział, że poczeka i zaproponował podwózkę, gdzie bd chciała. Słysząc to, spytałam się: Czy nic mi nie zrobi?, on na to, ze nic:). Wiec powiedział:am, że jeśli może, to niech mnie do supermarketu podwiezie, on na to ok, i mnie podwiózł:). Ba, nawet poczekał, aż zrobię zakupy i podwiózł mnie do mieszkania;). Niestety, potem chciał mnie macać i całować, to go odpychałam. Jak zrozumiał, że nie chcę, to odpuścił. Liczyłam na to, że mi chociaż smsa napisze, ale tak się nie stało. Przypuszczam, że musiał źle zapisać mój nr, i przez to nie dostałam żadnego smsa. A szkoda:/
Wczoraj, byłam z dwiema koleżankami na spacerku, pizzy, ploteczkach, rozmowie o różnych ciekawych rzeczach;) Zwieńczeniem tego spotkania, była świetna sesja zdjęciowa, z naszym udziałem;) Śmiechu i zabawnych min i pozowania do zdjęć nie było końca;) Dziękuję Wam dziewczynki, za bardzo miło i pozytywnie spędzony czas ;) Oby więcej takich wypadów;)
Tymczasem, lato w pełni, gorąco jak w piekle, doskwierają mi b wysokie temperatury, duszność i skwar na dworzu. Jedynym plusem z całej tej sytuacji, jest możliwość opalania się;)
Dziś, moja mama obchodzi urodziny;) Życzę jej wszystkiego najlepszego;)
Więc trzymajcie się lodowato, i oczekujcie następnego postu;)
Buziaczki kochanym czytelnikom:*;*:*;*
Mam problem z pisaniem z kolesiami smsów i wgl wiadomości na portalach randkowych, czy wziętych z randki z radiem czy randki telewizyjnej. Na tą chwilę, dałam sb spokój z pisaniem z kolesiami na pewnym portalu, z resztą z smsami tez. Po części przyczyną tego spokoju, jest fakt, że chłopcy, z którymi miałam się spotkać, albo mi nic nie odp w przeddzień spotkania, albo odpisywali ze się nie spotkamy, bo maja robotę. Jasne. Stare przysłowie mówi, psu i facetowi nie należy ufać i wierzyć. Jak wiadomo, ziarnko prawdy w tej sentencji jest.
Niedawno, dosłownie 2 czerwca, byłam z rodziną na chrzcinach u mojego kuzyna, w bardzo wiele kilometrów oddalonej miejscowości ;) Chrzest był córki kuzyna. Wiecie, co odwaliliśmy? pomyliliśmy kościoły i to dosłownie. Na zaproszeniu, widniał adres innego kościoła, tzn tego, do którego przyjechaliśmy, zamiast tego, w którym powinniśmy być. Jak się później okazało,pomyliła się przyszła żona mojego kuzyna, gdyż zły adres na naszym zaproszeniu napisała, ale nie jesteśmy źli, za taki obrót sprawy. W sumie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a jednak, wydarzyło się coś niesamowitego. Wyobraźcie sobie, że ksiądz na kazaniu, mówił że jest misjonarzem i że miał w swoim życiu taki przypadek, że ochrzcił 104 letniego pana. Jak opowiadał, najbardziej była zadowolona konkubina owego starszego pana, ponieważ dzięki udzieleniu jej wybrankowi chrztu, mogli zawrzeć związek małżeński, po tylu latach bycia razem, bez sakramentu. Co prawda, stare małżeństwo, nacieszyło się tym małżeństwem tylko przez 2 tygodnie, ponieważ po tym czasie dziadek zmarł, jednak babcia, najbardziej ucieszyła się, że została jego żoną. Przyznacie, że to ciekawa, i niesamowita opowieść?:)
Miałam 2 rozmowy i 1 egzamin na dane stanowisko pracy. Zobaczymy jak to wyszło. Wyniki niebawem:). Zauważyłam pewną zależność w rozmowach kwalifikacyjnych.Otórz, jeśli się dogadujemy z przyszłymi pracodawcami, i rozmowa ta nie jest sztywna i drętwa, tylko miła, przyjemna i swobodna, to jest duże prawdopodobieństwo, że po takiej rozmowie, pracodawcy przyjmą nas do pracy. Niedawno, miałam dwa takie przypadki, i jak na razie, są mną zainteresowani. Ciekawe, jak długo. Czas pokaże;)
Zauważyłam, ze jak się lepiej ubiorę, to kolesie mnie zaczepiają i zwracają na mnie uwagę. super;)
Ostatnio miałam niewiarygodną sytuację. Ubrałam się w niebieską bluzkę, trzymającą się na samych piersiach, do tego założyłam krótką czarną mini przed kolano, i b. wysokie, również czarne buty na koturnie:D. Dodatkowo rozpuściłam włosy i zrobiłam makijaż. Wiecie, co się stało? Przebywałam akurat w mieście. Szłam do supermarketu, gdy nagle usłyszałam trąbienie. Gdy się odwróciłam, okazało się, że faceci, zaczęli na mnie trąbić. Jeden koleś nawet podjechał obok mnie, uchylił szybę i spytał się:
On: gdzie idę?.
