niedziela, 27 grudnia 2015

Po krótkich świętach, pora wrócić do codzienności:D

Heja Drodzy Czytelnicy;D
Miło jest napisać post po świętach. Muszę przyznać, że troszkę się działo;)
Dzień przed wigilią, postanowiłam, że wrócę do rodziny, a na wigilię, wezmę sb wolne. Więc, tego dnia przed wigilią, odwiedził mnie właściciel lokalu, od którego szef wynajmuje. Życzył mi Wesołych świąt itp.W niniejszym dniu, szef pozwolił mi się zwolnić godzinkę, żebym zdążyła na autobus i zadzwonić do niego, jak będę wychodzić. Tak też zrobiłam, i on - o dziwo, życzył mi spokojnych świąt. Wow, sukces;) czyżby przestał mnie nie lubieć z powodu świąt? Niewiarygodne;) Mój tata stwierdził, że w czasie świąt nawet barany powszednieją. Może coś w tym jest;)
Tak się złożyło, że przyjechał po mnie brat, przez to, nie musiałam autobusem się tłuc. Potem, pojechaliśmy do mojego ulubionego miasta, kupić prezenty rodzicom. Co mnie zdziwiło, brat zachowywał się wzorowo na zakupach. Wgl nie wymawiał, że chodzę za długo po sklepach, nie niecierpliwił się i nie denerwował. Sukces;) Potem, dowiedziałam się, że tak postępował tylko i wyłącznie z okazji świąt, i żeby kupić prezenty;) Ale, mimo wszystko, postęp był widoczny;) Tata dostał sweter, a mama kosmetyki i żelazko. Mamie, prezent się spodobał, z tatą było ciężej. A ja, dostałam troszeczkę pieniążków na drobne wydatki. W wigilię, najpierw byłam po zakupy, potem posprzątałam, miałam wieczerzę, a na koniec, byłam na pasterce w największej bazylice w naszym kraju. Natomiast święta, upłynęły mi na jedzeniu, piciu, oglądaniu filmów, spacerach, i przejażdżkach samochodem, w celu oglądania dekoracji świątecznych. Święta, spędziła z Nami tylko dziewczyna mojego brata, rodzina niestety tradycyjnie można powiedzieć, nie dotarła. Było naprawdę super;) Na imprezie nie byłam, ale spędziłam ten czas z rodziną;) Dziś, wracam do normalności i szarej codzienności. Pora wrócić do miasta, mieszkania, pracy i koleżanek;) Czas, zacząć też przygotowania do Sylwestra;) Na samym końcu tego postu, przedstawiam to, co udało mi się uchwycić, podczas wycieczki i oglądaniu światełek. Nie są one dobrej jakości, gdyż robiłam je przejazdem, ale ważne, że są;) Niebawem, napiszę kolejny post;) do zobaczenia;)










wtorek, 22 grudnia 2015

Już za chwileczkę, już za momencik - święta, a u mnie spokój;) Najlepszych świąt życzę;D

