poniedziałek, 26 października 2015

Staż, studia, impreza, nieoczekiwane zwroty akcji - a wszystko to, w ciągu zaledwie jednego tygodnia miało okazję się wydarzyć. I wspaniale, przynajmniej choć przez chwilę, w życiu jest kolorowo i spontanicznie;)


Heja;) Witajcie w kolejnym poście;) Znów tydzień minął tak szybko;) Oj działo się ostatnio u mnie sporo;)
W tamten weekend, nie pojechałam do rodziców, tylko zostałam w mieście. Wtedy, przyjechał do mnie brat ze swoją dziewczyną. Musieli u mnie nocować, ponieważ w sobotę byli na osiemnastce kumpeli dziewczyny mojego brata, a następnego dnia, brat musiał jechać do szkoły, na zajęcia. Jak się okazało później, brat zaspał na zajęcia i wgl. na nie nie poszedł. Został więc w moim mieszkaniu z dziewczyną, a ja, tego dnia pojechałam kupić ładne kwiatki do biura. Gdy wróciłam, przyszła bratowa, poczęstowała mnie naleśnikami własnej roboty;D mniam, były pyszne;) Następnie, pojechaliśmy wszyscy na zakupy do galerii:) Niestety, nic sobie nie kupiłam, ze względu na chwilowy brak kasy:/ Ale, może następnym razem coś sb kupię;D
Miniony tydzień, upłynął pod znakiem przygotowania materiałów do seminarium, które miałam w sobotę, a także obowiązków, związanych z przygotowaniem pomieszczeń do wykładów w osk i wgl przyjmowaniem interesantów. Miałam więc trochę pracy. Ale,  na szczęście, wszystko się jakoś udało;)
W ten weekend, miałam zjazd;) Już w piątek, przyjechały do mnie 3 koleżanki, żeby przenocować:) W sobotę byłam na zajęciach, potem na obiedzie z koleżankami, a na koniec, wszystkie szykowałyśmy się na imprezę:) Moja koleżanka, tego dnia miała strasznego pecha. Pożyczyła ode mnie żelazko, i gdy zaczęła prasować, żelazko było nastawione na zbyt wysoką temperaturę, i niestety zrobiła się dziura, w jej najlepszej, ulubionej jedwabnej bluzce. Kurczę, miała pecha, nie zauważyła, że żelazko jest tak ustawione. Ale, wszystko się dobrze skończyło, ponieważ pożyczyłam koleżance swoje imprezowe ciuchy i wszystkie byłyśmy zadowolone. Ona w podzięce za to, odwdzięczyła się pięknym makijażem na imprezę, który mi zrobiła swoimi kosmetykami. Odwaliłyśmy się wszystkie na bóstwa. Kiedy stałyśmy na przystanku, pewni panowie jechali samochodem, to zauważyłyśmy, ze aż zawrócili, żeby tylko na nas popatrzeć. Mieli oni rejestrację mojego ukochanego miasta. Pomimo bardzo pechowego dnia, impreza upłynęła nam bardzo miło i w przyjemnej atmosferze. Już, jak weszłyśmy do klubu, wszyscy na nas patrzeli chyba z zachwytem lub wręcz przeciwnie, ale nie gwizdali na szczęście. Zrobiłyśmy sobie b dużo zdjęć, przed i w trakcie imprezy. Bawiliśmy się w 15 osób, mieliśmy zamówione 2 loże, dziewczyny, specjalnie dla nas wszystkich, zaprosiły swoich kolegów, z którymi pogadałam, z jednym z nich nawet umówiłam się na imprezę w przyszłym tygodniu, w naszych okolicach (gdyż on też z moich okolic pochodzi, wgl. już wcześniej go znałam). Kto wie, może sie razem wybierzemy;) Nasza koleżanka, wypiła trochę za dużo, ale tańczyła tak bardzo specyficznie - niczym striptizerka. Wszyscy się gapili. W sobotę spotkałam sąsiadkę, spytałam się jej, czy zna chłopaka z netto, wyznała mi że trochę zna, i mówi mi, że on kiedyś miał dziewczynę, ale na tą chwilę nie wie czy ma. Kurcze, to by wyjaśniało jego zachowanie, kiedy przychodzę tam pod pretekstem zakupów, w rzeczywistości, żeby się na niego popatrzeć i ewentualnie pogadać.
Jeśli chodzi o prace mgr, muszę poprawić kilka rzeczy;) ale ogólnie rzecz biorąc, jest dobrze:)  Niedziela, upłynęła spokojnie;) wszystkie żyłyśmy wspomnieniami z sobotniej imprezy, na zajęciach byłyśmy;). A dziś, jestem znów w pracy, i zastanawiam się, co przyniesie ten tydzień:) W przyszłą niedzielę, przecież będzie 1 listopada-czyli Wszystkich Świętych, na którym to muszę być, i dlatego muszę wrócić do rodziców:) Tymczasem z nikim na tą chwilę nie piszę, lecz zdziwiłam się bardzo, że dzwonił do mnie ten chłopak, który ma firmę, która tworzy bramy i ogrodzenia. Ale nie odebrałam, bo po co? Ten temat, jest już skończony. Wysłała do mnie esa, koleżanka A. spytała się, czy jestem w domu, w sensie u rodziców. Niestety mnie tam nie było, ponieważ miałam zjazd, i musiałam przebywać tu w mieście. Mam nadzieję, że w przyszły weekend się w końcu spotkamy;)
Tymczasem, oczekujcie kolejnego, po pierwszym listopada, mam nadzieję ciekawego postu. Do zobaczenia Kochani;D