Ja na to: do rossmana.
On na to: może cię gdzieś podwieźć?,
Ja na to: nie dziękuję, poradzę sobie.
On potem, spytał: masz chłopaka?,
Odpowiedziałam, że nie mam.
On na to: dasz mi swój nr?,
Ja mu na to: ok, i podałam nr.
On zapisał i się spytał, czy chciałabym się z nim na kawę umówić?
Ja na to: b chętnie, tylko że nie dziś.
To on powiedział: może pogadamy chwile?
Ja na to: ok i sb gadaliśmy tak z pól h:)
Stwierdziłam, że pod wzgl. charakteru jest b w porządku. Tylko, że pod względem wyglądu, wgl. mi nie odpowiadał. Jest meeega gruby i w dodatku podobny do chłopaka, który do niemiec na zarobek pojechał, i mieliśmy się spotkać, jak przyjedzie do Polski, ale mnie zostawił:/
Wracając, do opisu, nowo poznanego chłopaka, przedstawił się, że ma na imię Ł., powiedział ze ma 30 lat, jest z mojego ukochanego miasta;D. Pogadaliśmy jeszcze trochę, poszłam do rosmanna, i on powiedział, że poczeka i zaproponował podwózkę, gdzie bd chciała. Słysząc to, spytałam się: Czy nic mi nie zrobi?, on na to, ze nic:). Wiec powiedział:am, że jeśli może, to niech mnie do supermarketu podwiezie, on na to ok, i mnie podwiózł:). Ba, nawet poczekał, aż zrobię zakupy i podwiózł mnie do mieszkania;). Niestety, potem chciał mnie macać i całować, to go odpychałam. Jak zrozumiał, że nie chcę, to odpuścił. Liczyłam na to, że mi chociaż smsa napisze, ale tak się nie stało. Przypuszczam, że musiał źle zapisać mój nr, i przez to nie dostałam żadnego smsa. A szkoda:/
Wczoraj, byłam z dwiema koleżankami na spacerku, pizzy, ploteczkach, rozmowie o różnych ciekawych rzeczach;) Zwieńczeniem tego spotkania, była świetna sesja zdjęciowa, z naszym udziałem;) Śmiechu i zabawnych min i pozowania do zdjęć nie było końca;) Dziękuję Wam dziewczynki, za bardzo miło i pozytywnie spędzony czas ;) Oby więcej takich wypadów;)
Tymczasem, lato w pełni, gorąco jak w piekle, doskwierają mi b wysokie temperatury, duszność i skwar na dworzu. Jedynym plusem z całej tej sytuacji, jest możliwość opalania się;)
Dziś, moja mama obchodzi urodziny;) Życzę jej wszystkiego najlepszego;)
Więc trzymajcie się lodowato, i oczekujcie następnego postu;)
Buziaczki kochanym czytelnikom:*;*:*;*
poniedziałek, 27 lipca 2015
Codzienność, czasem zmienna, częściej rutynowa. Urywek z życia, wzięty pod uwagę;)
Hej Wszystkim;)
Ostatnio niewiele się u mnie wydarzyło.
Na tydzień pojechałam do miasta, w którym mieszkam i studiuje. Pewnie zapytacie, w jakim celu? Otórz, w celu szkolenia na pokojówkę, zakupów ciuchów, wizyty w urzedzie pracy oraz spotkania z koleżankami oraz kolesiami, ale po kolei.