Heja Kochani;D Ubiegły tydzień minął dość nerwowo, ze względu na pisanie pracy, musiałam oddać cały rozdział, więc cały tydzień się tym zajmowałam. Ale, w zamian za to, weekend miałam niesamowity.
W czwartek, byłam w netto, gdyż już nie miałam nic do jedzenia, musiałam się zaopatrzyć. Jednak, tego dnia, coś źle się czułam i nic do chłopaka nie zagadałam. Ustawiłam się w kolejce do niego, ale na moje szczęście, przyszła jego koleżanka i zawołała do drugiej kasy, gdyż kolejka się duża zrobiła,. On to zauważył I się zasmucił. W piątek, znów tam poszłam, gdyż miałam na celu kupić minidrzewko, które tylko tam można kupićJ. I wiecie co? On, tego dnia też tam był;D. Jak mnie zobaczył robiącą zakupy, sam podszedł do mnie I powiedział:” Dzień dobry, Cześć”, na co mu odpowiedziałam “Cześć”. I kurcze, uciekł mi, gdyż się speszył I zawstydził. Ale, przyznajcie ze mną szczerze, że postęp w naszej relacji jest;) Kurcze, mogłam do niego zagadać jeszcze. Myślę, że okazji będzie sporo;D. Na chwilę obecną, nie zawracam sobie głowy pisaniem z chłopakami, dałam sobie z tym spokój na jakiś czas;)
W ten weekend miałam zjazd, nocowałam od piątku w tym celu koleżanki. W sobotę miałam seminarium i inne zajęcia. Tego dnia, trzasnęłyśmy  sobie po winku cincin;) Było niesamowicie dobreJ. Na imprezie nie byłyśmy ale w niedzielę za to były zajęcia do późnej nocy, I niezapowiedziane zaliczenie z jednego przedmiotu:/. W poniedziałek, po pracy, udałam się z koleżanką do galerii na oglądanie propozycji prezentów dla bliskich;). Dziś też w tym celu pójdę, ale sama, w końcu to już ostatni dzwonek, na kupno prezentówJ. A jutro, wracam do rodziców, aby pomóc mamie w przygotowaniach do świąt I ogólnie, żeby spędzić z rodziną ten świąteczny czas;).

Życzę Wam Kochani zdrowych, spokojnych I rodzinnych świąt, przepełnionych radością w sercu I pięknych chwil, niespodziewanych gości i miłości;) Po świętach, postaram się napisać kolejny post;) Do zobaczenia po świętach;D 

wtorek, 15 grudnia 2015

Żyjemy tu i teraz. Odłóżmy przeszłość na półkę. Nawiążmy do słów "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy", gdyż staną się one dla nas wielką niespodzianką: niewiadomą i nieprzewidywalną.