sobota, 17 października 2015

Dzień po dniu, coś mija, coś ucieka, czegoś nie wiemy, czegoś nam brak. Ważne, by w tym wszystkim sie odnaleźć i się nie zniechęcać, a rozwiązanie danych spraw przyjdzie napewno;)

Co u mnie?  Szef zniósł ulotki w końcu;) Ale, kazał mi dokupić coś do biura. Kupię i myślę, że aż się zdziwi ;) Dwa tygodnie temu, w sobotę wróciłam do starych w samo południe. Potem umyłam samochód i miałam się spotkać z koleżanką,  ale nie wyszło, bo starzy nie puścili mnie do niej tak późno. Samochodu tez mi nie pożyczyli. W niedziele, był u nas odpust. Byłam na prawie 3h mszy. Masakra. Poniedziałek upłynął normalnie. Cały dzień w pracy,  potem, po pracy, spotkałam koleżankę ze studiów,  której nienawidza moje koleżanki. Ale, mimo wszystko,  pogadałam z nią sobie chwile ;) następnie,  wróciłam do domu i robiłam porządki. Wtorek przeszedł nieco inaczej,  ponieważ był wtedy wykład, wiec musiałam biuro wysprzatac na tip top, się przymilać i robić herbatę :) poznałam dwóch chłopaków, niestety obaj dużo młodsi :/ ale przeboleje ten fakt. Niedawno obejrzałam "Starsza pani musi zniknąć", świetny film, polecam;) Ponieważ dawno nie oglądałam, musiałam nieco odświeżyć pamięć. Bardzo lubie oglądać Projekt szef, Rolnik szuka żony i  Kto poślubi mojego syna;) Praktycznie co drugi dzień, spotykam się z kumpela. Ciągle łazimy na amerykańskie jedzenie, oj rozpasiemy się obie:/ W minionym tygodniu miałam zjazd. Musiałam przenocować koleżanki, ale było fajnie;) Zrobiłyśmy razem sałatkę, wypiłyśmy trochę alkoholu, potem dziewczyny zaczęły tańczyć:). To był b miły wieczór;) Ubiegły tydzień, minął mi pod znakiem spotkań z koleżanką i rozmyślaniu nad tematem pracy mgr i szukaniu materiałów do niej w biblio. Szukam też dobrych serwisów, którzy naprawią mi telefon. Poszłam też do netto, ale coś nie bardzo mi podryw poszedł;/ no cóż, może innym razem będzie lepiej;D Dziś przyjeżdża brat, prawdopodobnie z dziewczyną, ponieważ ma zjazd. Ciekawe, co to będzie. Ale, jestem dobrej myśli;) Na tą chwilę, trapi mnie rozłąka z tamtym ślusarzem, kurcze myślę o nim, niedobrze:/  Martwię się ta pracą i tym, że moi byli, co niektórzy, znaleźli sobie już dziewczyny. Teraz polecę tekstem, który idealnie pasuje do mojej sytuacji "tylko u mnie ciągle nic i nic i zero, wskazówka ani drgnie, nawet iskry brak, nie boi się, że gdzieś za rok dopiero, ten elektryczny szok porazi pierwszy raz;D Dziękuję za tą piosenkę;) Tymczasem do zoba w następnym poście;)