Szkolenie na pokojówkę, było dokładnie 2 tygodnie temu, w piątek. I niestety zakonczyło się fiaskiem:/ Wiecie dlaczego? kazali mi w ciągu ośmiu godzin, posprzątać 30 pokoi. Jak się zapewne domyślacie, nie dałam rady i z tego powodu nie zostałam zatrudniona. Z drugiej strony, w sumie może lepiej, że się tak stało, przynajmniej poznałam swoje możliwości;)
Szukanie pracy, nie przyniosło pozytywnych rezultatów, natomiast zakupy owszem;) obkupiłam się za wszystkie czasy:) Na miejsce zakupów, wybrałam pobliskie ulubione miasto, do którego pojechałam na zakupy az 2x w ciągu tygodnia:) super;) Jechałam też b nowoczesnym rejsowym autobusem takim w podobie do polskiego busa, full wypasionego;) normalnie szalenstwo, drogo mnie ta podróż kosztowała, ale warto było;)
Spotkałam się z kolezankami. Z jedną aż dwa razy, co udokumentowałyśmy zdjęciami, które koleżanka wrzuciła na portal społecznościowy. Z drugą natomiast, wybrałam się na imprezę, na której poznałam chłopaka z Warszawy. Jednak pisze on ze mną smsy bardzo sporadycznie, co mnie ciągle martwi:/
Byłam również w urzędzie pracy, żeby się odhaczyć praktycznie i zobaczyć z koleżankami;) Nic dla mnie nie mają, ale może niebawem, to się zmieni:)
Jeśli chodzi, o spotkania z kolesiami, to spotkalam się z dwoma:) Obydwa spotkania, były katastrofalne.
Pamiętacie, jak pisałam Wam o tym, że piszę z takim kolesiem, co prowadzi firmę zajmującą się tworzeniem balkonów, balustrad itp.? Spotkałam się z nim. Jednak na spotkaniu, okazal on sie byc bardzo niesmialy i wgl zawstydzony, i troche brzydszy niz na zdjeciu. Więc poszliśmy na pizze, a potem pojechaliśmy sb pozwiedzać okolice, jego samochodem. Było b fajnie;) Potem pisaliśmy ze sobą do piątku, i wydarzyło się coś, o czym napiszę nieco poźniej.
Z drugim kolesiem, spotkałam się na neutralnym gruncie - czyli w galerii handlowej. Matko jedyna, okazał się być naprawdę b brzydki, normalnie tak brzydkiego chlopaka to w zyciu nie widzialam. Spotkanie bylo katastrofa, wgl tylko gadalismy nigdzie nie poszlismy, wgl nic nie zaproponowal. Ale musze przyznac ze pomimo tak zlego spotkania nadal z nim pisze, poniewaz fajnie mi sie z nim pisze, ma bardzo w porzadku charakter, i ........ pracuje u gospodarza, z czego zadowolona nie jestem, wrecz przeciwnie. Nawet transport na imprezy zaproponowal. Kto wie, moze skorzystamy z kolezankami z tego przy okazji;) mam tylko nadzieje, ze sie we mnie nie zakocha, bo to bedzie masdakra. Nie daj Boże.
Co dalej...
Po tygodniu spędzonym w miescie, wróciłam do rodziców. Aktualnie, pomagam im w gospodarstwie, wciąż wysyłam CV. Zobaczymy, co to będzie.