Heja kochani;D Ten tydzień, upłynął dużo spokojniej niż poprzedni;). Cały czas chodzę na staż. Jeszcze póki co. Na szczęście we wtorek, rozmawiałam z odpowiednimi osobami, odnośnie moich relacji z tyranicznym szefem, i wiecie co? Jak na razie poskutkowało. Widzę poprawę w jego zachowaniu, względem mnie;) W poniedziałek i środę, spotkałam się z koleżanką. Poszłyśmy sobie jednego dnia na jedzonko i oglądanie ubrań i dodatków, a kolejnego dnia postąpiłyśmy podobnie, z tą różnicą, że wybrałyśmy w tym celu inną galerię. Głównym celem – niespodzianką w środę, przeze mnie zaplanowaną, było poznanie ze sobą moich dwóch koleżanek. Stwierdzam, że b. pozytywnie upłynął ten czas na interesujących naszych rozmowach. Wgl, obie dziewczyny, są zadowolone, że je ze sobą poznałam nawzajem. Możliwe nawet, że kiedyś wszystkie, wybierzemy się na wspólną imprezę, kto wie?:) Tego dnia, wybrałam się z jedną z moich koleżanek, i z jej dwiema kumpelami na imprezę. Miałyśmy okazję – musiałyśmy opić zdane prawko mojej kumpeli. Wgl. było zwałowo i b pozytywnie. Wgl znowu miałam przygodę. Bawiłyśmy w dwóch klubach tamtej nocy, ale w ostateczności, powróciłyśmy do początkowego i tam już do końca pozostałyśmy. Poznałam kolesia na imprezie, ale coś nie był w moim typie, ale stwierdziłam lepszy rydz, niż nic. Wgl, znów miałam przygodę. Miałam zamiar wrócić nocnym autobusem, niestety wypadł więc musiałam wrócić taksówką. Wyobraźcie Sb, że poznałam taksówkarza. Wszystko byłoby dobrze – gdyby facet nie miał 60 lat. Było widać, że się jemu spodobałam. On gadał całą drogę, ja tylko słuchałam. Dał mi swój nr, i wgl. mówił, ze szkoda że musze już uciekac, jak mu się ze mną b dobrze gada. Pożegnałam się i wróciłam bezpiecznie do mieszkania. Chociaż obie z koleżanką poznałyśmy chłopaków i choć jednak nic z tych znajomości nie wyszło, i znów miałam przygodę z taxi, mamy co wspominać przez dłuższy czas;). Czwartek i piątek upłynęły spokojnie. Kurczę, miałam w pracy okazję na poznanie fajnego chłopaka, takiego nieśmiałego i wgl. w moim typie, ale nie chciał mojego nru tylko do firmy. A szkoda, straciłam taką b fajną szansę:/ Mam jego wizytówkę, więc może kiedyś się tam wybiorę, i zapytam o kolesia, który mi dał tą wizytówkę. Kurcze, przypomina to trochę bajkę o kopciuszku, tylko że w odwrotną stronęJ Tymczasem, weekend upłynął na odpoczynku od pracy i szkoły;D Wczoraj miałam b. ciekawy dzień. Na początek, niespodziewanie wpadł szef z kursantem.  Pisałam przez weekend z takim jednym kuzynem mojej koleżanki, i wiecie co? Postanowiłam go zaprosić na spotkanie do mojej pracy. Przyjechał wiec, pogadaliśmy trochę, zrobiłam mu herbaty i poczęstowałam ciastkami. Wtedy, wpadł taki pan 40 letni, któremu podejrzewam, że się chyba podobam, i poznaliśmy się w osk, gdyż miał sprawe do szefa, i często mnie odwiedza (wgl on lubi się takimi głupotami zajmować w wolnym czasie że naprawdę jestem cały czas pod wrażeniem. I nie ma żony, czasem z nim na portalu spolecznosciowym pisze). Nie przeszkadzało mu to, że gadałam z tym kolegą, spytał się tylko kto to jest, pogadał chwilę i Sb poszedł. Ale wgl taki był zmieszany. Nie wiedział co powiedzieć przy nim. Potem, pojechałam z tym kolega do chińskiej patelni, a na koniec, zaproponowałam, żeby mnie przewiózł swoim samochodem po okolicy, na koniec, odwiózł mnie do domu. To był b miło spędzony dzień i wieczór. Nasza szkoła wygrała jakimś cudem plebiscyt;) A dzisiejszy dzień minął spokojnie;) Kurczę, teraz w ten weekend mam zjazd i muszę oddać rozdział. Ciekawe, co to będzieJ Na pewno przenocuję koleżanki. W tym tygodniu będzie ciężko – już to widzę. Może będzie dobrze, powinnam się pozytywnie nastawić;)

Tymczasem, oczekujcie następnego postu;) Cześć i trzymajcie się i oczekujcie ze mną śniegu;) Papatki;):D;)

