poniedziałek, 16 listopada 2015

Aktywny weekend, niesie za sobą niezwykłe wydarzenia

Heja Wszystkim;) Oto kolejna dawka wydarzeń z ostatniego weekendu;)
Na czwartek, wzięłam sb wolne, byłam do południa w biblio, a później próbowałam pisać pracę;) Piątek trzynastego okazał się i tym razem pechowy. Wyobraźcie sb, że tego dnia rano, tuż przed autobusem, wróciłam się do mieszkania, gdyż myślałam, że nie wzięłam kluczy. Okazało się, że je jednak wzięłam. Ten gest, był zwiastunem pechowych wydarzeń w dalszym ciągu dnia. W związku z tym, że przez cały dzień nie miałam klientów, wyszłam sobie 15 min wcześniej z pracy, aby odebrać koleżanki z dworca (ponieważ w ten weekend miałyśmy zjazd);) Pech sprawił, że szef, przybył na miejsce pracy mnie odwiedzić, dokładnie 10 min po moim wyjściu. Kiedy zobaczył, że mnie nie ma, zadzwonił do mnie i kazał mi natychmiast wrócić. Konsekwencje tego czynu, były dla mnie straszne. Myślałam, że wyrzuci mnie z roboty od razu. Skończyło się na szczęście na ostatecznym zagrożeniu.  Bardzo się na mnie zezłościł (z resztą wcale się nie zdziwiłam). Kazał mi od teraz, bardzo przykładać się do roboty, cały czas przebywać w miejscu pracy, nigdzie się nie oddalać i wykonywać wszystkie jego polecenia. Masakra, podłożyłam mu się i teraz mam przerąbane:/ Załatwiłam z nim wszystkie bieżące sprawy, a on kazał mi raporty z każdego dnia przysyłać na meila. Nic mi nie zrobił;) Aż się boję, co jeszcze może wymyśleć:/  Po tym czynie, poczułam się winna, było mi b głupio że tak postąpiłam, straciłam również chęć współpracy z szefem. Mam nadzieję, że nie przedłuży mi tego stażu. Potem wróciłam do mieszkania, koleżanka już na mnie czekała. Trzy godziny później, przyszła kolejna koleżanka. Cały weekend razem nocowałyśmy;). W sobotę, byłyśmy na zajęciach, po nich sama wróciłam do mieszkania, aby dokończyć pisać pracę, a koleżanki pojechały do nowo otwartej galerii na zakupy ciuchów i kosmetyków:)
Kiedy wracałam ze szkoły, miałam znów dziwną przygodę.
Na jednym z przystanków, do tramwaju wsiedli dwaj wytatuowani kolesie. Jeden młody, w wieku szefa tak jakby, drugi dużo starszy przed 60tką. Rzucili w moją stronę workiem z czymś. Odskoczyłam natychmiast. ten młodszy to zauważył i powiedział do mnie "proszę się nie bać, granatów i karabinów tam nie ma". ja do niego odpowiedziałam spoko;) On na to: Myślałaś ze my jesteśmy bandziory, a to wcale nieprawda. W tym worze mamy ubrania dla dzieci z domu dziecka". Ja do nich naprawdę?, oni: tak! Ja do nich: jednak pozory mylą:) A oni: nie należy oceniać książki po okładce:) Oni na koniec, powiedzieli że jestem fajna, ja na to akurat. A potem na wychodnym, życzyłam im miłego dnia, a oni do mnie do zobaczenia:)
Dziewczyny wróciły o godzinie 21. Wieczorem, pogadałyśmy trochę i wypiłyśmy sobie winko cin cin;) W niedzielę oddałam gotowy rozdział, nad którym przeszło 2 tygodnie się męczyłam. Potem byłam z koleżankami na zajęciach do późna:) na koniec dnia, obejżałam sb rolnika szukającego żony;) A dziś, na sam koniec roboty, przyjdzie do mnie koleżanka, i razem pójdziemy na jakieś jedzonko;) może właśnie do nowo otwartej galerii;) Tymczasem, tyle na dziś;) oczekujcie następnego postu;)

środa, 11 listopada 2015

Strach ma wielkie oczy, ale o dziwo, jakoś dałam radę, wybrnąć z pewnych sytuacji;) Moich przygód ciąg dalszy;)