Nie można wierzyć facetom, a zywym tego przykladem, jest koles co tworzy balustrady i takie tam, o czym chciałam opowiedzieć;) więc tak, pisalismy do piątkowego wieczoru, wszystko zapowiadało się fajnie i pięknie. Umuwliśmy się, ze on przyjedzie w moje rodzinne strony w odwiedziny. lecz jak wiadomo, był to tylko plan. Tak się jednak nie stało, nie przyjechał, a wiecie czemu? bo nie pisalismy w sobote, gdyz bylam zajeta sprzataniem i wgl, potem on myslal ze sie na niego obrazilam czy cos, ale te esy wgl do mnie nie doszly:/ wiec o tym mu oznajmilam. A on, kiedy sie dowiedzial, napisal mi ze zepsul mu sie akumulator w samochodzie i wciaz jest w naprawie od pol tygodnia i nie wie czy dzis skoncza go naprawiac. wkurzylam sie, zajełam sie swoimi planami a jego mialam gdzies. napisalam mu tylko zeby nie przyjezdzal jak tak jest. i to byl koniec, juz nie piszemy ze soba. Jak widzicie, nie warto polegac na facetach bo i tak cie do wiatru wystawią - taki jest morał całej tej sytuacji;)
Nie byłam teraz na imprezie, chociaz raz;) ale za to, byłam z dwiema kolezankami na pizzy, i od razu potem, na spontanicznym wypadzie na festyn, w nieodległej miejscowości. Wypad oceniam b. pozytywnie;)
Wczoraj mama moja obchodziła imieniny. Złożyłam jej śliczne życzonka.
Teraz wypróbowuję pisanie z kolesiami, nie tylko z portalu randkowego, ale z telewizji też. Szkoda tylko, że chłopak, który pochodzi z stron mojej cioci, dał sobie spokój z pisaniem ze mną. Wyjechał na mazury, podrywa dziewczyny i wgl. Podejżewam, ze skoro nie mamy o czym pisac, to nasza znajomość właśnie dobiegła końca, niestety:/
A teraz jestem u rodziców i im pomagam. Może mnie jeszcze zaproszą na rozmowę, kto wie?;)
To jak na razie tyle. Jeśli coś się mega fajnego zdarzy w moim życiu, dam znać. Tymczasem, do zobaczenia w kolejnym poście;)
Ostatnio niewiele się u mnie wydarzyło.
Na tydzień pojechałam do miasta, w którym mieszkam i studiuje. Pewnie zapytacie, w jakim celu? Otórz, w celu szkolenia na pokojówkę, zakupów ciuchów, wizyty w urzedzie pracy oraz spotkania z koleżankami oraz kolesiami, ale po kolei.
Szkolenie na pokojówkę, było dokładnie 2 tygodnie temu, w piątek. I niestety zakonczyło się fiaskiem:/ Wiecie dlaczego? kazali mi w ciągu ośmiu godzin, posprzątać 30 pokoi. Jak się zapewne domyślacie, nie dałam rady i z tego powodu nie zostałam zatrudniona. Z drugiej strony, w sumie może lepiej, że się tak stało, przynajmniej poznałam swoje możliwości;)
Szukanie pracy, nie przyniosło pozytywnych rezultatów, natomiast zakupy owszem;) obkupiłam się za wszystkie czasy:) Na miejsce zakupów, wybrałam pobliskie ulubione miasto, do którego pojechałam na zakupy az 2x w ciągu tygodnia:) super;) Jechałam też b nowoczesnym rejsowym autobusem takim w podobie do polskiego busa, full wypasionego;) normalnie szalenstwo, drogo mnie ta podróż kosztowała, ale warto było;)
Spotkałam się z kolezankami. Z jedną aż dwa razy, co udokumentowałyśmy zdjęciami, które koleżanka wrzuciła na portal społecznościowy. Z drugą natomiast, wybrałam się na imprezę, na której poznałam chłopaka z Warszawy. Jednak pisze on ze mną smsy bardzo sporadycznie, co mnie ciągle martwi:/
Byłam również w urzędzie pracy, żeby się odhaczyć praktycznie i zobaczyć z koleżankami;) Nic dla mnie nie mają, ale może niebawem, to się zmieni:)
Jeśli chodzi, o spotkania z kolesiami, to spotkalam się z dwoma:) Obydwa spotkania, były katastrofalne.
Pamiętacie, jak pisałam Wam o tym, że piszę z takim kolesiem, co prowadzi firmę zajmującą się tworzeniem balkonów, balustrad itp.? Spotkałam się z nim. Jednak na spotkaniu, okazal on sie byc bardzo niesmialy i wgl zawstydzony, i troche brzydszy niz na zdjeciu. Więc poszliśmy na pizze, a potem pojechaliśmy sb pozwiedzać okolice, jego samochodem. Było b fajnie;) Potem pisaliśmy ze sobą do piątku, i wydarzyło się coś, o czym napiszę nieco poźniej.