piątek, 2 października 2015

Czas biegnie szybko, ani się nie obejrzałam, a za chwilę pójdę znów do szkoły :/

Cześć ;)
Tak jak w tytule postu, w przyszły weekend mam zjazd.Ten tydzień minął b szybko. Niestety nie udało mi się wszystkich ulotek rozdać, ale myślę że dziś nadrobie ;)
We wtorek, spotkałam się z koleżankami ze studiów, które z moich okolic pochodzą. Byłam na pizzy i piwie z nimi. Super;) a jak wracałam od nich ostatnim dziennym to taki starszy facet mnie zaczepil i trochę sb z nim pogadalam. Nie był jakiś nachalny czy coś, ale b pozytywnie to wydarzenie wspominam. Następnego dnia, wybrałam się do cukierni na gorącą czekoladę z dziewczynami, które poznałam na badaniach, potrzebnych do stażu ;) super było;) wczoraj natomiast wybrałam się z jedną koleżanką na zapiekanki ;) dziś znów idziemy na fast fooda. Oj kiepsko to widzę. Roztyjemy się jak takie dwie grubaski. Wczoraj wyliczylam sb, że powinien być w pracy koleś z netto,  który mi się b podoba. Niestety go nie było w pracy. Kurcze, musiał się z kimś zamienić  czy coś. Wczoraj też do mojego biura przyjechał kolega mojego szefa,  który tylko jak zobaczył ze w biurze się nic nie zmieniło i nadal jest surowy stan, się wkurzył, i nakrzyczal na szefa. Normalnie czekałam na ten dzień, w którym wreszcie ktoś przemówi mu do rozsądku,  i się doczekalam ;) super:)Na ta chwile pisze z takim jednym chłopakiem który mnie na portalu społecznościowym zaczepil. Musze to wreszcie skończyć. Pisze też z chłopakiem z Wawy, ale nasza rozmowa się wgl nie klei. Po prostu nie mam z nim tematów do rozmowy. Z takim jednym, co mnie kiedyś do supermarketu podwiozl tez pisze, ale naprawdę b rzadko. A na portalach randkowych czy społecznościowych nic ciekawego, same takie dziwne chłopaki mnie zaczepiaja. Jutro wracam do rodziców na weekend. A szkoda bo w moim miescie jest taka akcja organizowana, większość wszystkiego za pół ceny i do tego klubowa noc. Ale muszę wrócić. A tu, przyjedzie mój brat, bo znów miał zaliczenia. Martwi mnie, że dawno nie widziałam się z ekipą, z którą od czasu do czasu się spotkałam tu, tzn z dziewczyną i chłopakiem, z którymi mnie koleżanka poznała :/ dziś spróbuję się z nimi skontaktować. Może nawet uda mi się z nimi wrócić do domu jutro, kto wie ;)
Co czeka mnie dziś? Podejrzewam, że wygra codzienność jak zwykle :) ale może coś się zmieni, jak z ta koleżanką dziś się na smieciowe jedzenie wybiorę, kto wie;) Tymczasem, do następnego postu, kochani;D

poniedziałek, 28 września 2015

Każdy tydzień jest inny. Coś starego tworzy nowe wydarzenia;)