Cześć Wszystkim. Wiecie co, miałam pewne obawy związane z poniedziałkiem, a mianowicie, pojechałam na szkolenie do Wawy, i to sam na sam z młodym, żonatym i dzieciatym szefem tylko i wyłącznie. Masakra, bałam się strasznie, ponieważ przyznam sie, ze w mojej obecnosci dziwnie sie do mnie uśmiecha i wiem jak się on zachowuje - jest stanowczy, arogancki i wgl uważa, że zawsze ma rację, uparty i niezbyt przyjemny.. Wiecie co, nie wszystko poszło tak, jakbym tego chciała, ale wyszło dobrze mimo wszystko;) Szef, podjechał pod biuro swoim zaczepistym lexusem, którego pierwszy raz widziałam. Całą drogę, nie miałam z nim za dużo tematów do rozmowy, ale na szkoleniu, chciał, żebym była aktywna, dlatego często namawiał, wręcz wyrzucał mnie do odpowiedzi. Na tym szkoleniu, oprócz nas było jeszcze 10 innych dziewczyn i dwóch panów. Uswiadomili mi na nim, ze mam potencjał, tylko muszę być bardziej pewna siebie. W drodze powrotnej, trochę się pogniewał na mnie i pol drogi mnie odpytywał, z tych scenek, które miały miejsce na szkolenie. Oczywiście pan i władca musiał wyrazić swoje racje, a ja swoje. Na końcu, powiedziałam ze pewnie i tak mnie zwolni. A on czemu, to ja powiedziałam wgl. nie wiem czemu mnie przyjął do pracy, co zadecydowało. Powiedział ze teraz sam nie wie ale coś zadecydowało. Ale nic mi nie zrobił, pomimo złości, spokojnie odwiózł mnie pod sam blok, i na końcu, powiedział, że: muszę zacząć wierzyć w siebie, i pozytywnie myśleć, a będzie w porządku, dobrze? Ychym - odpowiedziałam, powiedziałam dowidzenia i poszłam do mieszkania. Następnego dnia mu trochę przeszło, ale zawalił mnie robotą - musiałam mu opowiadanie ze scenkami napisać i od wczoraj muszę mu raporty zdawać z każdego dnia. Szef uwielbia kontrolować, i dbać, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dobra, koniec z kwestią szefa, czas przejść do innych spraw;) Wgl, z racji tego, że byłam w Wawie, umówiłam się z kolegą, którego poznałam na imprezie, w mieście, w którym mieszkam, żebyśmy się w Wawie spotkali gdzieś. Ale wszystko się tak złożyło, że szef mi nie pozwolił wracać pociągiem z powrotem, ani wziąść wolne na drugi dzień, więc musiałam wracać z szefem od razu. Jak się zapewnie domyślacie, gdy ten chłopak się to tym dowiedział, nie odzywa się już do mnie i wgl nie chce mnie nawet znać. Z resztą, wcale się nie dziwię. Mógł mi jeszcze wygarnąć na sam koniec, ale jeszcze póki co, tego nie zrobił:/
Ubiegły tydzień, uplynął mi na stazu, nicnierobieniu i wgl. Rozleniwilam sie. Ale poznalam w pracy fajngo chlopaka, szkoda tylko ze jest dresiarzem i w dodatku erotomanem. Zapisala sie na kurs jedna dziewczyna (super;) W piatek przyszla do mnie kolezanka do pracy, a potem z inna dobra  kolezanką i jej przyjaciolka poszlysmy na melanż;) Wszystko byłoby wspaniale, gdybym nie poznała znów sporo mlodszego, bo az o 4 lata chlopaka. Masakra. Na ta chwile nie pisze juz z tamtym chlopakiem, co go poznalam w supermarkecie, okazal sie byc dupkiem i tyle.
 W tym tygodniu, w poniedziałek miałam szkolenie, wczoraj moja koleżanka wykupiła sb jazdy w naszej szkole, super;) udało mi się jakoś załatwić:) Wgl miałam niezłą przygode, gdyż wlasciciel lokalu mial do mnie sprawe, na koniec zaproponowal ze mnie podwiezie do domu, i podwiozl, za darmo. W podzięce, zaprosiłam go na herbatkę;) Powiedział mi b ważną rzecz "Cieszę się, że moglem pomóc. Ale czasami tak jest, że o pewnych osobistych sprawach, prędzej zwierzy się komuś całkowicie obcemu, lub dopiero co poznanemu, albo takiemu, którego nigdy się już w życiu nie spotka."Miał rację;) Od razu, przypomniała mi się sytuacja z moim poprzednim, jak ja to nazywam "niedoszłym" pracodawcą, o którym już wspomniałam kiedyś.
 Dziś jest święto, czyli wolne;) Na jutro też wzięłam wolne (piszę pracę mgr:/). W ten weekend, mam zjazd, muszę przenocować koleżanki i napisać jeden rozdział pracy masakra. Pewnie jeszcze na imprezę pójdziemy. Aż się boję, co to będzie:/ Na tą chwilę, dałam sb spokój z pisaniem z kolesiami, nie chce mi sie po prostu.
To tyle na teraz, mam nadzieję, że do końca, ten tydzień pozytywnie minie. Tymczasem do następnego postu:D 3majcie się;)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Niecodzienne, niezwykłe, wręcz niesamowite - wydarzenia z tygodnia - w pozytywnym i jednocześnie negatywnym znaczeniu.