Z drugim kolesiem, spotkałam się na neutralnym gruncie - czyli w galerii handlowej. Matko jedyna, okazał się być naprawdę b brzydki, normalnie tak brzydkiego chlopaka to w zyciu nie widzialam. Spotkanie bylo katastrofa, wgl tylko gadalismy nigdzie nie poszlismy, wgl nic nie zaproponowal. Ale musze przyznac ze pomimo tak zlego spotkania nadal z nim pisze, poniewaz fajnie mi sie z nim pisze, ma bardzo w porzadku charakter, i ........ pracuje u gospodarza, z czego zadowolona nie jestem, wrecz przeciwnie. Nawet transport na imprezy zaproponowal. Kto wie, moze skorzystamy z kolezankami z tego przy okazji;) mam tylko nadzieje, ze sie we mnie nie zakocha, bo to bedzie masdakra. Nie daj Boże.
Co dalej...
Po tygodniu spędzonym w miescie, wróciłam do rodziców. Aktualnie, pomagam im w gospodarstwie, wciąż wysyłam CV. Zobaczymy, co to będzie.
Nie można wierzyć facetom, a zywym tego przykladem, jest koles co tworzy balustrady i takie tam, o czym chciałam opowiedzieć;) więc tak, pisalismy do piątkowego wieczoru, wszystko zapowiadało się fajnie i pięknie. Umuwliśmy się, ze on przyjedzie w moje rodzinne strony w odwiedziny. lecz jak wiadomo, był to tylko plan. Tak się jednak nie stało, nie przyjechał, a wiecie czemu? bo nie pisalismy w sobote, gdyz bylam zajeta sprzataniem i wgl, potem on myslal ze sie na niego obrazilam czy cos, ale te esy wgl do mnie nie doszly:/ wiec o tym mu oznajmilam. A on, kiedy sie dowiedzial, napisal mi ze zepsul mu sie akumulator w samochodzie i wciaz jest w naprawie od pol tygodnia i nie wie czy dzis skoncza go naprawiac. wkurzylam sie, zajełam sie swoimi planami a jego mialam gdzies. napisalam mu tylko zeby nie przyjezdzal jak tak jest. i to byl koniec, juz nie piszemy ze soba. Jak widzicie, nie warto polegac na facetach bo i tak cie do wiatru wystawią - taki jest morał całej tej sytuacji;)
Nie byłam teraz na imprezie, chociaz raz;) ale za to, byłam z dwiema kolezankami na pizzy, i od razu potem, na spontanicznym wypadzie na festyn, w nieodległej miejscowości. Wypad oceniam b. pozytywnie;)
Wczoraj mama moja obchodziła imieniny. Złożyłam jej śliczne życzonka.
Teraz wypróbowuję pisanie z kolesiami, nie tylko z portalu randkowego, ale z telewizji też. Szkoda tylko, że chłopak, który pochodzi z stron mojej cioci, dał sobie spokój z pisaniem ze mną. Wyjechał na mazury, podrywa dziewczyny i wgl. Podejżewam, ze skoro nie mamy o czym pisac, to nasza znajomość właśnie dobiegła końca, niestety:/
A teraz jestem u rodziców i im pomagam. Może mnie jeszcze zaproszą na rozmowę, kto wie?;)
To jak na razie tyle. Jeśli coś się mega fajnego zdarzy w moim życiu, dam znać. Tymczasem, do zobaczenia w kolejnym poście;)
poniedziałek, 13 lipca 2015
Niepowodzenia na rozmowach, najgorsza impreza w życiu. Takie jest życie.
Trzy ostatnie rozmowy nie przyniosły oczekiwanego przeze mnie rezultatu :/ w ostateczności nikt do mnie nie zadzwonił:( z tej desperacji, wysłałam CV na sprzataczke do hotelu, ale nawet w tej sprawie się nie odezwali :/
Co u mnie?