Cześć kochani;). Co u mnie? Przeczytajcie;)
W czwartek, po pracy, byłam w odwiedziny u dawno nie widzianej koleżanki;) było super, pogadałyśmy sobie;) jutro poprawka, tym razem w większym gronie dziewcząt;)
W czwartek, piątek i niedzielę, nocował u mnie brat:/ Nie zaliczył do końca sesji, więc przyjeżdżał tu nocować i się uczyć:) Jakoś udało mi się przetrwać te dni, kosztem nieprzespanych nocy, i posiłków, które musiałam Jaśnie Wielmożnemu Panu, na czas przygotowywać:/ To prawdziwa udręka i męczarnia:/
Miałam zakręcony piątek, i to dosłownie;) Wiecie, co się wydarzyło? Otórz, byłam znów w pracy, i wyobraźcie sobie, że od rana starałam sie do ręki rozdawać ulotki. Wyobraźcie sobie, że kiedy uśmiechałam się do ludzi i grzecznie mówiłam proszę, to większość osób chętniej brało ode mnie te ulotki;) Kiedy już mi się odechciało rozdawania ulotek, przespacerowałam się po starym rynku. Zauważyłam trzech meeega przystojnych chłopaków, idących w moja strone. Pomyślałam, zdam się na odwagę i zagadam.I wiecie co? nie wiem jakim cudem, ale Zagadałam;) Spytałam się ich, czy mają prawko. Oni mi na to, że pracują w marynarce wojennej i że mają prawo jazdy kat. A, B, D, i E. Gdy to tylko usłyszałam, powiedziałam czym się zajmuję, dałam im ulotke, powiedziałam szkoda i niestety uciekłam im:/ Masakra. Dziś tez rozdawałam ulotki, tym razem po blokach i wydaje mi się, że ich widziałam, ponieważ patrzyli się w moja stronę i gadali coś do siebie, a wygladali praktycznie tak samo. Teraz cały czas, rozdaję ulotki po blokach. Nie wiem czy to coś da, ale staram się ich wszystkich pozbyć:) Mam czas do tego piątku;)
Tego samego dnia, szłam sb i  akurat obok mnie przechodziła wycieczka przedszkolaków;). Większość dzieci, powiedziało do mnie "dzień dobry", i pomachało mi;).To bylo b miłe i wgl fajnie to wyglądało;)
Dalej, tego dnia, odezwał się do mnie chłopak z Wawy, którego poznałam w moim miescie jakies 3 miechy temu;). Sukces;) Teraz nie pisze, ale ja zamierzam to zrobić;) Tylko ciągle, nie wiem o czym z nim pisać, Echhh:/ Też tego dnia, odezwał się chłopak z mojego ukochanego miasta T.;) Mamy się spotkać w ten czwartek;) Koleś postanowił się poswięcic i odwiedzic mnie w moim miescie;) Super;)Natomiast w tą środę, mam nadzieję, że spotkam się z dziewczynami, które poznałam na badaniach, potrzebnych do stażu;)
Sobota, upłyneła pod znakiem sprzątania, natomiast niedziela...
Nio właśnie, niedziela, w zasadzie wczorajszy dzień był niesamowity;) Od rana byłam na zakupach w galerii, kupiłam sb bluzeczkę;) A potem, spotkałam się z koleżanką. Planowałam ten dzień, od dłuższego czasu - wspólna wyprawa do netto, celem podrywu kolesia, który tam na kasie pracuje;) Ponieważ wiem kiedy on jest w pracy (przychodzi na popołudnia, co dwa dni dokładnie);) wiem, bo często tam na zakupy chodzę;) Jednak wybrałyśmy się tam;) I wiecie co? Był ten chłopak (facet, na oko 31 letni;) który mi się meega podoba ;D Kiedy wybrałam produkty, wraz z koleżanką poszłyśmy do kasy. I kto tam przy niej tylko był? Tak, właśnie on;) Gdy mnie tylko zobaczył, momentalnie się onieśmielił, ale mimo wszystko, zdobył się na odwage, żeby ze mna zamienić kilka słów;) Nasza rozmowa wyglądała następująco:
On: chce Pani torebeczkę?
Ja: poproszę:)
Ja: muszę mieć torebkę, bo zaraz będziemy jechały autobusem.
On: a gdzie?
Ja: do parku przy ul. R.
On: no tak
Ja:widzę, że Pan kojarzy te Osiedle i okolice?
On: co prawda, też nie jestem z tąd, ale O. G. znam i wiem, gdzie to jest
On: cena ....
Ja: Proszę bardzo:)
On: Miłego dnia;)
Ja z kolezanką: Dziękujemy, do widzenia
Czyli, jak zauważyliście, w naszej relacji jest postęp;) Od prawie czteroletniego, tylko gapienia się na niego i na odwrót, wreszcie ze mną pogadał, jak z człowiekiem;) Sukces;) bardzo się cieszę;) Ciekawe, co się dalej wydarzy;)
Potem, pojechałyśmy do tego parku, przeszłyśmy się spacerkiem po parku i lesie, zrobiłyśmy sobie nawet sesję zdjęciowa i wróciłyśmy do swoich domów.  Sesja zdjęciowa wyszła świetnie, i koleżanka od razu je na portal społecznościowy wrzucila ;) super ;) Przyznaje, że to był niesamowity dzień;)
A co mnie dziś spotkało?
Dziś znów pół dnia rozdawałam ulotki po blokach. Ale wiecie co? Spotkałam tych ludzi, co mi w ulotkach pomogli ostatnio. Tylko, ze nie bezpośrednio sie z nimi spotkałam, tylko widziałam ich z tramwaju. Fajnie, może przez ten tydzień, trochę tu pobędą;) Możliwe, że ich odwiedzę niebawem;)
W poniedziałek przeżyłam coś niesamowitego ;) szłam sb normalnie, aby rozdawać ulotki :) aż tu nagle, z naprzeciwka wyjechał nagle rowerem pewien koleś, który jechał prosto na mnie. Jak ja uciekałam  w lewo, on za mną, a jak w prawo, to tak samo. W końcu ustanelam w miejscu i w przerażeniu powiedziałam ojej!  A on na to uśmiechnął się i powiedział spokojnie ;) musze przyznać ze z wyglądu był całkiem niezły;) kto wie, może się jeszcze kiedyś spotkamy, tak niespodziewanie ;)
Tego dnia, też widziałam moja koleżanke ze studiów. Jechała na moje osiedle, az sie zdziwiłam. Chyba mnie rozpoznała, bo sie patrzała w moja strone. Kto wie, może tam wynajmuje pokój, albo u chłopaka mieszka;)
Czas pokaże, czy jeszcze się spotkamy;)
Tymczasem, tyle informacji na dziś;) Mam nadzieję, ze nie zanudziłam, a wręcz przeciwnie, zaciekawiłam swoimi wydarzeniami;) Do zobaczonka w kolejnym poście;)