niedziela, 6 grudnia 2015

Mikołajki - czas słodyczy i wspomnień o niebywałych przygodach;D

Cześć;D Oj, muszę przyznać, że ostatnio coś ociągnęłam się z pisaniem. Postanowiłam naprawić ten błąd. Tak więc, czwartek z zeszłego tygodnia upłynął spokojnie, z resztą weekend też. W weekend spotkałam się z bratem mojej koleżanki. Wiecie co? było zwałowo. Pisaliśmy ze sobą przez kilka dni na portalu społecznosciowym. Wgl, mieliśmy się pod takim blokiem innym spotkać, co jest mały parking, ale on przyjechał na ten duży parking pod moim blokiem. Z tego wyszedł taki galimatias niesamowity;D. Widziałam przez okno jak podjechał inny samochód, wszystkie kojarzyłam z parkingu. Przyjechał dużo wcześniej niż było planowane. Wiecie co? Wyszłam sb ze śmieciami, żeby je wyrzucić jak gdyby nigdy nic, bo było po drodze i potem stałam w umówionym miejscu. Poczekałam 15 min, pomyślałam skoro nie przyjechał to postanowiłam wrócić. W drodze powrotnej, podjeżdża ten samochód i się zatrzymuje. Patrzę i myślę sb - to on! Otworzyłam drzwi do jego samochodu, i to rzeczywiście był on. Powiedziałam cześć i zaczęliśmy gadać o tym całym nieporozumieniu z miejscem spotkania. Potem się oboje śmieliśmy z tego niezrozumienia;D Chłopak ten, okazał się być nie do końca w moim typie. Zaproponował, że pojedziemy do galerii. Więc pojechałam z nim. Trochę gadaliśmy podczas podróży, lecz niedużo. Zaprosił mnie na coś do jedzenia. Dał mi wybór. Mogłam sobie wybrać na co miałam akurat ochotę. Nigdy nie jadłam qurito, więc na to się właśnie skusiłam;)Było pyszne!;D On za wszystko płacił. Potem, zaprosił mnie do kina na film igrzyska śmierci cz II - świetny był;) Też wszystko ufundował. Na koniec, odwiózł mnie bezpiecznie pod sam blok, pogadaliśmy jeszcze chwilę i poszłam do domu. On jest wysoki, troszkę gruby, czarnowłosy, średni z wyglądu, taki niby spokojny ale cholera go tam wie. Nie podoba mi się to, że jak coś się mu nie podoba to mówi o tym wprost, czepia się, lubi dogryzać, jest niemiły, wszystko najczęściej musi być tak jak on chce, kto wie, czy by nie uderzył czasem. Nie podoba mi się takie zachowanie. Ale lubi zjeść i dba, żeby dziewczyna też była najedzona, chce kupować tak bezinteresownie, jak czegoś potrzebuję, czasem schodzi na kompromis ale pod pewnymi jego warunkami, b ładnie pachniał. No i zapomniałam wspomnieć, że lubi nosić dres. Czyli jednym słowem nie bardzo mi przypadł do gustu. Później, spotkaliśmy się jeszcze tylko raz. Zaprosiłam go do miejsca pracy, był tak kochany, że przyniósł mi jedzonko, i potem zabrał na jeszcze jedno jedzenie. Na koniec, odwiózł pod sam blok, pogadaliśmy trochę i na sam koniec, wręczył mi śliczną białą różę;) Na tą chwilę, nie piszemy ze sobą, napisałam mu smsa ze na tą chwilę, tzn. do skończenia studiów nie chcę się wiązać:)A on mi na to, że poczeka. Nio, jak to mówią, pożyjemy zobaczymy.
Z koleżanka mamy ciekawe przygody;) we wtorek, umówiłam się z koleżanką na 6.30, aby z samego rana, odwieźć listę obecności na stażu. Tak się złożyło że żaden autobus nie jechał. Jak się później okazało, był jakiś strajk. Więc podróż, która normalnie miała nam zająć niecałą godzinę na drugi koniec miasta, zajęła nam aż cztery godziny. Miałyśmy niezła przygodę. Zagadała do nas na przystanku miła pani, potem wsiadłyśmy w jakiś podstawiony autobus zastępczy, niewiadomego pochodzenia, nie wiadomo nawet było, dokąd zmierzał, więc jechałyśmy tak naprawdę w ciemno. Niesamowite, jak nagle obce osoby, czekające na jednym przystanku, stały się jakby członkami jednej wielkiej rodziny, którzy poprzez jeden strajk, nie mogli dojechać na czas do pracy czy szkoły. Niezwykłe, jak nagle jeden niesprawiedliwy los, spotkał w jednym momencie tyle osób. Można byłoby niemal zanucić piosenkę "Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina".  Wgl fajnie było poodwiedzać z koleżanką dawne miejsce pracy i znajomych;) Po odwiedzinach w urzędzie, przyszedł czas na powrót. Z pewnością, znów byśmy czekały kilkadziesiąt minut na autobus, gdyby nie dobroduszność i uprzejmość pewnego pana, który kojarzył nas, że kiedyś tam pracowałyśmy. Całe szczęście, że tam stał:D. Jak stwierdziła koleżanka "spadł nam z nieba". Ten pan, podwiózł nas aż do samego centrum - fantastycznie, miałyśmy niesamowite szczęście;)Ten dzień, zostanie nam w pamięci na dłuuugo;D
Potem, tydzień upłynął spokojnie. Pisałam sobie prace, sprzątałam, oglądałam filmy i siedziałam na necie w robocie. Spotkałam się jeszcze raz z koleżanką w czwartek, zrobiłyśmy sb zdjęcie i jednocześnie maraton po supermarketach;) Weekend minął pozytywnie. w piątek odwiedził mnie w robocie szef. Wspomniał o pewnej akcji. Ale jest dobrze, nie krzyczał tym razem. Jeju jeszcze niecałe 3 miesiące muszę z nim jakoś wytrzymać, i nastąpi koniec tej roboty:)W sobotę miałam spotkanie z panią promotor. Tego dnia, spotkałam się z pewnym kolesiem, ale randka coś nie wypaliła (koleś okazał się wgl nie być w moim typie). A dziś są mikołajki, miałam z koleżanką wybrać się na film, ale nie wypaliło. Kto wie, możliwe że jutro się uda;) Mama już mi prezent niespodziankę kupiła. Możliwe, że prześle pocztą;D Ale nie mogłam coś kupić mikołaja w czekoladzie, na którego miałam chęć:) Czyżby wszystkie zostały wykupione? aż dziwne:)
Tymczasem, wszystkiego najlepszego z okazji mikołajek;D Trzymajcie się Kochani i oczekujcie następnego postu z niezwykłymi przygodami;D