Heja kochani;D co u mnie? Przeczytajcie sami:)

W zeszły weekend miałam zjazd, nocowałam znów 3 koleżanki, byłyśmy na mega imprezie, ubawiłam się jak nigdy. W dodatku koleżanki się postarały, i zaprosiły na tą imprezę swoich kolegów. Zabawnych zachowań, zdjęciom i wspaniałej atmosferze nie było końca;D
 
Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, ze pewne sprawy nabiorą obrotu i wgl., że ten tydzień się tak potoczy, ale cóż, mam mieszane uczucia:/ Ubiegły tydzień, upłynął mi bardzo szybko. Ogólnie rzecz biorąc, w poniedziałek, będąc na zakupach, w jednym z supermarketów, na ulicy w pobliżu miejsca, gdzie obecnie pracuję, ujżałam przystojnego chłopaka. To wysoki, niebieskooki chłopak, o włosach koloru ciemny blond, z jednym tatuażem na przedramieniu. Pomyślałam sb, kurcze, musze cos zrobić, żeby mnie zauważył. Więc udałam, jak to się mówi słodką idiotkę, czyli nie zauważyłam woreczków na pieczywo, i spytałam się z uśmiechem jego właśnie, gdzie są, no to mi pokazał;) Potem, cały czas się do niego uśmiechałam, i zaczęłam wyliczać pieniądze,  a on, też sie do mnie uśmiechał i życzył mi na koniec miłego dnia:) Następnego dnia, znów go widziałam, zdałam się na odwagę i  postanowiłam napisać wiadomość na spotted. Pozdrowiłam go, napisałam że jest przystojny i wgl;) i wiecie co? Odezwał się do mnie na jednym z portali społecznościowych. Super;) chyba też mu wpadłam w oko, ponieważ często do mnie pisał, jednak ja, odpisalam mu, że odwiedzę go w tym tygodniu. Z portalu, dowiedzialam się, że lubi te same zespoły muzyczne, co ja, i chyba trenuje kick boxing, z tego, co zdążyłam zauważyć;D Jak będzie sama nie wiem. Jestem jednak dobrej myśli;D
Co dalej...
Cały tydzień, przymierzałam się do pisania pracy mgr, ale jakoś nie miałam weny. Może w tym tygodniu, lepiej mi pójdzie pod tym względem:) W środę, odwiedziła mnie w pracy koleżanka, byłyśmy na rynku, zjadłyśmy najtańsze rollo, i wypiłyśmy pyszną gorącą czekoladę, mniam;D W czwartek, po pracy, zaprosiłam koleżanki ze studiów dziennych do swojego mieszkania, na ploteczki;D Było wspaniale z nimi pogadać i powspominać minione imprezy;) W piątek, kiedy wracałam, zagadała do mnie przemiła staruszka, mająca na oko z 65lat. Niesamowicie miło mi się z nią rozmawiało. Rozmowa z tą panią, dała mi dużo do myślenia, i utwierdziła mnie w przekonaniu, że wybrałam dobry temat pracy mgr;D Kiedy wróciłam do mieszkania, posprzątałam trochę i się spakowałam. W sobotę, pół dnia wracałam do rodziców, potem chwilę pogadałam i popisałam z koleżanką, potem zrobiłam sałatkę, natomiast drugie pół dnia sprzątałam, myłam samochód i czytałam gazetę. O godzinie 21 dowiedziałam się, że znajomi zabiorą mnie na imprezę. Wgl, tego dnia byłam zła, i wgl nie miałam ani humoru, ani ochoty na imprezę, bo olał mnie kolega, i pewna kolezanka, z którymi miałam spędzić tą imprezę. Rodzice przestrzegali mnie, żebym w halloween nie jechała na imprezę. Tym razem mieli rację:/ Cała impreza była beznadziejna, do samego końca. Zero znajomych, tylko natręty, których nie chciałam znać. Nie byłam w humorze tego dnia, ponieważ, przygnębił mnie powrót do rodziców. W dodatku bawiłam się tylko z kolegą, i wszyscy myśleli, że jesteśmy razem. Dopiero na samym końcu imprezy, oddzieliłam się od swojego znajomego i poznałam innego kolegę (oczywiście jak zwykle młodszego), z którym wymieniłam się numerem telefonu. Na domiar złego, na sam koniec imprezy zgubiłam telefon. Echh, mam nadzieję, że się znajdzie, ale na wszelki wypadek, odpowiednie jednostki są juz powiadomione, zostało tylko zablokować ten telefon. Ale to jutro. Wczoraj natomiast, było święto Wszystkich Świętych, odwiedziłam z rodziną 3 cmentarze, byłam na grobach bliskich i na połowicznych dwóch mszach. Tego dnia, musiałam też wracać z powrotem, ponieważ szef nie dał mi wolnego. Wtedy też, próbowałam znaleźć tego kolesia, co ostatnio na imprezie poznałam na portalu społecznościowym, ale nie mogłam go coś znaleźć. Od dziś nie mam Internetu, z powodu zgubionego telefonu, który służył za router. Również dziś nie poszłam do tego supermarketu, gdzie pracuje przystojniak. Nie mam coś humoru. Załatwiałam dziś sprawy, i w tym zabieganiu, zapomniałam skasować bilet. Jak widać, skleroza nie boli;) Dostałam mandat. I słusznie, należało mi się, jestem gapą w końcu. Muszę go jutro zapłacić koniecznie. Dziś, miałam w pracy klientkę, z którą przeprowadziłam bardzo interesującą rozmowę. Mam nadzieję, że jutro też mnie odwiedzi;) 
Pomimo tych wszystkich przykrych doświadczeń i wydarzeń, nie tracę nadziei na lepsze jutro, i mam dobry humor, więc jest dobrze;D
Tymczasem do następnego postu kochaani;)