poniedziałek, 21 września 2015

Minął niecały tydzień od ostatniego postu, jednak wydarzyło się już wiele;)

Cześć kochani;D  Ostatnio miewam ciekawe wydarzenia, ale po kolei;)
Nie mamy wpływu na to, kogo poznamy;) Ten fakt, budzi od zawsze najwięcej emocji;)
W minioną środę, miałam za zadanie, rozdawać ulotki. Jak już zapewne wiecie, jestem bardzo nieśmiała, i miałam z tym ogromny problem. Na szczęście, tego pięknego dnia, zaczepił mnie pewien bardzo przystojny chłopak;) Okazało się, że przeprowadzał on ankietę wraz ze swoimi znajomymi;). Ponieważ był on mną też zainteresowany, nie tylko przeprowadzaniem ankiety, spytał się mnie, co mnie trapi, ze nie mam wgl humoru? Wyznałam, co mi leży na sercu - muszę rozdawać ulotki, a nie mam odwagi i nienawidzę tego, ale muszę je rozdać, bo szef mnie z roboty wyleje niestety:( Chłopak zaoferował swoją pomoc, i zarówno on, jak i jego ekipa, pomogła mi rozdawać ulotki;)Później, ich szefowi w podzięce postawiłam kawę, a na koniec, oni zaprosili mnie do hostelu, aby razem z nimi pic piwo. Chłopak ten, okazał się niestety 3 lata młodszy ode mnie (w wieku mojego brata niestety:/) Niestety, wkurzył mnie jego kolega, ponieważ dowalił mi, ze jak siedzę, to mam brzuch, jakbym była w 3 miesiącu ciąży. Wkurzyłam się i, z resztą, nie miałam z nimi tematów do rozmowy, i o godzinie 10 wieczorem, zmylam się z tamtąd:/ Na dowidzenia, ten chłopak, przytulił mnie:) Dobre chociaż to;) To był b miły gest, z jego strony;D Ponieważ byli oni z poza miasta, w którym aktualnie mieszkam, powiedzieli, ze zostają do piątku, i żebym ich odwiedziła. Niestety, nie zrobiłam tego:/Na stażu mam świety spokój;) Ponieważ, nie ma klientów, to niestety każdego dnia, musze ulotki rozdawać, czego oczywiście nie robię, bo nie mam odwagi do kogoś podejść, jestem b nieśmiała:( Tylko czekam, aż mnie facet z roboty wyleje:/.