środa, 25 listopada 2015

Dziś dobiega połowa tygodnia, a u mnie trochę się dzieje;)

Heja ;) Witam Was;D
Poniedziałek upłynął zwyczajnie. Wtorek podobnie, z tą różnicą, że był wykład i znów musiałam się przymilać:/ ale, na spontana odwiedziła mnie koleżanka i poszłyśmy na amerykańskie jedzenie. Przyszła też natrętna konsultantka z jakiejs firmy kosmetycznej i znowu próbowała mnie namówić na jakieś badziewne spotkanie, które niby dzisiaj ma się odbyć. Nie zamierzam na nie pójść. Ale, wczoraj, miałam szczęście spotkać chłopaka z netto, który tak bardzo mi się podoba, już 4 lata się za nim oglądam. Myślałam że go przenieśli, ale jednak nie;) i b dobrze, wręcz świetnie:) Ustawiłam się więc w kolejkę, i kto był przy kasie? Tak, właśnie On! Zerkałam na niego ukradkiem, a kiedy on mnie dostrzegł, to też zaczął zerkać w moją stronę;) Wyłożyłam swoje zakupy na taśmę. Gdy nadeszła moja kolej do obsługi, to nasza rozmowa, wyglądała w następujący sposób:
On: Dzień dobry
Ja: Chyba raczej dobry wieczór, bo już późno jest (była godzina 19.40)
On: Rzeczywiście, ale teraz dziwna jest ta pora
Ja: No tak, ciemno, zimno, do domu daleko
On: Oj tak, zimno się robi
Ja: Dobra, to ile
On: Cztery  dziewięćdziesiąt coś tam
Ja: Ok, kurcze znowu nie mam jak wydać
On: A to pani sypnie troche
Ja: Chce sie panu liczyć?
On A co to?, Pewnie;D
Ja: Skoro tak to.... ale kolejka duża się zrobiła?
On: Nic nie szkodzi
Ja: Dobra, i zaczęłam sypać, i powiedziałam: muszę się pozbyć trochę tych drobnych.
On: się uśmiechnął,  zaczął liczyć, i po chwili powiedział: wystarczy już:), wydał mi paragon uśmiechnął się do mnie, i powiedział: życzę przyjemnego wieczoru:)
Ja: Dziękuję, nawzajem;D
Przez całą rozmowę, starałam się uśmiechać do niego i ukradkiem spoglądać;D
I właśnie w ten sposób, zakończyła się nasza rozmowa:). Wyszłam i spojrzałam na niego, a on zaczął obsługiwać jakąś Panią, i nie spojrzał na mnie:/. Szkoda:/
Echhh, może w końcu, kiedy nie będzie tyle ludzi, to zagadam do niego, i dłużej sobie porozmawiamy;) Alle kiedy to nastąpi? Tego nie wie nikt:/
Na tą chwilę, sporadycznie piszę z bratem mojej koleżanki ze studiów. Jak na razie jest spoko, ale jak wiadomo, to dopiero początki. Mamy się niby spotkać w niedzielę, ale ciekawe jak z tym wyjdzie, różnie bywa, często plany nie wypalają. U mnie, często zdarza się tak jak w tym przysłowiu: myślał indor o niedzieli.... a w sobotę mu łeb ucięli:/ Ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję na pozytywny koniec tygodnia:)
Dziś spędzam kolejny nudny dzień w pracy:) ale dam radę, o ile szefowi nie podpadnę;)
Tymczasem, oczekujcie kolejnego postu ;) i trzymajcie się cieplutko, bo na dworze meeega chłodno jest:/ Widać że zima zbliża się wielkimi krokami. A wraz z nią święta, ale gdzie tu jeszcze;) Dobra narazie;D