poniedziałek, 26 października 2015

Staż, studia, impreza, nieoczekiwane zwroty akcji - a wszystko to, w ciągu zaledwie jednego tygodnia miało okazję się wydarzyć. I wspaniale, przynajmniej choć przez chwilę, w życiu jest kolorowo i spontanicznie;)


Heja;) Witajcie w kolejnym poście;) Znów tydzień minął tak szybko;) Oj działo się ostatnio u mnie sporo;)
W tamten weekend, nie pojechałam do rodziców, tylko zostałam w mieście. Wtedy, przyjechał do mnie brat ze swoją dziewczyną. Musieli u mnie nocować, ponieważ w sobotę byli na osiemnastce kumpeli dziewczyny mojego brata, a następnego dnia, brat musiał jechać do szkoły, na zajęcia. Jak się okazało później, brat zaspał na zajęcia i wgl. na nie nie poszedł. Został więc w moim mieszkaniu z dziewczyną, a ja, tego dnia pojechałam kupić ładne kwiatki do biura. Gdy wróciłam, przyszła bratowa, poczęstowała mnie naleśnikami własnej roboty;D mniam, były pyszne;) Następnie, pojechaliśmy wszyscy na zakupy do galerii:) Niestety, nic sobie nie kupiłam, ze względu na chwilowy brak kasy:/ Ale, może następnym razem coś sb kupię;D
Miniony tydzień, upłynął pod znakiem przygotowania materiałów do seminarium, które miałam w sobotę, a także obowiązków, związanych z przygotowaniem pomieszczeń do wykładów w osk i wgl przyjmowaniem interesantów. Miałam więc trochę pracy. Ale,  na szczęście, wszystko się jakoś udało;)
W ten weekend, miałam zjazd;) Już w piątek, przyjechały do mnie 3 koleżanki, żeby przenocować:) W sobotę byłam na zajęciach, potem na obiedzie z koleżankami, a na koniec, wszystkie szykowałyśmy się na imprezę:) Moja koleżanka, tego dnia miała strasznego pecha. Pożyczyła ode mnie żelazko, i gdy zaczęła prasować, żelazko było nastawione na zbyt wysoką temperaturę, i niestety zrobiła się dziura, w jej najlepszej, ulubionej jedwabnej bluzce. Kurczę, miała pecha, nie zauważyła, że żelazko jest tak ustawione. Ale, wszystko się dobrze skończyło, ponieważ pożyczyłam koleżance swoje imprezowe ciuchy i wszystkie byłyśmy zadowolone. Ona w podzięce za to, odwdzięczyła się pięknym makijażem na imprezę, który mi zrobiła swoimi kosmetykami. Odwaliłyśmy się wszystkie na bóstwa. Kiedy stałyśmy na przystanku, pewni panowie jechali samochodem, to zauważyłyśmy, ze aż zawrócili, żeby tylko na nas popatrzeć. Mieli oni rejestrację mojego ukochanego miasta. Pomimo bardzo pechowego dnia, impreza upłynęła nam bardzo miło i w przyjemnej atmosferze. Już, jak weszłyśmy do klubu, wszyscy na nas patrzeli chyba z zachwytem lub wręcz przeciwnie, ale nie gwizdali na szczęście. Zrobiłyśmy sobie b dużo zdjęć, przed i w trakcie imprezy. Bawiliśmy się w 15 osób, mieliśmy zamówione 2 loże, dziewczyny, specjalnie dla nas wszystkich, zaprosiły swoich kolegów, z którymi pogadałam, z jednym z nich nawet umówiłam się na imprezę w przyszłym tygodniu, w naszych okolicach (gdyż on też z moich okolic pochodzi, wgl. już wcześniej go znałam). Kto wie, może sie razem wybierzemy;) Nasza koleżanka, wypiła trochę za dużo, ale tańczyła tak bardzo specyficznie - niczym striptizerka. Wszyscy się gapili. W sobotę spotkałam sąsiadkę, spytałam się jej, czy zna chłopaka z netto, wyznała mi że trochę zna, i mówi mi, że on kiedyś miał dziewczynę, ale na tą chwilę nie wie czy ma. Kurcze, to by wyjaśniało jego zachowanie, kiedy przychodzę tam pod pretekstem zakupów, w rzeczywistości, żeby się na niego popatrzeć i ewentualnie pogadać.
Jeśli chodzi o prace mgr, muszę poprawić kilka rzeczy;) ale ogólnie rzecz biorąc, jest dobrze:)  Niedziela, upłynęła spokojnie;) wszystkie żyłyśmy wspomnieniami z sobotniej imprezy, na zajęciach byłyśmy;). A dziś, jestem znów w pracy, i zastanawiam się, co przyniesie ten tydzień:) W przyszłą niedzielę, przecież będzie 1 listopada-czyli Wszystkich Świętych, na którym to muszę być, i dlatego muszę wrócić do rodziców:) Tymczasem z nikim na tą chwilę nie piszę, lecz zdziwiłam się bardzo, że dzwonił do mnie ten chłopak, który ma firmę, która tworzy bramy i ogrodzenia. Ale nie odebrałam, bo po co? Ten temat, jest już skończony. Wysłała do mnie esa, koleżanka A. spytała się, czy jestem w domu, w sensie u rodziców. Niestety mnie tam nie było, ponieważ miałam zjazd, i musiałam przebywać tu w mieście. Mam nadzieję, że w przyszły weekend się w końcu spotkamy;)
Tymczasem, oczekujcie kolejnego, po pierwszym listopada, mam nadzieję ciekawego postu. Do zobaczenia Kochani;D

sobota, 17 października 2015

Dzień po dniu, coś mija, coś ucieka, czegoś nie wiemy, czegoś nam brak. Ważne, by w tym wszystkim sie odnaleźć i się nie zniechęcać, a rozwiązanie danych spraw przyjdzie napewno;)