Co u mnie? cd.:)
W środę, w  piątek i wczoraj, spotkałam sie z koleżanką, która jest rodowitą mieszkanką tego miasta;). było super, pogadałyśmy trochę, fajne wydarzenia miałyśmy. Np. jak gadałyśmy o niewiernych mężach niektórych pań, to się w naszą rozmowę kasjerka włączyła, i dodała swoje wydarzenia i odczucia. Albo, jak gadałyśmy między sobą, jak gdzieś dojechać, to się w naszą rozmowę wtrąciła pewna pani i nas poinstruowała, dokąd ta linia autobusu zmierza;) Super;) Na pamiątkę tego dnia, kupiłam sb bransoletkę w serduszka podróbka złota za 5 zeta;) Wiem, że zszarzeje, ale pamiątka jest, którą noszę na codzień;D
Na weekend, nie zjechałam do rodziców, bo mi się nie chciało. Przyjechał do mnie brat ze swoją laską. Awantura była nie z tej ziemi, pomiędzy nimi, ale w końcu się pogodzili. I jedzenie sama sobie robiłam, a Kamila jemu robiła coś do jedzenia;) Super, chociaż raz;)
Niebawem, tzn w tym tygodniu, musze się z koleżankami spotkać;) padło na środę i czwartek;) mam nadzieje, że wyjdzie wszystko dobrze;D
Dziś, zrobiłam wyjątek i wróciłam do domu inna trasa niż zwykle;) Chociaż telefonu nie udało się naprawić jednej ekipie, może innej się uda;)
Tymczasem...
Dziś, podsłyszałam rozmowę takiej jednej dziewczyny, prawdopodobnie o panu S., moim niedoszłym pracodawcy, którego miałam za zboka. To prawdopodobnie o nim mówiła dziewczyna siedząca ze mną w autobusie, wszystkie fakty się zgadzały. Owa dziewczyna, jechała do jego biura, na sprawdzenie, czy nadaje się do tej roboty;) Gadała przez tel do swojej przyjaciółki, i zdała jej relacje z rozmowy z nim i co dzisiaj ją tam czeka. Dowiedziałam się, że Pan S. jest zażenowany tym, ze go za zboka uznała pewna dziewczyna (czyli ja) i pytał się o to czy ogląda ten program o rolnikach i kandydatkach do nich. Na rozmowie z nim właśnie wtedy mówiłam, ze może  się dostane do tego programu, na całe szczęście się nie dostałam :( a rodzina ładny list miała mi wysmarować:) Szkoda tylko, że minęło kilka miesięcy, a Pan S. sądzi, że ma taką zrytą opinię, przeze mnie:( Mam nadzieję, że kiedyś się spotkam z nim, i spróbuję pogadać. Tylko jak go złapię, skoro jak dzwoniłam, to nawet telefonu ode mnie nie odebrał:/ Echh, niedobrze:( Nie lubię niedokończonych spraw:/
Sprawy sercowe;)
 Z nikim nie pisze na tą chwilę. Z absolutnie nikim. Ale, za to, cały czas poluję na kolesia z netto. on mi się tak bardzo podoba;) Jest tylko jeden problem:/ Kiedy stoję obok niego, to odwracam wzrok, patrzę sie na buty swoje, byleby tylko na niego nie spojżeć, bo jak na niego spojżę, to od razu łapie buraka (robię się czerwona ze wstydu, i mam dreszcze). Masakra, ale bardzo boję się z nim gadać, wgl przebywać obok niego. O rozmowie nie wspomnę. Wiem też, że chyba się jemu też podobam. Kilka razy próbował zagaić rozmowę miłym "dzień dobry", ale nic pozatym. Nie potrafię z nim rozmawiać, to b krępujące:/ A moja postawa wskazuje na to, jakbym go olewała, albo miała innego chłopaka na oku:( Żałosne, do bani z takim moim zachowaniem:( Nie panuje nad tym, chciałabym uciec z tamtąd:/ Na portalu społecznościowym go szukałam, ale nie znalazłam:/ Nie znam nazwiska niestety:/ Zauważyłam, że jak przyjdę z koleżanką, to on staje się odważniejszy względem mnie;) Na koleżankę, nie patrzy się tak, jak na mnie:) Może z czasem, nasza relacja się polepszy;)
Do następnego postu kochani;D

wtorek, 15 września 2015

Nowa praca, nowe nadzieje, perspektywy. Szansa na życiowe zmiany. Kiedy niemożliwe staje się możliwym