Byłam w tą sobotę na imprezie. Wyobrazcie sb ze miałam się spotkać na niej z fizjoterapeuta, który na ostatniej impr przypadl mi do gustu ;) tak się jednak nie stało, ponieważ w dzień imprezy, koleś sb wymyślił ze zwichnal sobie kolano:( To wydarzenie było przedsmakiem armagedonu, który tego dnia dopiero nadchodzil. Wyobrazcie sb ze ja, wraz z koleżanką A., która nie ma chłopaka, zabralysmy się na imprezę z tym samym kierowca, co poprzednio:) z początku impry nic nie wskazywało na to, że ten koleś ma wobec nas niecne zamiary. Wraz z upływem godzin, jego zachowanie, stawało się coraz bardziej jasne. Wiecie, co on robił? Cały czas na imprezie za nami chodził, nie opuszczał nas nawet na krok. Kiedy się spytalysmy, czemu nie chodzi ze swoimi znajomymi, odpowiedział, że woli nasze towarzystwo. Następnie stawiał nam obu b drogie drinki. Choć ich nie chciqlysmy, mówił bierzcie, bo się obraże. Dobra. Ale to jeszcze nic. Później pokazał na co go stać. Podlazil tak b blisko nas, dotykał za reke mnie i koleżankę, szturchal nas, laskotal. A jak mu mowilysmy przestań to przestawał na chwile, a potem znowu. Uciekalysmy mu cały czas, a on nas gonił jak wariat. W końcu imprezy, usiadlysmy na loży i obrazone nic do niego nie gadalysmy ani nawet nie odppwiadalysmy na jego pytania. Potem musialysmy z nim wracać do domu, i w drodze powrotnej, wszystko nam opowiedział. Mówił, że zachowuje się tak wzgl nas, ponieważ myślał, że skoro nas wozi i mimo tego, że mu płacimy za podwozke, to on odniósł wrażenie, że chcemy czegoś więcej, że on jest nami obiema zainteresowany. Mówił też, że zabiera nas na imprezę, gdyż w głębi duszy liczy na to, że tylko z nim będziemy się bawić. Sorry kole, ale siłą nas nie zmususz :)Na końcu, zabrał nas na hot dogi na orlenie, za które na szczęście same zaplacilysmy. Nie chcemy go, tylko innych chłopaków. Powiedziałam koleżance, że więcej się z nim już nie zabiorę, ona jest tego samego zdania. Nie ma co ryzykować jazdy z takim debilem. Juz się wgl do niego nie odzywam. Ten cholernik, nie pozwalał nam sb podrywać innych kolesi. To już było jego gwoździem do trumny. A on mi w smsie pisze, ze bransoletkę u niego zostawiłam. Niech sb ja zatrzyma na pamiątkę, a najlepiej niech se ja w dupe wsadzi za przeproszeniem i się od nas odwali raz na zawsze debil jeden, który jest z najniższej półki, a uważa si.e za niewiadomo kogo! Uff, od razu mi lepiej na duszy ;)
W tą niedziele był odpust, w miejscowości, z której w pobliżu pochodziła moja mama ;) było fajnie, kupiłam sb kolczyki, odwiedziłam z rodziną babcie i ciocie, dowiedziałam się paru ciekawych zeczy o fizjiterapeucie, ponieważ on pochodzi z miejscowości, w której mieszka moja ciocia, i wszyscy się tam doskonale znają ;) dowiedziałam się, że ten koleś sb naprawdę zwichnal kolano, co więcej chodzi o kulach i jest ode mnie młodszy o rok, czyli nie kłamał. Ale tematy do rozmów się już mi skończyły, wiec dalam sb z pisaniem z nim spokój. Pozatym, nie lubię kolesi, którzy pierwsi nie zaczynają pisać tylko dziewczyna musi zacząć i to ciągnąć. Echhh :/
Sprawy sercowe
Prawdę mówiąc, na ta chwile, znów z żadnym kolesiem nie pisze. Przyczyną tego jest trauma, po ostatniej dyskotece. Facet to swinia, zespół big cyc trafil z ta piosenka w same sedno ;) choć wam powiem, że koleś z portalu poznany, ten co balustrady robi, czasem się odezwie. Widać że mu zależy. Reszta kolesi jest nic nie warta. Ani koleś z trojmiasta ani koleś co sb zwichnal kolano. To by było dziś na tyle. Wiec do zobaczenia niebawem moi kochani ;)
Co u mnie?