Co u mnie?  Szef zniósł ulotki w końcu;) Ale, kazał mi dokupić coś do biura. Kupię i myślę, że aż się zdziwi ;) Dwa tygodnie temu, w sobotę wróciłam do starych w samo południe. Potem umyłam samochód i miałam się spotkać z koleżanką,  ale nie wyszło, bo starzy nie puścili mnie do niej tak późno. Samochodu tez mi nie pożyczyli. W niedziele, był u nas odpust. Byłam na prawie 3h mszy. Masakra. Poniedziałek upłynął normalnie. Cały dzień w pracy,  potem, po pracy, spotkałam koleżankę ze studiów,  której nienawidza moje koleżanki. Ale, mimo wszystko,  pogadałam z nią sobie chwile ;) następnie,  wróciłam do domu i robiłam porządki. Wtorek przeszedł nieco inaczej,  ponieważ był wtedy wykład, wiec musiałam biuro wysprzatac na tip top, się przymilać i robić herbatę :) poznałam dwóch chłopaków, niestety obaj dużo młodsi :/ ale przeboleje ten fakt. Niedawno obejrzałam "Starsza pani musi zniknąć", świetny film, polecam;) Ponieważ dawno nie oglądałam, musiałam nieco odświeżyć pamięć. Bardzo lubie oglądać Projekt szef, Rolnik szuka żony i  Kto poślubi mojego syna;) Praktycznie co drugi dzień, spotykam się z kumpela. Ciągle łazimy na amerykańskie jedzenie, oj rozpasiemy się obie:/ W minionym tygodniu miałam zjazd. Musiałam przenocować koleżanki, ale było fajnie;) Zrobiłyśmy razem sałatkę, wypiłyśmy trochę alkoholu, potem dziewczyny zaczęły tańczyć:). To był b miły wieczór;) Ubiegły tydzień, minął mi pod znakiem spotkań z koleżanką i rozmyślaniu nad tematem pracy mgr i szukaniu materiałów do niej w biblio. Szukam też dobrych serwisów, którzy naprawią mi telefon. Poszłam też do netto, ale coś nie bardzo mi podryw poszedł;/ no cóż, może innym razem będzie lepiej;D Dziś przyjeżdża brat, prawdopodobnie z dziewczyną, ponieważ ma zjazd. Ciekawe, co to będzie. Ale, jestem dobrej myśli;) Na tą chwilę, trapi mnie rozłąka z tamtym ślusarzem, kurcze myślę o nim, niedobrze:/  Martwię się ta pracą i tym, że moi byli, co niektórzy, znaleźli sobie już dziewczyny. Teraz polecę tekstem, który idealnie pasuje do mojej sytuacji "tylko u mnie ciągle nic i nic i zero, wskazówka ani drgnie, nawet iskry brak, nie boi się, że gdzieś za rok dopiero, ten elektryczny szok porazi pierwszy raz;D Dziękuję za tą piosenkę;) Tymczasem do zoba w następnym poście;)