Heja;) znów ociagam się z pisaniem, lecz mam nadzieję, że niebawem wszystko nadrobie ;)
Co u mnie?
Nie powiem, że nic się nie dzieje,  bo jest wręcz przeciwnie, dzieje się ;)
A więc, zacznę jak zwykle od początku ;D
Jestem na stażu, początkowe tygodnie w pracy są nudne, gdyż szef otworzył nowy oddział osk, w samym centrum miasta ;D i jak na razie jest mnóstwo nauki, a klientów brak:/ Zobaczymy w przyszłym tygodniu,  jak rozdam ulotki, a szef zmieni stronę internetową ośrodka;) Może wtedy coś się ruszy ;)
Tymczasem...
Niedawno, byłam na pizzy ze znajomymi. Objadlam się wtedy za wszystkie czasy. Zadzwoniłam tez do koleżanki, która nas wszystkich poznała, i gadalam z nią chwile, wyjasnilysmy sb wszystko ;)
W ubiegłą sobotę, byłam w moim ukochanym mieście na zakupach ;) kupiłam dwie rzeczy i nie żałuję;) trzeba się zaopatrzyć w ciuchy na zimę ;)
Dzień przed tym wypadem, byłam na imprezie, w mieście w którym mieszkam, studiuje i pracuje jednocześnie. Wyobraźcie sobie, że koleżanki, specjalnie dla mnie, przyjechały do tego miasta, żeby ze mną zaimprezowac ;) one wszystkie mają chłopaków ;) dziewczyny, wyhaczyly mi niezłego kolesia. Niestety za mało wypilam, i nie miałam odwagi podejść do niego i pogadać, czy nawet wskazać na niego uśmiechnąć się i z nim tańczyć przez chwile:( impreza fajna, zjadlysmy pizze, poznalysmy nowe osoby, a ja nawet spotkałam kolesia z miejscowości na Ch. o którym Wam, w poprzednim poście pisałam, że jest mega wartościowa osoba, niestety się myliłam, ale o tym później opowiem :)
W sobotę, po pobycie w T. wróciłam do rodziców, po pieniądze na życie, gdyż mi się juz skończyły :/ w niedziele wróciłam z powrotem ;)
Sprawy sercowe;)
Wiecie co, tydzień temu, spotkałam się z tym wartościowym chłopakiem jak mi się wtedy wydawało :) kupił mi piękna czerwona róże, zaprosił na pizze, poszliśmy na spacer po mieście, a on nawet odwiozl mnie pod same drzwi bloku, i kazał mi się pierwszej odezwać na następny dzień:) niestety nie zrobiłam tego, gdyż nie miałam z nim tematów do rozmowy :/ on w smsie napisał mi, że nie będzie się o mnie starał, i tak się nasza znajomość zakończyła :/ potem widziałam go na imprezie w piątek, na domiar złego, próbował poderwać moja koleżankę, która wygląda jak modelka, o niedługo będzie się hajtac:) Echh, faceci :(
Ze slusarzem się juz nie spotykam, on leciał tylko na mój wygląd i kasę rodziców, a sam był biedny jak mysz kościelna:/ tydzień temu go widziałam znów w tym samym zestawie ubrań, i nawet mnie nie zauważył, uważał ze mnie nie zna, chociaż staliśmy obok siebie na przystanku :( był on jedynym chłopakiem, któremu nie przeszkadzało to, że jestem ze wsi:/
Na ta chwile, dałam sb spokój z randkowaniem przez neta, czasem odzywa się do mnie taki jeden debil, co mnie na portalu społecznościowym obczail i nie chce mi dać spokoju. Koleś nie jest wgl w moim typie :/
Nadal nie wiem, w jaki sposób mam rozmawiać z chłopakiem z netto :( wczoraj on nie był w sosie, ja też, i ta rozmowa nam obu nie poszła :/ może jak z koleżanką przyjdę, to będzie lepiej ;)
Szkoda, że podobam się sporo starszym facetom i pijakom a nie studentom :/
Dobrze, że zapomniałam juz o tym zboczonym szefie;)
Dobra, tyle na dziś, mam nadzieję, że niebawem napisze coś ciekawego ;)
Tymczasem trzymajcie się ciepło :)