niedziela, 22 listopada 2015

Nowy tydzień, nowe perspektywy. Z koleżanką miewamy ostatnio niezwykłe przygody;)

W poniedziałek miałam super popołudnie;) o 4, przyszła koleżanka, i razem, poczekałyśmy do końca pracy, a potem wybrałyśmy się do tej nowej galerii:) ale ona jest wielka, i ile sklepów tam jest, super;) Miałyśmy niezłą przygodę:). Kiedy byłyśmy w jednym ze sklepów, zaczepił nas pewien chłopak. Był mniej więcej w naszym wieku. Mówił, że chciałby zrobić prezent swojej dziewczynie, i chciałby jej wybrać coś z ciuchów:). Pomyślałam dobra, pomożemy chłopakowi;) Spytałam się o tą dziewczynę, w co najczęściej się ubiera, jakie kolory lubi, jak wygląda. Chłopak, pokazał nam jej zdjęcie, i powiedział, że mam jej sylwetkę. Zaproponowałam, że mogę być jego modelką, i co on wybierze dla niej, to przymierzę;) No i przymierzyłam te rzeczy - jedna bluzka i dwa sweterki, bluzka i sweterek z fajnym printem, sweterek włochaty. Wspólnie z tym kolesiem, stwierdziłyśmy co najbardziej będzie tej dziewczynie pasowało i chłopak kupił sweterek i bluzkę;) Na koniec, dostałyśmy od niego dane, aby móc znaleźć go na jednym z portali społecznościowych;) Potem, w pobliskim supermarkecie, kupiłam jedzenie i zaczęłam nawijać o szukaniu planów na jutrzejszy dzień w piwnicy (tak nazywam pomieszczenie w którym pracuje). Młody kasjer który nas obsługiwał i co nieco usłyszal, aż sie zaśmiał, a ja na to, że i tak nie wie o co chodzi;)Tylko ja z koleżanką wiemy;). Następnego dnia, znów z tą samą koleżanką wybrałyśmy się na maraton oglądania ciuchów i dobrego jedzonka, ale - tym razem nie w nowej galerii:)Potem, cały tydzień upłynął spokojnie. Kupiłam sobie w końcu taką militarną marynarkę w nowej galerii;)W piątek nie działal mi niestety internet. Nudziłam się jak niewiem co. Tego dnia, nawet spotkałam się z tym chłopakiem, co przyszedł się o kurs spytać, zaprosiłam go do miejsca swojej pracy:) spotkanie odbyło się w porządku;) A ten weekend upłynął mi na sprzątaniu, odpoczynku i oglądaniu filmów;) Miałam się z takim jednym 19latkiem, którego niedawno na imprezie poznałam spotkać, ale odmówiłam - sory ale za młody dla mnie. Na tą chwilę nie chcę z żadnym kolesiem pisać, muszę sobie od tego przerwę zrobić w końcu i wziąść się za pisanie rozdziału pracy mgr;) A dziś kolejny odcinek rolnika... na którego czekam z utęsknieniem;) Więc, czekajcie do kolejnego postu Kochani;D