Byłam w tą sobotę na imprezie. Wyobrazcie sb ze miałam się spotkać na niej z fizjoterapeuta, który na ostatniej impr przypadl mi do gustu ;) tak się jednak nie stało, ponieważ w dzień imprezy, koleś sb wymyślił ze zwichnal sobie kolano:( To wydarzenie było przedsmakiem armagedonu, który tego dnia dopiero nadchodzil. Wyobrazcie sb ze ja, wraz z koleżanką A., która nie ma chłopaka, zabralysmy się na imprezę z tym samym kierowca, co poprzednio:) z początku impry nic nie wskazywało na to, że ten koleś ma wobec nas niecne zamiary. Wraz z upływem godzin, jego zachowanie, stawało się coraz bardziej jasne. Wiecie, co on robił? Cały czas na imprezie za nami chodził, nie opuszczał nas nawet na krok. Kiedy się spytalysmy, czemu nie chodzi ze swoimi znajomymi, odpowiedział, że woli nasze towarzystwo. Następnie stawiał nam obu b drogie drinki. Choć ich nie chciqlysmy, mówił bierzcie, bo się obraże. Dobra. Ale to jeszcze nic. Później pokazał na co go stać. Podlazil tak b blisko nas, dotykał za reke mnie i koleżankę, szturchal nas, laskotal. A jak mu mowilysmy przestań to przestawał na chwile, a potem znowu. Uciekalysmy mu cały czas, a on nas gonił jak wariat. W końcu imprezy, usiadlysmy na loży i obrazone nic do niego nie gadalysmy ani nawet nie odppwiadalysmy na jego pytania. Potem musialysmy z nim wracać do domu, i w drodze powrotnej, wszystko nam opowiedział. Mówił, że zachowuje się tak wzgl nas, ponieważ myślał, że skoro nas wozi i mimo tego, że mu płacimy za podwozke, to on odniósł wrażenie, że chcemy czegoś więcej, że on jest nami obiema zainteresowany. Mówił też, że zabiera nas na imprezę, gdyż w głębi duszy liczy na to, że tylko z nim będziemy się bawić. Sorry kole, ale siłą nas nie zmususz :)Na końcu, zabrał nas na hot dogi na orlenie, za które na szczęście same zaplacilysmy. Nie chcemy go, tylko innych chłopaków. Powiedziałam koleżance, że więcej się z nim już nie zabiorę, ona jest tego samego zdania. Nie ma co ryzykować jazdy z takim debilem. Juz się wgl do niego nie odzywam. Ten cholernik, nie pozwalał nam sb podrywać innych kolesi. To już było jego gwoździem do trumny. A on mi w smsie pisze, ze bransoletkę u niego zostawiłam. Niech sb ja zatrzyma na pamiątkę, a najlepiej niech se ja w dupe wsadzi za przeproszeniem i się od nas odwali raz na zawsze debil jeden, który jest z najniższej półki, a uważa si.e za niewiadomo kogo! Uff, od razu mi lepiej na duszy ;)
W tą niedziele był odpust, w miejscowości, z której w pobliżu pochodziła moja mama ;) było fajnie, kupiłam sb kolczyki, odwiedziłam z rodziną babcie i ciocie, dowiedziałam się paru ciekawych zeczy o fizjiterapeucie, ponieważ on pochodzi z miejscowości, w której mieszka moja ciocia, i wszyscy się tam doskonale znają ;) dowiedziałam się, że ten koleś sb naprawdę zwichnal kolano, co więcej chodzi o kulach i jest ode mnie młodszy o rok, czyli nie kłamał. Ale tematy do rozmów się już mi skończyły, wiec dalam sb z pisaniem z nim spokój. Pozatym, nie lubię kolesi, którzy pierwsi nie zaczynają pisać tylko dziewczyna musi zacząć i to ciągnąć. Echhh :/
Sprawy sercowe
Prawdę mówiąc, na ta chwile, znów z żadnym kolesiem nie pisze. Przyczyną tego jest trauma, po ostatniej dyskotece. Facet to swinia, zespół big cyc trafil z ta piosenka w same sedno ;) choć wam powiem, że koleś z portalu poznany, ten co balustrady robi, czasem się odezwie. Widać że mu zależy. Reszta kolesi jest nic nie warta. Ani koleś z trojmiasta ani koleś co sb zwichnal kolano. To by było dziś na tyle. Wiec do zobaczenia niebawem moi kochani ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)