sobota, 5 września 2015

O pracodawcy wzmianka, część druga

Druga rozmowa, odbyła się prawie dwa miesiące później, pod koniec maja. W porównaniu do pierwszej, przebiegła ona o wiele swobodniej, i luźniej. Na pierwszej rozmowie bałam się i było tak jakoś sztywno. Dobra, zacznijmy od początku.
Pan S. zadzwonił do mnie po takim czasie, i spytal się, czy nadal jestem na stażu. Odpowiedziałam, że tak. Spytał się, czy jestem dalej zainteresowana nasza współpracą. Odpowiedziałam, że tak. Umówiliśmy się na ten sam dzień, w którym zadzwonił, poniewaz, zaden inny termin mu nie pasował, więc poszłam mu na rękę, dla świętego spokoju. Umowilismy sie w drugim oddziale firmy tego pana, na drugim koncu miasta - co mnie zasmucilo, ale o tym pozniej. Był to czas samego środka juwenaliów, środa. Kiedy przyszlam na spotkanie, weszlam do jego gabinetu, i tam ujzalam jego z jakas inna dziewczyna, rozmawiajacych. Pan S. kazal mi poczekac jeszcze chwile przed wejsciem. Oki, to poczekałam, nawet 10 min to nie trwało. Kiedy wyszła ta dziewczyna, z usmiechem na twarzy, powiedziala, ze moge wejsc. Była b mila. Więc weszłam do jego gabinetu ponownie. Pan S. był ubrany w kolorowy sweterek w paski, niebieskie jeansy i buty ze skory. Na reku mial b drogi zegarek i znow pieknie pachnial. Na wstępie, powiedziałam temu panu witam ponownie. Na to, pan S. odpowiedział miło panią widzieć. Nawet Pani nie wie, ze myslalem co u Pani się dzieje i wgl. Ja na to doprawdy? a on mi na to tak, i zaczal opowiadac, co dzialo sie u niego przez te niecale 2 miechy co sie nie widzielismy. Wtedy, tez mu opowiedzialam, co sie u mnie dzialo, jak szukalam pracy itp.Zapytał się mnie, czy chciałabym z nim pracowac. Odpowiedzialam, a moge najpierw skonczyc staz. on na to, ale nie wiem, czy to stanowisko bedzie nadal wolne, do tego czasu. Powiedzial, ze praca bylaby na drugim koncu miasta, wlasnie tam gdzie rozmowe teraz mielismy, tuz u jego boku.Powiedzialam mu, ze chyba zle sie czuje i ze to za daleko dla mnie. I stawka tez za duza. Spytal sie, czyli niechcesz? Ja na to moge sie zastanowic? Facet na moich oczach byl totalnie zalamany. Polozyl sie na biurku i schowal twarz w rece. Spytal, czyli pani nie chce, czemu? Ja na to, nie powiedzialam nie. On mi na to, a ja pania tak polubilem. Ja mu na to, ta dziewczyna, co wyszla przede mna byla b ladna, czemu pan jej nie zatrudni? On na to, a wiesz, ile z nia rozmawialem? to nawet 15 min nie bylo. Potem zaczal mnie podrywac, pytal czy mam chlopaka, czy uprawiam sporty. Wtedy wyznal, ze jest prezesem osrodka sportu i rekreacji w tym miescie. Potem, jeszcze troche pogadalismy o zyciu i wgl. Gadalismy tez o tym, ze u mnie w robocie uznali go za zboka i nie kazali na rozmowe przychodzic, to on zaczal sie tlumaczyc i przepraszac ze zbokiem nie jest, zaczal nprawiac swoj wizerunek w mych oczach. On mi o sb troche opowiedzial info. Np ze pochodzi z moich stron, i ze z kumplem spolke zawiazali, i prowadza ta firme, i ze ma zone i dwojke dzieci. Spytalam sie, czy z zona gdzies wychodza. On na to, ze nie bardzo. Podsunelam mu pomysl, zeby zone gdzies zabieral, on odp ze pomysli o tym. Na koniec, powiedzial, ze jesli bd szukala roboty, to zebym do niego zadzwonila, bo on ma znajomosci, zeby mnie gdzies upchnac. Potem zaproponowal, czy mnie podwiezc. Ja na to dziekuje ale sb poradze. W ostatecznosci zapewnil, ze nic mi nie zrobi, i mnie podwiozl do polowy drogi. I rzeczywiscie nic mi nie zrobil. Potem, juz nie pamietam, kto powiedzial, to kiedy sie teraz zobaczymy, ale pamietam ze powiedzialam nie wiem, kiedy to nastąpi.
Co teraz...
Widziałam go na festynie, pewnej niedzieli w srodku lipca. Byl z zona i cala gromadka swoich dzieci. Pech lub fart chcial, ze mnie niespodziewanie wychaczyl na tym festynie (oboje bylismy zdziwieni), i gapil sie na mnie, ale tak niepostrzezenie, zeby tylko zona niczego nie zauwazyla. Pozniej, pod koniec sierpnia, w miescie pobliskim, przejezdzalam pksem, usiadlam po lewej stronie jak zwkle i nagle zauwazylam jego z rodzina i jakimis znajomymi, przechadzajacych sie po poboczu, niestety znow spojzal w moja strone i chyba mnie rozpoznal, bo sie usmiechnal do mnie, a ja sie szybko odwrocilam i nie zwracalam na niego uwagi, podobnie jak na festynie. Jeju, za duzo tych niespodziewanych spotkan.Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze chyba mam poczatki jakiejs obsesji na jego punkcie, gdyz czesto o nim mysle, zbyt często, co u niego i wgl. Gdyby nie mial zony, to wszystko wygladaloby inaczej. Kurcze, mam tylko nadzieję, ze się w nim nie zauroczyłam, bo bd miala przerabane. Oby nie. To byłoby b niekomfortowe dla nas obojga. Pewnie, do tej pory, ta mloda dziewczyna, ktora przyjal na stanowisko, jest nie tylko jego wspolpracownica ale i kochanka, i o mnie juz nie mysli. Dzwonilam do niego ostatnio tylko raz, to nie odebral. Krazylam obok jego miejsca pracy, ale nie mialam odwagi wejsc do srodka, bo co bym mu powiedziala? Nie wiem newet, czy bym go zastala. Jest zle, a zawsze moze byc gorzejh, jesli nie wezme sie w garsc i nie zapomne o nim.