piątek, 2 października 2015

Czas biegnie szybko, ani się nie obejrzałam, a za chwilę pójdę znów do szkoły :/

Cześć ;)
Tak jak w tytule postu, w przyszły weekend mam zjazd.Ten tydzień minął b szybko. Niestety nie udało mi się wszystkich ulotek rozdać, ale myślę że dziś nadrobie ;)
We wtorek, spotkałam się z koleżankami ze studiów, które z moich okolic pochodzą. Byłam na pizzy i piwie z nimi. Super;) a jak wracałam od nich ostatnim dziennym to taki starszy facet mnie zaczepil i trochę sb z nim pogadalam. Nie był jakiś nachalny czy coś, ale b pozytywnie to wydarzenie wspominam. Następnego dnia, wybrałam się do cukierni na gorącą czekoladę z dziewczynami, które poznałam na badaniach, potrzebnych do stażu ;) super było;) wczoraj natomiast wybrałam się z jedną koleżanką na zapiekanki ;) dziś znów idziemy na fast fooda. Oj kiepsko to widzę. Roztyjemy się jak takie dwie grubaski. Wczoraj wyliczylam sb, że powinien być w pracy koleś z netto,  który mi się b podoba. Niestety go nie było w pracy. Kurcze, musiał się z kimś zamienić  czy coś. Wczoraj też do mojego biura przyjechał kolega mojego szefa,  który tylko jak zobaczył ze w biurze się nic nie zmieniło i nadal jest surowy stan, się wkurzył, i nakrzyczal na szefa. Normalnie czekałam na ten dzień, w którym wreszcie ktoś przemówi mu do rozsądku,  i się doczekalam ;) super:)Na ta chwile pisze z takim jednym chłopakiem który mnie na portalu społecznościowym zaczepil. Musze to wreszcie skończyć. Pisze też z chłopakiem z Wawy, ale nasza rozmowa się wgl nie klei. Po prostu nie mam z nim tematów do rozmowy. Z takim jednym, co mnie kiedyś do supermarketu podwiozl tez pisze, ale naprawdę b rzadko. A na portalach randkowych czy społecznościowych nic ciekawego, same takie dziwne chłopaki mnie zaczepiaja. Jutro wracam do rodziców na weekend. A szkoda bo w moim miescie jest taka akcja organizowana, większość wszystkiego za pół ceny i do tego klubowa noc. Ale muszę wrócić. A tu, przyjedzie mój brat, bo znów miał zaliczenia. Martwi mnie, że dawno nie widziałam się z ekipą, z którą od czasu do czasu się spotkałam tu, tzn z dziewczyną i chłopakiem, z którymi mnie koleżanka poznała :/ dziś spróbuję się z nimi skontaktować. Może nawet uda mi się z nimi wrócić do domu jutro, kto wie ;)
Co czeka mnie dziś? Podejrzewam, że wygra codzienność jak zwykle :) ale może coś się zmieni, jak z ta koleżanką dziś się na smieciowe jedzenie wybiorę, kto wie;) Tymczasem, do następnego postu, kochani;D

poniedziałek, 28 września 2015

Każdy tydzień jest inny. Coś starego tworzy nowe wydarzenia;)