poniedziałek, 16 listopada 2015

Aktywny weekend, niesie za sobą niezwykłe wydarzenia

Heja Wszystkim;) Oto kolejna dawka wydarzeń z ostatniego weekendu;)
Na czwartek, wzięłam sb wolne, byłam do południa w biblio, a później próbowałam pisać pracę;) Piątek trzynastego okazał się i tym razem pechowy. Wyobraźcie sb, że tego dnia rano, tuż przed autobusem, wróciłam się do mieszkania, gdyż myślałam, że nie wzięłam kluczy. Okazało się, że je jednak wzięłam. Ten gest, był zwiastunem pechowych wydarzeń w dalszym ciągu dnia. W związku z tym, że przez cały dzień nie miałam klientów, wyszłam sobie 15 min wcześniej z pracy, aby odebrać koleżanki z dworca (ponieważ w ten weekend miałyśmy zjazd);) Pech sprawił, że szef, przybył na miejsce pracy mnie odwiedzić, dokładnie 10 min po moim wyjściu. Kiedy zobaczył, że mnie nie ma, zadzwonił do mnie i kazał mi natychmiast wrócić. Konsekwencje tego czynu, były dla mnie straszne. Myślałam, że wyrzuci mnie z roboty od razu. Skończyło się na szczęście na ostatecznym zagrożeniu.  Bardzo się na mnie zezłościł (z resztą wcale się nie zdziwiłam). Kazał mi od teraz, bardzo przykładać się do roboty, cały czas przebywać w miejscu pracy, nigdzie się nie oddalać i wykonywać wszystkie jego polecenia. Masakra, podłożyłam mu się i teraz mam przerąbane:/ Załatwiłam z nim wszystkie bieżące sprawy, a on kazał mi raporty z każdego dnia przysyłać na meila. Nic mi nie zrobił;) Aż się boję, co jeszcze może wymyśleć:/  Po tym czynie, poczułam się winna, było mi b głupio że tak postąpiłam, straciłam również chęć współpracy z szefem. Mam nadzieję, że nie przedłuży mi tego stażu. Potem wróciłam do mieszkania, koleżanka już na mnie czekała. Trzy godziny później, przyszła kolejna koleżanka. Cały weekend razem nocowałyśmy;). W sobotę, byłyśmy na zajęciach, po nich sama wróciłam do mieszkania, aby dokończyć pisać pracę, a koleżanki pojechały do nowo otwartej galerii na zakupy ciuchów i kosmetyków:)
Kiedy wracałam ze szkoły, miałam znów dziwną przygodę.
Na jednym z przystanków, do tramwaju wsiedli dwaj wytatuowani kolesie. Jeden młody, w wieku szefa tak jakby, drugi dużo starszy przed 60tką. Rzucili w moją stronę workiem z czymś. Odskoczyłam natychmiast. ten młodszy to zauważył i powiedział do mnie "proszę się nie bać, granatów i karabinów tam nie ma". ja do niego odpowiedziałam spoko;) On na to: Myślałaś ze my jesteśmy bandziory, a to wcale nieprawda. W tym worze mamy ubrania dla dzieci z domu dziecka". Ja do nich naprawdę?, oni: tak! Ja do nich: jednak pozory mylą:) A oni: nie należy oceniać książki po okładce:) Oni na koniec, powiedzieli że jestem fajna, ja na to akurat. A potem na wychodnym, życzyłam im miłego dnia, a oni do mnie do zobaczenia:)
Dziewczyny wróciły o godzinie 21. Wieczorem, pogadałyśmy trochę i wypiłyśmy sobie winko cin cin;) W niedzielę oddałam gotowy rozdział, nad którym przeszło 2 tygodnie się męczyłam. Potem byłam z koleżankami na zajęciach do późna:) na koniec dnia, obejżałam sb rolnika szukającego żony;) A dziś, na sam koniec roboty, przyjdzie do mnie koleżanka, i razem pójdziemy na jakieś jedzonko;) może właśnie do nowo otwartej galerii;) Tymczasem, tyle na dziś;) oczekujcie następnego postu;)