Cześć kochani;). Co u mnie? Przeczytajcie;)
W czwartek, po pracy, byłam w odwiedziny u dawno nie widzianej koleżanki;) było super, pogadałyśmy sobie;) jutro poprawka, tym razem w większym gronie dziewcząt;)
W czwartek, piątek i niedzielę, nocował u mnie brat:/ Nie zaliczył do końca sesji, więc przyjeżdżał tu nocować i się uczyć:) Jakoś udało mi się przetrwać te dni, kosztem nieprzespanych nocy, i posiłków, które musiałam Jaśnie Wielmożnemu Panu, na czas przygotowywać:/ To prawdziwa udręka i męczarnia:/
Miałam zakręcony piątek, i to dosłownie;) Wiecie, co się wydarzyło? Otórz, byłam znów w pracy, i wyobraźcie sobie, że od rana starałam sie do ręki rozdawać ulotki. Wyobraźcie sobie, że kiedy uśmiechałam się do ludzi i grzecznie mówiłam proszę, to większość osób chętniej brało ode mnie te ulotki;) Kiedy już mi się odechciało rozdawania ulotek, przespacerowałam się po starym rynku. Zauważyłam trzech meeega przystojnych chłopaków, idących w moja strone. Pomyślałam, zdam się na odwagę i zagadam.I wiecie co? nie wiem jakim cudem, ale Zagadałam;) Spytałam się ich, czy mają prawko. Oni mi na to, że pracują w marynarce wojennej i że mają prawo jazdy kat. A, B, D, i E. Gdy to tylko usłyszałam, powiedziałam czym się zajmuję, dałam im ulotke, powiedziałam szkoda i niestety uciekłam im:/ Masakra. Dziś tez rozdawałam ulotki, tym razem po blokach i wydaje mi się, że ich widziałam, ponieważ patrzyli się w moja stronę i gadali coś do siebie, a wygladali praktycznie tak samo. Teraz cały czas, rozdaję ulotki po blokach. Nie wiem czy to coś da, ale staram się ich wszystkich pozbyć:) Mam czas do tego piątku;)
Tego samego dnia, szłam sb i  akurat obok mnie przechodziła wycieczka przedszkolaków;). Większość dzieci, powiedziało do mnie "dzień dobry", i pomachało mi;).To bylo b miłe i wgl fajnie to wyglądało;)
Dalej, tego dnia, odezwał się do mnie chłopak z Wawy, którego poznałam w moim miescie jakies 3 miechy temu;). Sukces;) Teraz nie pisze, ale ja zamierzam to zrobić;) Tylko ciągle, nie wiem o czym z nim pisać, Echhh:/ Też tego dnia, odezwał się chłopak z mojego ukochanego miasta T.;) Mamy się spotkać w ten czwartek;) Koleś postanowił się poswięcic i odwiedzic mnie w moim miescie;) Super;)Natomiast w tą środę, mam nadzieję, że spotkam się z dziewczynami, które poznałam na badaniach, potrzebnych do stażu;)
Sobota, upłyneła pod znakiem sprzątania, natomiast niedziela...
Nio właśnie, niedziela, w zasadzie wczorajszy dzień był niesamowity;) Od rana byłam na zakupach w galerii, kupiłam sb bluzeczkę;) A potem, spotkałam się z koleżanką. Planowałam ten dzień, od dłuższego czasu - wspólna wyprawa do netto, celem podrywu kolesia, który tam na kasie pracuje;) Ponieważ wiem kiedy on jest w pracy (przychodzi na popołudnia, co dwa dni dokładnie);) wiem, bo często tam na zakupy chodzę;) Jednak wybrałyśmy się tam;) I wiecie co? Był ten chłopak (facet, na oko 31 letni;) który mi się meega podoba ;D Kiedy wybrałam produkty, wraz z koleżanką poszłyśmy do kasy. I kto tam przy niej tylko był? Tak, właśnie on;) Gdy mnie tylko zobaczył, momentalnie się onieśmielił, ale mimo wszystko, zdobył się na odwage, żeby ze mna zamienić kilka słów;) Nasza rozmowa wyglądała następująco:
On: chce Pani torebeczkę?
Ja: poproszę:)
Ja: muszę mieć torebkę, bo zaraz będziemy jechały autobusem.
On: a gdzie?
Ja: do parku przy ul. R.
On: no tak
Ja:widzę, że Pan kojarzy te Osiedle i okolice?
On: co prawda, też nie jestem z tąd, ale O. G. znam i wiem, gdzie to jest
On: cena ....
Ja: Proszę bardzo:)
On: Miłego dnia;)
Ja z kolezanką: Dziękujemy, do widzenia
Czyli, jak zauważyliście, w naszej relacji jest postęp;) Od prawie czteroletniego, tylko gapienia się na niego i na odwrót, wreszcie ze mną pogadał, jak z człowiekiem;) Sukces;) bardzo się cieszę;) Ciekawe, co się dalej wydarzy;)
Potem, pojechałyśmy do tego parku, przeszłyśmy się spacerkiem po parku i lesie, zrobiłyśmy sobie nawet sesję zdjęciowa i wróciłyśmy do swoich domów.  Sesja zdjęciowa wyszła świetnie, i koleżanka od razu je na portal społecznościowy wrzucila ;) super ;) Przyznaje, że to był niesamowity dzień;)
A co mnie dziś spotkało?
Dziś znów pół dnia rozdawałam ulotki po blokach. Ale wiecie co? Spotkałam tych ludzi, co mi w ulotkach pomogli ostatnio. Tylko, ze nie bezpośrednio sie z nimi spotkałam, tylko widziałam ich z tramwaju. Fajnie, może przez ten tydzień, trochę tu pobędą;) Możliwe, że ich odwiedzę niebawem;)
W poniedziałek przeżyłam coś niesamowitego ;) szłam sb normalnie, aby rozdawać ulotki :) aż tu nagle, z naprzeciwka wyjechał nagle rowerem pewien koleś, który jechał prosto na mnie. Jak ja uciekałam  w lewo, on za mną, a jak w prawo, to tak samo. W końcu ustanelam w miejscu i w przerażeniu powiedziałam ojej!  A on na to uśmiechnął się i powiedział spokojnie ;) musze przyznać ze z wyglądu był całkiem niezły;) kto wie, może się jeszcze kiedyś spotkamy, tak niespodziewanie ;)
Tego dnia, też widziałam moja koleżanke ze studiów. Jechała na moje osiedle, az sie zdziwiłam. Chyba mnie rozpoznała, bo sie patrzała w moja strone. Kto wie, może tam wynajmuje pokój, albo u chłopaka mieszka;)
Czas pokaże, czy jeszcze się spotkamy;)
Tymczasem, tyle informacji na dziś;) Mam nadzieję, ze nie zanudziłam, a wręcz przeciwnie, zaciekawiłam swoimi wydarzeniami;) Do zobaczonka w kolejnym poście;)